http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezes PiS poszedł na zakupy. I co z tego wynikło?

AGKO
2011-03-24, ostatnia aktualizacja 2011-03-24 13:19

Jarosław Kaczyński przy kasie po zakupach, które zrobił podczas konferencji prasowej. Powiedział przy tym, że ''Biedronka'' to sklep dla najbiedniejszych
Jarosław Kaczyński przy kasie po zakupach, które zrobił podczas konferencji prasowej. Powiedział przy tym, że ''Biedronka'' to sklep dla najbiedniejszych
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Monika Olejnik podarowała mu biedronkę, Poncyjlusz nazwał "podróbką PJN",. Palikot uznał, że Kaczyński spieprzył sprawę, a premier wyznał, że robi zakupy w Biedronce - oto efekt kilkunastominutowych zakupów Jarosława Kaczyńskiego w osiedlowym sklepie.

Wśród tłumu fotoreporterów, dziennikarzy i operatorów kamer Jarosław Kaczyński przeciskał się między regałami
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Wśród tłumu fotoreporterów, dziennikarzy i operatorów kamer Jarosław Kaczyński...
Przy stoisku z pieczywem
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Przy stoisku z pieczywem
Prezes PiS wybrał się do niego, by udowodnić Donaldowi Tuskowi jaka drożyzna zapanowała za jego rządów. W świetle kamer pakował do koszyka podstawowe produkty: mąkę, chleb, cukier, ziemniaki, jabłka, kurczaka. Zapłacił ponad 55 złotych, a jego krótki brifing spowodował dwudniową już dyskusję. Najpierw o tym dla kogo jest Biedronka, bo Jarosław Kaczyński stwierdził, że dla najbiedniejszych.

Przeczytaj jak tłumaczył się ze swojej wypowiedzi na blogu i jak premier wyznał, że jego rodzina też kupuje w Biedronce.

Potem Monika Olejnik podarowała rzecznikowi PiS magnes z biedronką na lodówkę, by przekazał go Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oberwało mu się też od życzliwej PiS prof. Jadwigi Staniszkis. W czwartek, wtorkowe zakupy lidera PiS, nadal komentowali politycy. - Kaczyński spieprzył sprawę - ocenił Janusz Palikot gość Radia Zet. - Wystarczyłoby przypomnieć tę debatę Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim na konferencji PiS postawić obok produkty. Ten kabaret Jarosław Kaczyński mógł obnażyć. Pokazać teatr.

W 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi w telewizyjnej debacie Donald Tusk odpytywał Jarosława Kaczyńskiego z cen produktów. Czy pan wie ile kosztują jabłka - pytał.

Kaczyńskiego za zakupy skrytykował też Paweł Poncyljusz, były sztabowiec PiS, dziś PJN: - Powiem szczerze, że jeśli cały, prawie 40-milionowy kraj drugi dzień z rzędu żyje tym, że Jarosław Kaczyński poszedł do sklepu i zrobił zakupy, to po pierwsze oznacza, że to jest dość nietypowa dla niego sytuacja. Jakoś ze mną ani z Joanną Kluzik-Rostkowską ani z Elżbietą Jakubiak nikt nie biega z kamerami po sklepie i nie obserwuje, co kupuję. Ja oczywiście też odczuwam te podwyżki - mówi w RMF FM.

Wyznał, że zakupy robi raczej w sklepach sieciowych. - Jak mój koszyk rok temu czy półtora roku temu dla rodziny kosztował 400 kilkadziesiąt złotych, to ostatnio zapłaciłem 600. Tak, że to odczuwam - stwierdził. I wytknął Kaczyńskiemu: - Jarosław Kaczyński jest w tej chwili podróbką PJN. To znaczy dokładnie ta retoryka, którą myśmy proponowali Jarosławowi Kaczyńskiemu w czasie kampanii wyborczej - za co zostaliśmy usunięci jako zdrajcy i ci, którzy źle wyczuli nastrój - widać, że dzisiaj Jarosław Kaczyński idzie naszymi śladami. Dość nieudolnie, bo jednak ta cała wizyta w sklepie to jest cała plejada gaf porównywalnych z Bronisławem Komorowskim. Myślę, że jedna wizyta w sklepie to tyle gaf, co Bronisław Komorowski jako prezydent popełnił od początku swojej prezydentury - ironizował.

Zobacz co prezes PiS włożył do koszyka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':