Półki sklepowe i stacje benzynowe zostały wymiecione z zasobów przez niepewnych jutra Japończyków. Ponad dwa i pół mln domostw jest bez prądu, źle jest też z dostawami gazu. Miasto Ishinomaki, w połowie zniszczone przez tsunami, w którym żyje 165 tys. ludzi ma problemy z przyjmowaniem dostaw żywności z powodu utrudnień komunikacyjnych.
- Po pierwsze nie mamy wody pitnej - powiedział burmistrz Hiroshi Kameyama stacji NHK - Nie mamy również jedzenia ani informacji.
- Prowadzimy desperacką walkę z czasem, aby ratować tych, którzy mogą być uwięzieni w kolosalnych zwałach gruzu - oświadczył Patrick Fuller, rzecznik Azjatyckiego Czerwonego Krzyża. - W szpitalach nie ma ani jednego wolnego miejsca, a wycieńczeni lekarze zasypiają obok rannych pacjentów. Nowe ofiary wciąż przybywają do szpitali, zwożeni helikopterami, przywożeni przez innych ludzi albo po prostu docierają na własnych nogach.
Z powodu wybuchu w elektrowni
Fukushima są problemy z dostawami prądu, choć Polacy mieszkający w Japonii mówią, iż rząd próbuje szybko opanować sytuację i podawane są godziny, w których w danym miejscu prąd będzie.
W całym kraju prowadzona jest zbiórka żywności, sprzętu medycznego i kocy, które w miarę możliwości dostarczane są potrzebującym.