http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja odchodzi w niesławie

Katarzyna Wiśniewska
2011-03-02, ostatnia aktualizacja 2011-03-02 19:42

Przewodniczący Komisji Majątkowej zamknęli jej prace w szampańskich humorach. Ale choć na działalności komisji Kościół zyskał materialnie, to moralnie poniósł stratę

Katarzyna Wiśniewska
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Katarzyna Wiśniewska
ZOBACZ TAKŻE
Komisji już nie ma, ale wszyscy mają dobry humor - to główne przesłanie środowej konferencji prasowej współprzewodniczących Komisji Majątkowej zajmującej się przyznawaniem rekompensat Kościołowi za mienie utracone w PRL.

1 marca komisja przestała istnieć. Rozpatrzyła ponad 3 tys. spraw o zwrot kościelnych nieruchomości. W zdecydowanej większości pozytywnie dla parafii i zgromadzeń zakonnych. Pozostałymi 216 wnioskami zajmą się już sądy.

Najbardziej zadowolony z siebie był mecenas Krzysztof Wąsowski (przedstawiciel strony kościelnej). Bo jak mówił, "nie ma sobie nic do zarzucenia". "Nic" to pewnie zarzut poświadczenia nieprawdy, jaki postawiła mu prokuratura w głośnej sprawie gruntów na warszawskiej Białołęce przekazanych poznańskim elżbietankom.

Nie ma wątpliwości, że Kościołowi należy się zwrot ziem zagrabionych przez PRL-owskie władze. Ale na uczciwych zasadach. Wierzę, że w wielu przypadkach tak właśnie było, jednak nadużyć w komisji majątkowej jest masa, wielokrotnie opisywaliśmy je w "Gazecie".

Co więcej, od decyzji komisji nie ma odwołania, a to prawdopodobnie jest sprzeczne z konstytucją.

Latami pracowała po cichu, poza wszelką kontrolą. Gminy w ostatniej chwili dowiadywały się, że ziemię, na której planowały np. budowę przedszkoli czy szkół, sprzątnięto im sprzed nosa. Dopiero dwa lata temu Episkopat i rząd ustaliły, że pozostałe wnioski będą rozpatrywane z większym poszanowaniem praw samorządów. Gdyby nie nacisk mediów i władz lokalnych, pewnie by do tego nie doszło.

Prywatni właściciele o zwrot mienia lub odszkodowanie walczą latami, często bez skutku. Tymczasem tylko Kościół (i inne związki wyznaniowe) zyskał ów przywilej specjalnej ścieżki restytucyjnej. Członkowie komisji przez 20 lat byli sowicie przez państwo wynagradzani. I choć wydawało się, że mają status urzędników publicznych, teraz - jak wynika z dokumentu CBA, o którym pisała "Gazeta" - pracowników tej rządowo-kościelnej hybrydy nie można pociągnąć do żadnej odpowiedzialności urzędniczej. Jakby tego było mało, komisja opierała się na ogół na wycenach przedstawianych przez stronę kościelną, które zdaniem samorządów bywały nawet kilkakrotnie zaniżane wobec cen rynkowych. Dla Krzysztofa Wąsowskiego to najwyraźniej powód do dumy. - Jako przedstawiciel Kościoła reprezentowałem jego interesy, trudno, żebym chciał, by Kościół dostawał mniej - komentował w środę z uśmiechem.

Gratuluję Kościołowi skutecznego reprezentanta. Tylko czy zasada "po trupach i jak najwięcej" dobrze komponuje się z ideą ewangelicznego ubóstwa? Obraz Kościoła w oczach jego wiernych raczej się od tego nie polepszy.

A może humor współprzewodniczącego komisji jest wisielczy: wie, że komisja odchodzi w niesławie.

Skoro członkowie komisji nie poniosą odpowiedzialności za jej postanowienia, warto, by gruntownego bilansu jej prac dokonał inny organ państwowy, np. NIK. Sprawdzając chociażby, czy w kolejnych sprawach zwrotów majątków dopełniono wszystkich procedur. Taka wiedza należy się społeczeństwu.

Rachunek sumienia i rozliczenie z grzechów komisji powinien również zrobić Kościół - choć zdaję sobie sprawę, że to raczej pobożne życzenia. Do tej pory głośniej niż same nadużycia w komisji duchowni piętnowali media, które nagłaśniały nieprawidłowości! Abp Budzik mówił nawet o "systemowym ataku na Kościół", porównując go do opresji z czasów stalinowskich.

Na razie słyszymy jedynie mało wiarygodne usprawiedliwienia typu: aresztowany pełnomocnik parafii i zakonów Marek P. wydawał się taki skuteczny, więc siostry zakonne (zakonnicy, parafie etc.) korzystały z jego pomocy, a Episkopat nie miał z tym nic wspólnego.

W środę w MSWiA obaj współprzewodniczący Komisji Majątkowej - ze strony rządowej i kościelnej - zachowywali się jak starzy znajomi: te żarciki, przekomarzania...

Za nieprawidłowości w Komisji Majątkowej odpowiedzialne jest przede wszystkim państwo. Kolejne rządy, także lewicowe, w obawie przed drażnieniem Kościoła i w imię świętego politycznego spokoju przymykały na wszystko oczy.

Ta komitywa jest więc symboliczna; zapisze się złotą czcionką w bujnej historii Komisji Majątkowej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 29 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    66 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':