http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obrona "Hela"

Piotr Płatek
2011-03-12, ostatnia aktualizacja 2011-03-10 13:26

Uciekł z Auschwitz, wymykał się gestapo. Zginął jako zdrajca z rąk żołnierzy AK. Przez pomyłkę?

ZOBACZ TAKŻE
Wtajemniczeni: pracownik obozowego warsztatu Eugeniusz Bendera, ksiądz z Wadowic Józef Lempart, Kazimierz Piechowski, harcerz z Tczewa, oraz najmłodszy - żeglarz Stanisław Jaster. Plan: mundury zdobędą w magazynie, do którego dotrą przez bunkier z koksem. Potem muszą dostać się do warsztatu. Tam stoi samochód.

Termin akcji: 20 czerwca 1942 roku.

Miejsce: obóz koncentracyjny Auschwitz.

Rano na wóz ładują kartony, obierki i ruszają pod bramę z napisem "Arbeit macht frei". Znudzony strażnik macha ręką, przepuszcza ich. Bendera idzie do garażu, pozostali przedzierają się do magazynów z niemieckimi mundurami i bronią. Nikt ich nie widzi. Przebierają się w mundury i wskakują do wypucowanego auta, którym zwykle jeździ komendant obozu.

Przed nimi ostatni szlaban. A jeśli trzeba podać hasło? Nie mają dokumentów, przepustki. Mają nadzieję, że na widok samochodu komendanta strażnik podniesie szlaban.

Nie podnosi.

Piechowski uchyla drzwi, pokazuje oficerskie pagony i krzyczy: "Do jasnej cholery, śpisz czy co? Otwieraj!". Strażnik salutuje. Są wolni.

Zdobywają gdzieś cywilne ubrania, u życzliwego księdza zostawiają chorego Lemparta. Jaster rusza do Warszawy. Piechowski ściska go na pożegnanie, jeszcze próbuje odwieść młodszego przyjaciela od tej podróży, ale słyszy: "My już jesteśmy wolni, teraz trzeba walczyć o wolną Polskę". Więcej się nie zobaczą.

"Osa-Kosa" wpada w kościele

5 czerwca 1943 roku, kościół św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Ślub. Przed ołtarzem stoją porucznik Mieczysław Uniejewski "Marynarz" z oddziału "Osa-Kosa" i Teofila Suchankówna, siostra żołnierza tego oddziału. Świątynia pełna: krewni i znajomi, sporo oficerów i żołnierzy "Osy-Kosy", oddziału Komendy Głównej Armii Krajowej przeznaczonego do zadań specjalnych. Nie wiedzą, że ulice prowadzące na plac Trzech Krzyży zostały właśnie obstawione.

Młoda para odchodzi od ołtarza. Do kościoła wpada gestapo. Wszyscy są aresztowani. Przed świątynią stoją ciężarówki. 

Aresztowano 89 osób, wśród nich są m.in. Tadeusz Battek "Góral" i Andrzej Jankowski "Jędrek", którzy kilka tygodni wcześniej przeprowadzili w Krakowie zamach na SS-Obergruppenführera Friedricha Krügera, dowódcę policji w Generalnym Gubernatorstwie.

Ciężarówki jadą na Pawiak. Brutalne przesłuchania. Dla polskiego podziemia to straszny cios. Kto zdradził? Podejrzenie pada na Jastera. Miał zaproszenie na ślub, ale nie przyszedł. Jedni słyszeli, że zaspał, inni - że nie poszedł z rozmysłem. Odradzał także znajomym. Mówił, że takie zgromadzenie może być niebezpieczne.

Dwie osoby też uniknęły aresztowania: Antoni Suchanek "Andrzejek", brat panny młodej, i Stefan Smarzyński, żołnierze "Osy-Kosy". Przed mszą wybiegają na miasto, żeby kupić film do aparatu fotograficznego. Widzą, jak Niemcy obstawiają kościół. Nic już nie mogą zrobić.

28 lat później Smarzyński wspólnie z Piotrem Stachiewiczem, zasłużonym żołnierzem oddziału "Parasol", publikują w "Polityce" tekst o sprawie Jastera. Piszą: to on jest zdrajcą.

Kunicki pisze: szpicel

Dzwonię do Kazimierza Piechowskiego. Telefon odbiera żona. Odradza rozmowę: "Kazik jest chory". Ale gdy wyjaśniam, o co chcę zapytać, Piechowski podchodzi do telefonu. - Byłem Staszka przyjacielem, razem uciekaliśmy z Auschwitz. Dowody jego niewinności mam żelazne.

Piechowski mieszka w Gdańsku, ma 91 lat, dobrze się trzyma. Pokazuje książkę "Cichy front" z 1968 roku. Autor: nieżyjący już Aleksander Kunicki, szef wywiadu oddziału "Osa", organizator i uczestnik zamachu na Franza Kutscherę.

Rozdział „Zdrajca” poświęcony jest Jasterowi. „W jakich okolicznościach znalazł się on w obozie, tego nie udało się ustalić. Miał numer 6438. W każdym razie szybko skaptował go tam Politische Abteilung, czyli obozowe gestapo. Zorganizowano mu też »śmiałą ucieczkę « samochodem obozowym w przebraniu SS-mana. Razem z nim uciekło wtedy trzech innych więźniów, którzy zupełnie nie zdawali sobie sprawy z prawdziwego charakteru owej imprezy. »Ucieczka « ta odbyła się 20 czerwca 1942 roku. Na marginesie dodam, że jeszcze przez wiele lat powojennych niesławną pamięć tego hitlerowskiego szpicla otaczano aureolą bohaterstwa i patriotyzmu”.

Piechowski nie wierzy w ani jedno słowo. - Mam list gończy, który Hess, komendant obozu, rozesłał zaraz po naszej ucieczce. Tam są nazwiska naszej czwórki. Także Jastera.

Źródło: Duży Format
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    99 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':