http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W "Dużym Formacie"

red.ae
2011-03-16, ostatnia aktualizacja 2011-03-16 15:42

Jak w każdy czwartek razem z "Gazetą Wyborczą"


BILLBOARD Z PEDOFILEM

"Idąc ul. Kościelną na niedzielną mszę, mieszkańcy Otwocka widzą na balkonie domu nr 7 czerwony banner z napisem: "Tutaj mieszkał pedofil, były prokurator, wieloletni radny miejski, i jedna z jego ofiar". (...)

- 26 stycznia dostałam pocztą odmowę wszczęcia śledztwa. Odpisali mi, że zdarzenia opisane przeze mnie wyczerpują znamiona czynu z art. 200 paragraf 1 - opowiada Agata. - Ale sprawa się przedawniła już w roku 1994. Wtedy, kiedy brałam ślub z Tomaszem. Takie przestępstwo przedawnia się po 15 latach od chwili popełnienia czynu lub po pięciu latach od osiągnięcia pełnoletności przez ofiarę. Czyli jeżeli molestuje się dziecko 5-letnie, to gdy ofiara ma 23 lata, nikt już nie ukarze sprawcy. Takie mamy prawo! Ile jest takich osób, które molestowane jako małe dzieci są w stanie w wieku 23 lat o tym mówić? Ja potrzebowałam aż 30 lat od molestowania - dodaje.

- Wydawało się, że tylko żona była jego ofiarą - opowiada dalej pan Tomasz. - Ale 2 lutego dostaliśmy telefon, że jest świadek molestowania innej dziewczynki, jest inna ofiara. Skoro jest jeszcze jedna, to może jest więcej? 7 lutego spotkaliśmy się z tą kobietą".

Odważny sposób na znalezienie innych ofiar pedofila opisuje Małgorzata Kolińska-Dąbrowska.

NOWI SĄSIEDZI

- Mam 26 lat i jestem morderczynią. Prawie 70 lat temu tak bardzo nienawidziłam Żydów, że spędziłam ich do stodoły i spaliłam - zaczyna prowokacyjnie Anna. (...)

Dodaje: - Sąsiedzi z Jedwabnego to wścibskie i upierdliwe typy, nic się przed nimi nie ukryje i zawsze są gotowi cię obgadać. Ale też zawsze można na nich liczyć. Jak nie wierzysz, zapytaj ludzi, którzy wyjechali. Ja ci nie powiem, bo sytuacja, w której sąsiedzi mi pomogli, jest znana i wszyscy by mnie rozpoznali. Jeśli potwierdzi się moje przeczucie, napisz o tych nowych sąsiadach z Jedwabnego. Będzie to moje podziękowanie dla nich.

Z młodymi ludźmi z Jedwabnego rozmawia Konrad Oprzędek.

MIĘDZY CHICAGO A SYBERIĄ

Mama Tomasza dobrze mnie przyjęła. Tata nie żyje. Siostry - ma trzy - ostrożnie. Może przedtem nie miały żadnej styczności z Rosjanami? Jak przyjechali moi rodzice: tata naukowiec w Instytucie Wiecznej Zmarzliny, mama lekarz, to zdziwienie, że wykształceni i inteligentni ludzie. (...) Teraz jest dobrze, widzą, że nauczyłam się polskiego, że pracuję za dwoje. Niecały rok po przyjeździe zaczęłam dawać prywatnie lekcje angielskiego i uczyć w szkołach językowych, bo mąż miał problemy z pracą. Tomasz sprzedawał ubezpieczenia, kredyty, uczył projektowania stron internetowych, a teraz robi remonty. Kiedyś kolega z pracy zapytał go: "Znajomi szukają kogoś do sprzątania, może żona byłaby zainteresowana?". Było mi przykro, że od razu założył, że skoro jestem Rosjanką, to muszę być sprzątaczką.

O Rosjanach mieszkających w Polsce pisze Jolanta Grabowska.

MOTYLE BEZ ZMIAN

Pyta pani, ile w tym ślubie jest nas. O, to bardzo dobre pytanie, bo mi ciągle zarzucają, że chcę jak dziecko rozpieszczone mieć wszystko i stąd ten cały stylistyczny miszmasz, a to zupełnie nie jest prawda. Nas to opisuje. To właśnie my jesteśmy w tej całej bajkowej scenerii. Cali my. Bo nasz ślub to właśnie taka nowoczesność i bajkowość w jednym. (...) Nie wiem, dlaczego wzbudzam tyle kontrowersji, ta popularność w internecie i mnie zaskoczyła. Pani wie, że 12 tysięcy postów napisałam? Ale ja tylko tłumaczę, odpowiadam na pytania, bo chcę być dobrze zrozumiana.

Z Panną Młodą trochę czasu spędziła i trochę maili wymieniła Magdalena Kicińska.

BRUEGEL MA ZAWSZE WIDOWNIĘ

W filmach z ogromnym budżetem kreuje się przestrzenie za pomocą grafiki komputerowej. Artysta tworzy wzór, który następnie jest powielany. Myśmy tymczasem dysponowali tłami Bruegla. Wyjmowaliśmy je z obrazu i wpasowywaliśmy do filmu. Kiedy wyeliminowaliśmy z obrazu postacie i rozcięliśmy go na części, odkryliśmy, że nie ma w nim jednorodnej perspektywy renesansowej. Są tam różne perspektywy - dokładnie: siedem. Bruegel rysował z natury różne fragmenty pejzaży, a potem układał z tego kompozycję całości na zasadzie kolażu, łącząc różne perspektywy widzenia. Pejzaż Golgoty widzimy równocześnie z dołu i z góry. Kiedy patrzyłem na moich grafików komputerowych, miałem wrażenie, że są mnichami tworzącymi w swoich celach iluminacje, a ja jestem przeorem. To była benedyktyńska praca. Ujęcia miały po kilkadziesiąt warstw wziętych z różnych rzeczywistości - osobno chmury, osobno światłocienie, osobno postacie, osobno zwierzęta. Wszystko to filmowane osobno i nawarstwiane na siebie. Osobne warstwy powietrza, przestrzeni. Jest tam jedno superujęcie, które ma 147 warstw. Komputery liczyły to przez osiem dni. Były nieustanne korekty, a każda wymagała liczenia od początku.

O wydarzeniu ostatniego festiwalu filmowego Sundance, filmie o Pieterze Brueglu "Młyn i krzyż", z jego reżyserem Lechem Majewskim rozmawia Tadeusz Sobolewski.

UMYSŁ WYZWOLONY

- Ojciec nie był wysportowany. Podkreślał, że nigdy nie był dziarskim chłopcem: odważnym, wysportowanym, męskim. Chyba go to nie interesowało. W pewnym momencie postanowił, że zajmie się "samą głową". Prawdziwy mecz oglądał tylko raz w życiu - podczas pamiętnego mundialu w 1974 roku. Nie mieliśmy telewizora. Ojciec do końca życia nie oglądał telewizji, rodzice poszli więc do naszego sąsiada Stanisława Lema, aby tam zobaczyć ten mecz. Jedyny przegrany przez Polaków w tym turnieju.

Portret Jana Błońskiego kreśli Małgorzata I. Niemczyńska.

I JESZCZE:

* Sprawdzimy co włożył do kulturalnego koszyka Wojciech Tochman.

* Czy w chwili gdy czytelnictwo w Polsce zdycha w konwulsjach, cieszyć się mamy, że ktokolwiek czyta cokolwiek, czy też nie powinniśmy zacząć zastanawiać się, dlaczego czyta akurat to, a nie co innego? To Hamletowskie pytanie stawia Krzysztof Varga po przeczytaniu listy książkowych bestsellerów na której osiem pozycji to powieści o wampirach.

* Natomiast Wojciech Orliński przeprowadza symulację walki wampir vs. zombie, próbując dociec skąd się bierze popularność tych dwóch straszydeł?

* Włodzimierz Kalicki pisze o "Weselu" bez plotki.

* Muzykę polecają Robert Sankowski, Tomasz Handzlik i Jacek Hawryluk; grę rekomenduje Piotr Kubiński; filmy na dvd oceniają Jacek Szczerba i Jakub Socha; książki zaleca Juliusz Kurkiewicz.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':