- Polityka rządu wobec młodych to wielki skandal - napisał
Jarosław Kaczyński do uczestników konferencji Forum Młodych
PiS "Młodzi inwestycją w przyszłość" w Sandomierzu.
List szefa PiS odczytał poseł Marek Kwitek. Kaczyński określił Donalda Tuska jako "kiepskiego aktora", który za rolę premiera zasłużył na Anty-Oscara i Złotą Malinę. - Bo sprawić, żeby w ciągu trzech lat liczba bezrobotnych absolwentów uczelni przekroczyła 50 proc., to rzecz niebywała - napisał.
Przypomniał, że gdy PO przejmowała władzę po PiS, to bezrobotnych absolwentów było w Polsce mniej niż 15 proc. Stosunek PO do młodych Kaczyński określił jako "nowy rodzaj apartheidu i dyskryminacji".
PiS walczy o młodych wyborców, bo część z nich - jak pokazują sondaże - porzuciła Platformę. Wciąż jednak to partia Donalda Tuska ma wyraźną przewagę nad PiS w tej grupie wiekowej.
Kaczyński przedstawił kilka pomysłów, które miałyby pomóc absolwentom - np. ustanowienie progów bezrobocia młodych, po przekroczeniu których rząd musiałby tworzyć miejsca pracy dla młodych ludzi.
- Panie premierze Tusk, może dla pana jest wygodne, żeby młodzi Polacy czuli się przegrani. Ale nie będą. To pan będzie przegrany. Pan właściwie już jest przegranym, tylko pan jeszcze o tym nie wie. Bo pan zadarł z młodymi Polakami - zakończył swój list Kaczyński.
Szef PiS napisał też tekst do "Rzeczpospolitej", w którym odniósł się do artykułu Donalda Tuska w "Gazecie" sprzed tygodnia.
- Mam fundamentalne wątpliwości, czy
Donald Tusk dojrzał do roli szefa rządu. W tekście w "Gazecie Wyborczej" znajduję mało dowodów tej dojrzałości. Nie dostrzegam żadnej głębszej myśli o Polsce, Polakach, o tym, po co i dla kogo sprawuje się władzę, po co istnieją naród i państwo. Opowiadanie o skupieniu się na "tu i teraz" oraz na filozofii "ciepłej wody w kranie" jako wiekopomnej zasłudze obecnego rządu jest nieporozumieniem - pisze Kaczyński.
Kaczyński porównuje Tuska m.in. do nieprzygotowanego ucznia (który mówi, że się uczył, ale mu nie wyszło), do samochwały z wiersza Jana Brzechwy, do rzymskiego cesarza Klaudiusza i nałogowego bywalca modnych klubów.
- Uznałem, że ironia jest najlepszą metodą dekonstrukcji napuszonego, autoreklamiarskiego, płytkiego, nielogicznego, niespójnego i często pretensjonalnego dziełka Donalda Tuska - tłumaczy ton artykułu Kaczyński.
Żartuje, przypominając powiedzenie Stefana Kisielewskiego o socjalizmie, że rząd Tuska bohatersko pokonuje trudności, które sam stworzył. Krytykuje rząd m.in. za brak postępów w budowie autostrad i za nadmierne zadłużanie państwa.
Szef PiS nie pisze zbyt wiele o swoich pomysłach na Polskę: - Ani ja, ani PiS nie zamierzamy podrywać Polaków do żadnego powstania. Rozumiemy, że Polacy chcą dostatniej, bezpiecznej egzystencji. Ale też wiemy i czujemy, że nie uciekają i nie chcą uciekać od odpowiedzialności - za siebie, rodzinę, wspólnotę, a wreszcie za naród i państwo.
- Wkrótce w innym miejscu odniosę się do obu części "dzieła" Donalda Tuska - zapowiada Kaczyński, nawiązując do drugiej części artykułu Tuska, która ukazała się w sobotnio-niedzielnej "Gazecie". "Gazeta" nie dostała jeszcze tego tekstu Jarosława Kaczyńskiego.