http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Matka może więcej

Rozmawiała Elżbieta Cichocka
2011-03-08, ostatnia aktualizacja 2011-07-18 12:25

Każda kobieta tuż po porodzie ma prawo do dwugodzinnego kontaktu z dzieckiem "skóra do skóry" - to jedna z nowości, które wprowadza standard porodu. Za miesiąc ma go zacząć przestrzegać każdy szpital

Dwutygodniowe dziecko
Fot. Renata Dšbrowska / Agencja Gazeta
Dwutygodniowe dziecko
ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa z Dagmarą Korbasińską, dyrektorem departamentu matki i dziecka w Ministerstwie Zdrowia

Elżbieta Cichocka: Standard opieki nad kobietą w ciąży, porodzie i połogu powstawał cztery lata. Zapewne dlatego, że w jego tworzeniu brała też udział "strona społeczna", a nie tylko medyczna. Podczas jednego z posiedzeń widziałam sama, jakie spojrzenie na kobietę w ciąży i poród mają przedstawicielki fundacji Rodzić po Ludzku, a jakie profesorowie ginekolodzy. W końcu udało się wypracować kompromis i 7 kwietnia standard wejdzie w życie. Co nowego przynosi kobietom?

Dagmara Korbasińska: Zaletą standardu jest to, że traktuje ciążę jako stan zdrowia, a kobietę podmiotowo. Udział medycyny polega na tym, by zapobiegać powstawaniu nieprawidłowości i wspierać kobietę w trakcie prawidłowo przebiegającego porodu. Pokazuje szczegółowo, w jaki sposób należy realizować prawa pacjenta.

Przychodzi kobieta na wizytę do ginekologa, bo podejrzewa ciążę. Co dalej?

- Kobieta może przyjść do lekarza, ale może też do położnej, bo zdrową ciążę może prowadzić również położna. Podczas jednej z pierwszych wizyt powstaje plan dalszej opieki i porodu. Kobietę się informuje, jakie badania musi wykonać. Plan może być modyfikowany w zależności od przebiegu ciąży. Istotną zmianą jest to, że z kobietą omawia się poszczególne etapy postępowania. Kobieta wie, co jest prawidłowością, a co od niej odbiega. To ją uspokaja.

Poranne mdłości mieszczą się w normie.

- Ale jeśli zauważa przy tym spadek wagi, to powinna to zgłosić prowadzącemu ciążę. Plan porodu to jest omówienie komplikacji, które mogą się pojawić podczas jego przebiegu.

W ten sposób można śmiertelnie wystraszyć matkę.

- Nie, tu chodzi o zwrócenie jej uwagi na objawy, które powinna koniecznie sygnalizować lekarzowi czy położnej. Wiedza o porodzie pozwala oswoić strach. Kobieta powinna współdecydować w trakcie porodu, ale w stresie jej zdolność do podejmowania decyzji jest mniejsza.

Ważne jest, by kobieta, która jest pod opieką lekarza czy położnej spoza swojej przychodni POZ (bo np. chodzi do prywatnego lekarza), nawiązała z nią kontakt. Po porodzie będzie mogła mieć domowe wizyty położnej w ramach opieki nad matką i dzieckiem. Każda kobieta ma prawo do co najmniej czterech takich wizyt.

Plany prowadzenia ciąży i porodu to novum w naszych kontaktach z personelem medycznym, który nie lubi i nie umie rozmawiać z pacjentami.

- Spotykaliśmy się z konsultantami wojewódzkimi i ordynatorami oddziałów położniczych. Myślę, że pierwsze plany będą bardziej ogólne niż zindywidualizowane, ale liczę, że lekarze stopniowo przekonają się do współpracy.

Rewolucją będzie kontakt "skóra do skóry" matki i dziecka tuż po porodzie. Każda kobieta będzie miała prawo do dwugodzinnego kontaktu z dzieckiem.

Jeszcze przed ważeniem i mierzeniem?

- Przez te dwie godziny dziecko nam ani nie urośnie, ani nie przytyje. A te pierwsze godziny razem są niezwykle korzystne i dla niej, i dla dziecka. Matka ma okazję rozpocząć karmienie piersią. Szpitale otwarte na akcję "Rodzić po ludzku" już to stosują, ale dla wielu będzie to istotna zmiana.

Standard ma rangę rozporządzenia ministra zdrowia, czyli obowiązuje. Ale sankcji za jego ignorowanie nie ma.

- Będzie to naruszenie praw pacjenta.

Standard dotyczy ciąży i porodu przebiegających normalnie. A kiedy pojawiają się komplikacje?

- Kiedy kończy się fizjologia, kończy się stosowanie standardu i wkracza medycyna. Jeśli w trakcie porodu w szpitalu powiatowym okaże się, że komplikacje zagrażają zdrowiu matki czy

dziecka, a szpital nie ma odpowiednich warunków, przewozi się matkę, najlepiej jeszcze przed urodzeniem dziecka do szpitala z lepszym sprzętem diagnostycznym i wyspecjalizowaną kadrą. Przewóz dziecka w łonie matki jest dla niego bezpieczniejszy. Każdy szpital musi mieć porozumienie z ośrodkiem o wyższym poziomie referencyjnym, do którego może odesłać rodzącą w razie powikłań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':