http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd Najwyższy o podsłuchach

es
2011-03-24, ostatnia aktualizacja 2011-03-23 20:00

Nie można przeciwko nikomu wszcząć postępowania karnego na podstawie podsłuchu założonego innej osobie, jeśli nie ma na to zgody sądu - orzekł Sąd Najwyższy.

Urządzenie służące do podsłuchiwania i podglądania inwigilowanej osoby
Fot. MAREK KUDELSKI EAST NEWS
Urządzenie służące do podsłuchiwania i podglądania inwigilowanej osoby
SONDAŻ
Czy uważasz, że w Polsce służby w celu wyjaśnienia jakiejś sprawy postępują czasem niezgodnie z prawem?

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

Wczoraj Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów uznał, że sprzeczna z prawem jest sytuacja, gdy służby wykorzystują przeciwko komuś dowód uzyskany z jego rozmów, jeśli zgoda na podsłuch dotyczyła nie jego telefonu, ale telefonu osoby, z którą rozmawiał.

"Łańcuszek podsłuchowy" stosowany był przez służby od lat. Funkcjonariusze i prokuratorzy argumentowali, że jeśli przy okazji legalnie założonego podsłuchu dowiedzą się o innym przestępstwie niż to, w sprawie którego podsłuch został założony, lub podsłuchają, że także inna osoba niż właściciel podsłuchiwanego telefonu jest zamieszana w przestępstwo, to muszą mieć prawo użyć taki materiału. Zdarzały się też nadużycia, np. CBA zakładało podsłuch w celu tropienia korupcji wśród lekarzy, a potem służył on do szukania dowodów na wykonywanie nielegalnej aborcji. W ten sposób obchodzono ograniczenie, że w sprawach o aborcję podsłuchów w ogóle zakładać nie wolno, więc żaden sąd nie wydałby na to zgody.

W 2007 r. Sąd Najwyższy, przy okazji rozpatrywania sprawy związanej z odpowiedzialnością dyscyplinarną prokuratora, orzekł, że taka praktyka jest nielegalna. A jeśli podczas podsłuchu okaże się, że można zarzut postawić komuś innemu lub w sprawie o inne przestępstwo, dla wykrycia którego wolno stosować podsłuch, to na użycie takiego materiału trzeba uzyskać osobną zgodę sądu.

Ale służby, prokuratura i niektóre sądy nadal miały wątpliwości. Wczoraj SN je rozwiał. Sędzia sprawozdawca Tomasz Grzegorczyk podkreślił, że prokuratura, dbając o skuteczność w zwalczaniu przestępczości, za mało bierze pod uwagę fakt, że podsłuch głęboko ingeruje w sferę prywatności, a więc w konstytucyjne prawa i wolności. I że zgoda sądu na podsłuch nie oznacza zgody na totalną inwigilację danej osoby i wszystkich innych, które się z nią kontaktują. Wniosek o podsłuch nie na darmo musi zawierać wskazanie i osoby podsłuchiwanej, i przestępstwa, w które może być zamieszana. I nie na darmo trzeba wykazać, że inne metody dotarcia do dowodów są w tej sprawie nieskuteczne. To są gwarancje chroniące prywatność, więc nie można - nawet dla zwalczania przestępczości - dowolnie poszerzać pola podsłuchu na inne osoby i czyny. Służby i prokuratura powinny na bieżąco analizować uzyskany materiał i jeśli wynika z niego, że np. trzeba się zainteresować inną osobą lub innym czynem, powinny natychmiast kierować wniosek do sądu o poszerzenie podstawy stosowania podsłuchu lub o zgodę na podsłuchanie innej osoby. A także występować o tzw. zgodę następczą na wykorzystanie już zebranych materiałów do postępowania karnego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':