http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto nas uczesze, kto nam chleb upiecze?

Ewa Sokólska, Białystok
2011-03-05, ostatnia aktualizacja 2011-03-04 19:41

Młodzież chce się uczyć zawodu. Ale nie może. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej obcięło pieniądze na refundację praktyk zawodowych

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
obcięło pieniądze na refundację praktyk zawodowych
Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej obcięło pieniądze na refundację...
ZOBACZ TAKŻE
- Rodzice nie żyją, wychowuje mnie babcia. W szkole orłem nie byłem, poszedłem do zawodówki. Liczyłem, że w warsztacie samochodowym nauczę się zawodu. Podziękowali mi jednak, bo okazało się, że ministerstwo nie wyda na mnie pieniędzy - zadzwonił do redakcji 17-latek spod Łomży. Chodzi o ok. 150 zł miesięcznie plus składki na ZUS.

Od kilku lat w szkołach zawodowych nie ma warsztatów, uczniowie sami lub za pośrednictwem Ochotniczych Hufców Pracy szukali miejsc, gdzie mogliby się uczyć zawodu.

Wojewódzkie Komendy OHP przyjmowały wnioski o refundację kosztów zatrudnienia, a Komenda Główna OHP przelewała na konto pracodawców pieniądze z Funduszu Pracy. Dzięki temu młodzież mogła się uczyć w zakładach fryzjerskich, piekarniach, restauracjach, warsztatach samochodowych itd.

We wrześniu 2010 r. szefowie firm znowu zatrudnili młodzież i złożyli wnioski do OHP. Ale Komenda Główna do dziś ich nie podpisała.

- Zatrudniliśmy młodzież, wypłacamy wynagrodzenia. Straciłem już ponad 10 tys. zł - narzeka Roman Smyt ze Stowarzyszenia Wspierania Edukacji i Rynku Pracy w Łomży, w którym m.in. kilkadziesiąt osób uczy się fryzjerstwa. - Jeśli ich zwolnię, zostaną na lodzie. W szkole nauczą się teorii. Zawód będą mieli, dopiero gdy zdadzą egzamin np. w Izbie Rzemieślniczej. Ale warunkiem jest praktyka zawodowa. I koło się zamyka. Na razie nie zwalniam, czekam, co dalej.

Inni pracodawcy mówią dosadniej. - Postanowiłem pomóc, a zostałem przez państwo oszukany! - mówi właściciel warsztatu spod Białegostoku. - Do opieki nad młodymi zatrudniłem pracownika. Regularnie wypłacałem uczniom pieniądze i opłacałem ZUS. Straciłem kilka tysięcy złotych. Zdecydowałem się ich zwolnić.

Takich firm w województwie są setki, co potwierdzają pracownicy OHP, którzy codziennie odbierają telefony od oburzonych pracodawców.

- Nie jesteśmy adresatem tego niezadowolenia - mówi Anna Szymańska, rzeczniczka Komendy Głównej OHP w Warszawie. - Ministerstwo na refundację pracy młodzieży w 2010 r. przyznało 230 mln zł, a w 2011 r. tylko 170 mln zł. Komendant główny uznał, że ta kwota pozwoli tylko na realizację umów zawartych w latach 2008, 2009 i na początku 2010 r.

Podlaska komenda na refundację kosztów nauki zawodu w 2010 r. otrzymała 5,5 mln zł, a w 2011 r. - 3 mln zł. Na biurkach w podlaskim OHP leży 440 niezawartych umów z pracodawcami, którzy mogliby przeszkolić 1150 uczniów. Większość, nie czekając na refundację kosztów, zatrudniła młodzież, a teraz zwalnia.

Na nasze pytania Ministerstwo Pracy odpowiedziało: "Decyzje o zawieraniu nowych umów o refundację wynagrodzeń młodocianych pracowników (...) są podejmowane przez Komendanta Głównego OHP w ramach kwoty, która zabezpieczona jest na ten cel w planie finansowym. Departament Funduszy Ministerstwa nie ma informacji o braku środków na kontynuację umów zawartych przez OHP w poprzednich latach".

Jerzy Miszczak, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej w Warszawie, prezes Izby Rzemieślniczej w Lublinie: - Absurd sytuacji polega na tym, że Fundusz Pracy tworzą sami przedsiębiorcy. Teraz resort uniemożliwia wydanie ich na szkolenia uczniów. W całej Polsce problem może dotyczyć ok. 50 tys. osób. Gdybym chciał być złośliwy, to powiedziałbym, że cięcia w kwocie na refundację kosztów nauki młodym ludziom to celowe działanie ministerstwa, by pozbyć się uczniów z kraju. Niemieckie firmy są zainteresowane polskimi uczniami w rzemiośle. Za pierwszy rok nauki oferują im 500 euro miesięcznie, za drugi - 750, a za trzeci - 1500. Gwarantują im także nocleg, wyżywienie, naukę języka i pracę po ukończeniu nauki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':