Nigdzie w Europie zasiłek pogrzebowy nie był tak wysoki jak w Polsce, a po 30-proc. obniżce nadal będzie jednym z najwyższych. W Belgii rodzina zmarłego otrzymuje niecałe 149 euro, w wielu krajach pieniądze przyznawane są proporcjonalnie do dochodów zmarłej osoby. W Niemczech, na Islandii, we Włoszech, Szwecji czy Wielkiej Brytanii zasiłków pogrzebowych nie ma.
Obniżkę zasiłku rząd zapowiedział we wrześniu,
przedsiębiorcy pogrzebowi protestowali. Pracownicy branż pogrzebowej straszyli, że Polaków nie będzie stać na wyprawienie pogrzebu. - Ludzie będą chodzić do opieki społecznej, bo wnuczek nie będzie chciał zorganizować pochówku babci. W Czechach mnóstwo osób rezygnuje z organizowania pogrzebów bliskim. Robi to państwo. Czy rząd chce, aby podobnie było u nas? - mówił "Gazecie" Sławomir Moch, właściciel Zakładu Pogrzebowego "Exitus" i wiceprezes Polskiej Izby Pogrzebowej.
Ale rząd ugiął się niewiele: planował, że zasiłek obetnie do 3,5 tys. zł, ostatecznie stanęło na 4 tys. zł. Wszystko przez kryzys i konieczność oszczędzania. Jak wyliczyło
Ministerstwo Finansów, które było inicjatorem obniżki, cięcia pozwolą zaoszczędzić w 2011 r. ponad 860 mln zł.
Jak pisała w styczniu "Gazeta Wyborcza" Polska Izba Pogrzebowa zastanawiała się nawet, czy nie
wprowadzić kredytu na opłacenie pogrzebu. Banki niechętnie przyznawały się nawet do rozmów o kredytach pogrzebowych. Większość zaprzeczyła, a tylko
Lukas Bank potwierdził, że "przygląda się rynkowi". Za to od kilku miesięcy biznes wyczuły firmy ubezpieczeniowe, które sprzedają polisy z opcją opłaty za organizację pogrzeby.