To dobitny znak dla innych szaleńców tytułujących się przywódcami czy prezydentami - nie mogą bezkarnie mordować swych poddanych.
Interwencja w Libii musi mieć ograniczone cele i czas trwania. Ameryki ani Europy nie stać na kolejną długą wojnę w kraju muzułmańskim ani z powodów politycznych, ani gospodarczych, ale również i moralnych. To Libijczycy sami muszą obalić Kaddafiego, świat może im co najwyżej w tym pomóc.
Polski rząd wstrzymał się od udziału w interwencji w Libii. Bez względu na to, co sądzimy o tej operacji, nasza armia ma nadmiar obowiązków w Afganistanie i nie ma już sił ani pieniędzy, by angażować się w kolejną operację zagraniczną.
Dobrze by było, żeby w tej interwencji bardziej widoczne były państwa muzułmańskie i afrykańskie. Liga Arabska będzie traktowana poważnie przez społeczność międzynarodową, gdy poza apelowaniem do Zachodu o uratowanie libijskich cywilów sama się do tego przyłoży.
Źle się stało, że Zachód tak długo zwlekał z interwencją, ale dobrze, że uzyskał przed nią zgodę Rady Bezpieczeństwa ONZ. Pozostaje mieć nadzieję, że Kaddafi nie postanowi odejść do historii jako szaleniec, który pociągnie za sobą tysiące ludzkich istnień.
Źródło: Gazeta Wyborcza