http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wściekły, bezprzykładny atak drożyzny

Krystyna Naszkowska
2011-03-24, ostatnia aktualizacja 2011-03-24 21:19

Jarosław Kaczyński przy kasie po zakupach, które zrobił podczas konferencji prasowej. Powiedział przy tym, że ''Biedronka'' to sklep dla najbiedniejszych
Jarosław Kaczyński przy kasie po zakupach, które zrobił podczas konferencji prasowej. Powiedział przy tym, że ''Biedronka'' to sklep dla najbiedniejszych
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Owszem, żywność jest dziś droższa niż w roku 2007. Postaramy się wyjaśnić prezesowi PiS, dlaczego tak się dzieje i kto jest temu winien

Krystyna Naszkowska
.
Krystyna Naszkowska
Wściekły, bezprzykładny atak drożyzny
Rys. Jacek Gawłowski
Wściekły, bezprzykładny atak drożyzny
Jarosław Kaczyński w osiedlowym sklepie w Warszawie kupił kilka podstawowych produktów: chleb, mąkę, piersi z kurczaka, cukier, jabłka, ziemniaki. Zapłacił 55 zł i 60 gr - czyli ponad dwa razy tyle, ile według Kaczyńskiego te artykuły spożywcze kosztowały w 2007 r., zanim Platforma na czele z Donaldem Tuskiem przejęła władzę. - To coś niebywałego - podsumował swoje zakupy prezes PiS, sugerując, że obecny rząd jest winien tej drożyźnie.

Gdyby prezes Kaczyński zamiast 2 kg cukru włożył do koszyka 5 kg (w końcu tak samo potrzebne w codziennym spożyciu jak 2 kg), to osiągnąłby wynik jeszcze lepszy. To najbardziej spektakularny przykład drożyzny. Trzy lata temu, u schyłku rządów PiS, kilogram cukru można było kupić za 2,5 zł, teraz lider PiS zapłacił 6,6 zł za kilo.

Dziennikarze TVN poszli tropem prezesa - tyle że do dużego sieciowego sklepu, gdzie zawsze jest taniej. Kupili takie same produkty, w tej samej ilości, ale zapłacili tylko 37 zł. Czyli ich zakupy - w stosunku do tych z roku 2007 w tej sieci - zdrożały o 7 zł. Mamy więc wzrost cen nie o ponad 100 proc. (wyliczenia Kaczyńskiego), tylko o mniej więcej 19 proc. (wyliczenia TVN).

Tak czy inaczej, żywność jest droższa dziś niż w 2007 r. "Gazeta" postanowiła wytłumaczyć prezesowi PiS, dlaczego tak się dzieje i kto jest temu winien.

Chleb i mąka

Podrożały, bo zboża są dramatycznie drogie na całym świecie. Od czerwca zeszłego roku pszenica podrożała na światowych giełdach dwukrotnie, z czego od początku tego roku - już o prawie 40 proc. To skutek fatalnej pogody na wielu kontynentach - susze i powodzie przetrzebiły zbiory. Do tego Unia, która tnie wydatki na Wspólną Politykę Rolną, wkroczyła w ten sezon praktycznie bez zapasów (skup i przechowywanie ziarna kosztują). Nie mogła więc rzucić na rynek ton pszenicy, by zapobiec zwyżce cen, co robiła w poprzednich latach nieurodzaju.

Ponadto do akcji wkroczyły fundusze inwestycyjne, dla których surowce żywnościowe, łatwe w transporcie i przechowywaniu - jak zboże, cukier, kakao - są świetnym towarem do spekulowania. Zwłaszcza w latach nieurodzaju, gdy wiadomo, że popyt i cena będą rosły.

Dlatego, dopóki nie zbierzemy ziarna z nowych zbiorów (oby udanych), ten rok stoi pod znakiem rosnących cen produktów opartych na zbożach.

Piersi z kurczaka

Mięso drobiowe podrożało także z powodu drogich zbóż. Od lipca tona paszy zdrożała z 1 tys. zł do 1,4 tys. zł obecnie, a w kosztach produkcji kurcząt pasze stanowią aż 70 proc.

Jabłka

Sezon był kiepski dla sadowników, ale nie aż tak zły, jak wynika z zakupów prezesa PiS. Po 4 zł za kilo płacimy na ogół za jabłka z importu, które są zawsze droższe od krajowych (płacimy drożej za odmiany, które w Polsce nie występują, i za transport). Albo więc Jarosław Kaczyński skusił się na jabłka zagraniczne, albo wybrał wyjątkowo drogi sklep.

Ziemniaki

Rok 2009 był dla polskich ziemniaków wręcz katastrofalny - zbiory o ok. 40 proc. mniejsze niż przeciętne. Mieliśmy w kraju nie tylko powódź za powodzią, ale też podtopienia na ogromnych obszarach. A ziemniaki, jak wiadomo, rosną w ziemi, więc w tej mokrej glebie po prostu zgniły, nie dało się ich wykopać. Dlatego są drogie.

Cukier

Bije wszelkie rekordy. Od maja zeszłego roku cukier trzcinowy zdrożał na światowych giełdach trzykrotnie. A oczekiwano, że będzie tani, dlatego Unia postanowiła ograniczyć produkcję buraków cukrowych, które dawały cukier droższy. Teraz w całej UE brakuje ok. 3-4 mln ton cukru do pokrycia rocznego spożycia. W Polsce brakuje ok. 300 tys. ton. Mieliśmy te brakujące tony sprowadzić z Tajlandii, Australii lub Brazylii, ale tam albo klęski pogodowe, albo przeznaczają cukier na produkcję biopaliwa. Do tego fundusze inwestycyjne ochoczo spekulują jego cenami. Teraz jesteśmy chyba na szczycie bańki spekulacyjnej i pewnie niedługo cukier zacznie tanieć, bo fundusze dojdą do wniosku, że obłowiły się już wystarczająco, i zaczną cukier wyprzedawać.

Z akcji Jarosława Kaczyńskiego najbardziej zadowoleni mogą być szefowie sieci Biedronka, do której sklepu prezes się nie udał. Dostali darmową reklamę - szef PiS publicznie uznał ich sklep za najtańszy ("dla najbiedniejszych" - jak to nieco wyniośle ujął).

Za to właściciele sklepu, w którym Kaczyński napełnił swój koszyk, pewnie stracą teraz paru klientów - cała Polska już wie, że to sklep wyjątkowo drogi.

Zobacz też na Dużym Kadrze: Prezes Jarosław Kaczyński na zakupach

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 61 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    169 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':