USA krytykują Polskę za mienie Żydów. MSZ odpowiada

mz, pap
17.03.2011 , aktualizacja: 18.03.2011 12:58
A A A Drukuj
Radosław Sikorski

Radosław Sikorski (Fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

Amerykański rząd jest rozczarowany, że Polska nie chce zwracać mienia żydowskiego lub wypłacać za niego rekompensaty. - Ta interwencja jest cokolwiek spóźniona - komentuje szef MSZ Radosław Sikorski
W zeszłym tygodniu Ministerstwo Skarbu poinformowało, że ze względu na kryzys wstrzymuje prace nad ustawą reprywatyzacyjną. Przewidywała ona odszkodowania dla wszystkich obywateli polskich, którym skonfiskowano nieruchomości w latach 1939-89 (w tym Żydów).

- Wejście w życie ustawy oznaczałoby cięcia w wielu innych dziedzinach. Byłaby uczciwa wobec roszczących i bardzo nieuczciwa wobec wszystkich pozostałych polskich obywateli - mówił premier Donald Tusk. Dodał jednak, że sprawa nie jest zamknięta i wróci w lepszych czasach. Decyzję Tuska skrytykował naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

W środę odezwali się Amerykanie. - Rząd USA jest głęboko rozczarowany tym, że rząd Polski zawiesił plany przekazania do parlamentu projektu ustawy - powiedział w środę specjalny doradca sekretarza stanu ds. problemów Holocaustu Stuart Eizenstat. - Większość innych krajów UE, gdzie istnieje podobny problem, uchwaliła ustawy o restytucji albo rekompensaty za skonfiskowane Żydom majątki. To nie tylko kwestia sprawiedliwości. Leży to także w najlepszym interesie Polski, ponieważ usunęłoby wątpliwości związane z tytułami własności. Powitalibyśmy z uznaniem jakiekolwiek rozsądne rozłożenie wypłat na raty.

Eizenstat nie wykluczył, że sprawą zajmie się amerykański Kongres, choć dodał, że rząd USA do tego nie zachęca, bo Polska jest przyjacielem i sojusznikiem, oraz że problem można rozwiązać metodami dyplomatycznymi.

- Jeśli Stany Zjednoczone chciały coś zrobić dla polskich Żydów, to dobrym momentem były lata 1943-44, gdy większość z nich jeszcze żyła i gdy ustami Jana Karskiego Polska o to błagała. Teraz ta interwencja jest cokolwiek spóźniona - stwierdził szef MSZ Radosław Sikorski w czwartek w radiowej Trójce. Karski sugerował np. bombardowanie torów kolejowych wiodących do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Sikorski dodał, że reprywatyzacja ciągle toczy się przed sądem, a Polska szczodrze zwróciła mienie komunalne gminom żydowskim. Przypomniał też, że w latach 60. rząd USA w umowie z Warszawą zrzekł się prawa reprezentowania w tego typu sprawach swoich obywateli. Jeszcze w czwartek MSZ zamieściło na stronie internetowej wspomnianą umowę z 1960 r.

W umowie napisano, że rządy obu krajów chcąc dokonać uregulowania roszczeń obywateli USA pod adresem Polski, uzgodniły, że Polska zapłaci Stanom Zjednoczonym 40 mln dolarów. Kwota ta miała być przeznaczona "na całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych" pod adresem polskiego rządu z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia mienia.

"Po wejściu w życie niniejszego układu rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie przedstawiał rządowi polskiemu, ani nie będzie popierał roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych do rządu polskiego" - czytamy w dokumencie. Dalej napisane jest, że gdyby takie roszczenia zostały jednak przedłożone Polsce bezpośrednio przez obywateli amerykańskich, nasz kraj przekaże je rządowi USA.

Umowa mówi m.in. o roszczeniach z tytułu: nacjonalizacji, przejęcia własności, utraty użytkowania na podstawie polskich ustaw, dekretów i innych zarządzeń, a także długów przedsiębiorstw, które zostały znacjonalizowane. W ciągu 30 dni po wejściu w życie układu, rząd USA miał odwołać swoje zarządzenia blokujące "wszelkie polskie mienie w Stanach Zjednoczonych".

Polska miała dla ułatwienia przekazać Stanom informacje lub dowody zawierające szczegóły dotyczące własności i wartości mienia. Układ miał wejść w życie z dniem jego podpisana. Opublikowana przez MSZ kopia z 16 lipca 1960 r. jest podpisana.

Pełny tekst umowy między PRL i USA z 1960 r. o przejęciu przez USA roszczeń majątkowych obywateli USA

  • 0