Przed warszawskim sądem ostrołęcka prokuratura oskarża adwokata z wybitnej prawniczej rodziny mec. Jacka Dubois (ojciec Maciej był wczoraj na sali) o utrudnianie śledztwa przeciwko gangowi pruszkowskiemu. Zażądała roku więzienia w zawieszeniu, grzywny i zakazu wykonywania zawodu, też przez rok.
Dubois pomawia dawny klient - świadek koronny "Sankul". Mówi, że adwokat przekazał dwóm "pruszkowiakom" (w tym jemu) informacje (także kopie części akt), zanim zostali zatrzymani przez
CBŚ. Adwokat twierdzi, że był ich obrońcą.
Sprawa jest zawikłana. Z grubsza: w końcu lat 90. klientem mec. Dubois był "Burzyn" (dla uproszczenia posłużę się pseudonimami). Przyprowadził kumpli "Sankula" i "Bryndziaka". Mecenas reprezentował ich w sprawie o wymuszenie rozbójnicze. Podejrzanym był także "Masa", słynny świadek koronny, dzięki jego zeznaniom CBŚ rozbiło gang. Gdy w 2001 r. w ręce CBŚ wpadł "Burzyn", mecenas znów podjął się jego obrony. Do kancelarii przyszli wtedy "Sankul" i "Bryndziak". Dubois mówi, że zapytali, czy będzie ich też bronił, jeśli zostaną zatrzymani. Przyjął ustne zlecenie.
Według prokuratury te rozmowy (i kopie akt znalezione w 2003 r. u "Bryndziaka") świadczą o złamaniu tajemnicy adwokackiej, co w konsekwencji doprowadziło do utrudniania śledztwa. Prokuratura twierdzi, że obrona zaczyna się, gdy przestępca ma postawione zarzuty, a adwokat zgłasza się do niej z pisemnym pełnomocnictwem.
Dubois i jego obrońcy - mec. Czesław Jaworski i Beata Czechowicz - przekonują, że zaczyna się wtedy, gdy ktoś korzysta z porady adwokata, będąc "faktycznie podejrzanym" [w zainteresowaniu prokuratury, ale bez zarzutów]. Dlatego Dubois miał prawo informować ściganego listem gończym "Bryndziaka" o faktach ze śledztwa, które go dotyczą.
Mec. Czechowicz pokazała kulisy oskarżenia: początki sprawy pruszkowskiej, zabiegi o ustanowienie "Masy" koronnym. Jej zdaniem Dubois został oskarżony, bo znał te zabiegi, prowadząc obronę w pierwszej sprawie. Mec. Jaworski (b. prezes Naczelnej Rady Adwokackiej) udowadniał, że prokuratura nie rozumie przepisów, które wykorzystała przeciwko adwokatowi. - To sprawa, przez którą prokuratura chce uzyskać prawo ingerencji w istotę obrony. Tym haniebnym oskarżeniem uderzono w legendę adwokatury. Postawiono zarzut, że jako obrońca broni. Prokuratura nie zdała egzaminu ze znajomości prawa i z przyzwoitości - mówiła mec. Czechowicz (Dubois uczył ją zawodu). Obrona wniosła o uniewinnienie. Sędzia Mariusz Iwaszko wyrok ogłosi za tydzień.