http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Będzie zakaz selekcji w stolicy

Wojciech Karpieszuk
2011-03-08, ostatnia aktualizacja 2011-03-08 15:41

Warszawa zamierza zakazać tzw. selekcji we wszystkich klubach w miejskich lokalach po tym, jak w sobotni wieczór do kilku klubów nie wpuszczono Afrykanów.

SONDAŻ
Czy niewpuszczanie Afrykanów do lanserskich warszawskich klubów nocnych to przejaw rasizmu?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

- Nie pozwalamy na nierówne traktowanie, także ze względu na kolor skóry. A z tym mieliśmy do czynienia w sobotę. Już wcześniej mieliśmy informacje o takich przypadkach - mówi Karolina Malczyk-Rokicińska, pełnomocniczka prezydent Warszawy ds. równego traktowania.

W sobotę brała udział w teście dyskryminacyjnym, który opisaliśmy wczoraj. Do ośmiu klubów wyruszyli umówieni wcześniej młodzi, podobnie ubrani Afrykanie i Polacy. Do trzech - Mono Baru, Enklawy i Parku - Afrykanów nie wpuszczono. W Mono Barze usłyszeli od bramkarza, że wejście tylko na zaproszenie. Jednak bez zaproszeń weszli Polacy. W Parku bramkarz rzucił: "Nie da rady".

- Chcemy wprowadzić do umów na najem lokali zakaz prowadzenia tam selekcji - mówi Malczyk-Rokicińska. Jego przestrzeganie sprawdzaliby klienci. Gdyby okazało się, że w klubie jest selekcja, jego właściciel tłumaczyłby się w ratuszu. - Z klubem drugi raz przyłapanym na selekcji zrywalibyśmy umowę lub nie przedłużalibyśmy jej - wyjaśnia pełnomoczniczka Hanny Gronkiewicz-Waltz ds. równego traktowania. Ma nadzieję, że zasady uda się uchwalić w ciągu miesiąca.

Park to studencki klub SGH. Jej rzecznik wydał oświadczenie: "Zachowania opisane w artykule, mogące uchodzić za przejawy rasizmu czy dyskryminacji rasowej, są sprzeczne z bliską nam zasadą tolerancji". Przedstawiciele uczelni spotkali się już z właścicielem klubu dzierżawionego przez zewnętrzną firmę.

Tłumaczą się dwa pozostałe kluby. Menadżer Enklawy (wynajmuje lokal od miasta) Marcin Twardowski mówi, że ostania sobota karnawału to niefortunny dzień na test. - Wtedy jest bardzo dużo ludzi. Nastawiamy się na klientów z kartami klubowymi - przekonuje. Jednak Polacy weszli bez kart.

- Może selekcjonerowi wydało się, że chcący wejść nie pasują do charakteru imprezy. Każdy klub ma profil, swoich klientów - mówi Tomasz Dudek, dyrektor artystyczny Mono Baru. Według niego nie było dyskryminacji, a w Mono Barze często bawią się czarnoskórzy artyści i goście.

- Klub może decydować, że nie wpuszcza w długich spodniach. To założę krótkie. Ale nie zmienię koloru skóry. W sobotę mieliśmy do czynienia z dyskryminacją - odpowiada Kinga Wysieńska z Instytutu Spraw Publicznych, który ze Stowarzyszeniem Interwencji Prawnej i Forum na rzecz Różnorodności Społecznej zorganizował sobotni test.

Organizatorzy testów wspólnie z miastem napiszą do właścicieli lokali list, w którym wyjaśnią, czym jest dyskryminacja.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    69 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':