http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyrok w sprawie Nangar Khel przed Wielkanocą?

Bogdan Wróblewski
2011-03-23, ostatnia aktualizacja 2011-03-23 16:07

Wczoraj Wojskowy Sąd Okręgowy nie zgodził się na wizję lokalną w wiosce Nangar Khel, którą w 2007 r. ostrzelali polscy żołnierze.

Proces siedmiu żołnierzy w sprawie Nangar Khel, Wojskowa Prokuratura Rejonowa, Warszawa
Fot. Krzysztof Miller / AG
Proces siedmiu żołnierzy w sprawie Nangar Khel, Wojskowa Prokuratura Rejonowa...
ZOBACZ TAKŻE
Do zakończenia toczącego się od ponad dwóch lat procesu zostało odczytanie kilku dokumentów, tzw. zaliczanie materiału dowodowego i końcowe wystąpienia stron - czyli prokuratora i adwokatów. Może się to uda zrobić na najbliższych terminach rozpraw 13 i14 kwietnia. A wtedy, tuż przed Świętami mógłby zapaść wyrok.

W zabudowaniach pod Nangar Khel zginęło od granatów moździeżowych sześcioro Afgańczyków-cywili, w tym cztery kobiety i dziecko. Prokuratura siedmiu żołnierzy z bazy "Charlie" oskarżyła o ich zabójstwo, zbrodnię wojenną. Ich dowódcy zarzuca, że wydał rozkaz: "przep... trzy wioski". Oskarżeni w tej precedensowej sprawie nie przyznają się. Twierdzą, że chcieli ostrzelać wzgórza, gdzie kryli się talibowie.

Są jednak wątpliwości - czy widzieli zabudowania przysiółka pod Nangar Khel, na który spadły pociski? Wczorajsza opinia biegłego, który na podstawie zdjęć satelitarnych i map cyfrowych odwzorował teren, tego nie rozstrzygnęła. Są też wątpliwości co do sprawności moździeży i amunicji. A także czy śledztwo nie było sterowane przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (sąd nie zgodził się wczoraj przesłuchać b. szefa SKW Antoniego Macierewicza).

Z tych wszystkich powodów wizji lokalnej w Nangar Khel od początku domagali się adwokaci oskarżonych. Prokuratura była przeciw, twierdziła, że to "niewykonalne".

Wczoraj ostatecznie rozstrzygnął tę sprawę sąd. - Czynność ta nie przyniosłaby rezultatu - wyjaśnił sędzia płk Mirosław Jaroszewski. Bo nie można wykluczyć, że od 2007 r. wiele się w tamtym terenie zmieniło, a świadkowie po tylu latach mieliby wątpliwości z odtworzeniem szczegółów zdarzeń. W końcu byłby kłopot z zapewnieniem bezpieczeństwa wizji lokalnej, zwłaszcza że dziś prowincja w której leży Nangar Khel nie jest "w strefie odpowiedzialności" polskiego kontyngentu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':