http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Macierewicz, Lenin i baca

Marcin Wojciechowski
2011-03-04, ostatnia aktualizacja 2011-03-03 23:46

Człowiek Roku "Gazety Polskiej", poseł Antoni Macierewicz (PiS), uznał, że piloci jaka-40 lądującego w Smoleńsku 10 kwietnia krótko przed samolotem prezydenta Lecha Kaczyńskiego są "bohaterami, bo uratowali polskich dziennikarzy", choć złamali procedury podczas lądowania i przekroczyli wszelkie minima zezwalające na manewr.

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
Jako jeden z uratowanych dziennikarzy, który właśnie się dowiedział, że został uratowany, zgłaszam wniosek o postawienie pomnika tamtej załodze. Najlepiej tuż obok warszawskiego pomnika asów przedwojennego lotnictwa Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Mam nadzieję, że poseł Macierewicz niezwłocznie zajmie się tą sprawą.

Na pomniku powinna wisieć tablica z historią zasłyszaną niegdyś w polskich Tatrach. Do niedawna na Podhalu można było spotkać bacę, który twierdził, że towarzysz Lenin osobiście uratował mu życie, co jest dowodem trwałości przyjaźni polsko-radzieckiej. A jak uratował? Baca wyznał pod koniec życia, że spotkał Lenina na przełęczy: Panocku, z lewej przepaść, z prawej przepaść, a przede mną towarzysz Lenin. Przeszedł koło mnie i nie zrzucił! A mógł zrzucić w przepaść! Mógł zabić, a nie zabił! No więc uratował mi życie.

Ku chwale naszej bohaterskiej i męczeńskiej Ojczyzny!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    98 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':