Prezes
PiS wybrał się do niego, by udowodnić Donaldowi Tuskowi jaka drożyzna zapanowała za jego rządów. W świetle kamer pakował do koszyka podstawowe produkty: mąkę, chleb, cukier, ziemniaki, jabłka, kurczaka. Zapłacił ponad 55 złotych, a jego krótki brifing spowodował dwudniową już dyskusję. Najpierw o tym dla kogo jest Biedronka, bo
Jarosław Kaczyński stwierdził, że dla najbiedniejszych.
Przeczytaj jak tłumaczył się ze swojej wypowiedzi na blogu i jak premier wyznał, że jego rodzina też kupuje w Biedronce. Potem
Monika Olejnik podarowała rzecznikowi PiS magnes z biedronką na lodówkę, by przekazał go Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oberwało mu się też od życzliwej PiS prof. Jadwigi Staniszkis. W czwartek, wtorkowe zakupy lidera PiS, nadal komentowali politycy. - Kaczyński spieprzył sprawę - ocenił
Janusz Palikot gość Radia Zet. - Wystarczyłoby przypomnieć tę debatę Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim na konferencji PiS postawić obok produkty. Ten kabaret Jarosław Kaczyński mógł obnażyć. Pokazać teatr.
W 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi w telewizyjnej debacie
Donald Tusk odpytywał Jarosława Kaczyńskiego z cen produktów. Czy pan wie ile kosztują jabłka - pytał.
Kaczyńskiego za zakupy skrytykował też Paweł Poncyljusz, były sztabowiec PiS, dziś PJN: - Powiem szczerze, że jeśli cały, prawie 40-milionowy kraj drugi dzień z rzędu żyje tym, że Jarosław Kaczyński poszedł do sklepu i zrobił zakupy, to po pierwsze oznacza, że to jest dość nietypowa dla niego sytuacja. Jakoś ze mną ani z Joanną Kluzik-Rostkowską ani z Elżbietą Jakubiak nikt nie biega z kamerami po sklepie i nie obserwuje, co kupuję. Ja oczywiście też odczuwam te podwyżki - mówi w RMF FM.
Wyznał, że zakupy robi raczej w sklepach sieciowych. - Jak mój koszyk rok temu czy półtora roku temu dla rodziny kosztował 400 kilkadziesiąt złotych, to ostatnio zapłaciłem 600. Tak, że to odczuwam - stwierdził. I wytknął Kaczyńskiemu: - Jarosław Kaczyński jest w tej chwili podróbką PJN. To znaczy dokładnie ta retoryka, którą myśmy proponowali Jarosławowi Kaczyńskiemu w czasie kampanii wyborczej - za co zostaliśmy usunięci jako zdrajcy i ci, którzy źle wyczuli nastrój - widać, że dzisiaj Jarosław Kaczyński idzie naszymi śladami. Dość nieudolnie, bo jednak ta cała wizyta w sklepie to jest cała plejada gaf porównywalnych z Bronisławem Komorowskim. Myślę, że jedna wizyta w sklepie to tyle gaf, co Bronisław Komorowski jako prezydent popełnił od początku swojej prezydentury - ironizował.
Zobacz co prezes PiS włożył do koszyka.