http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bliżej Czecha niż Lecha

Bartosz T. Wieliński, Józef Krzyk
2011-02-27, ostatnia aktualizacja 2011-02-28 12:39

Dr Jerzy Gorzelik (1971) jest przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska, stowarzyszenia, które domaga się utworzenia na Górnym Śląsku autonomicznego województwa, na wzór tego, które funkcjonowało przed wojną. W zeszłorocznych wyborach samorządowych RAŚ zdobył 8,4 proc. głosów i po raz pierwszy wprowadził do śląskiego sejmiku wojewódzkiego trzech radnych. Gorzelik został członkiem zarządu województwa, odpowiada m.in. za kulturę i edukację. W 1995 r. ukończył historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Mieszka w Katowicach.
Dr Jerzy Gorzelik (1971) jest przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska, stowarzyszenia, które domaga się utworzenia na Górnym Śląsku autonomicznego województwa, na wzór tego, które funkcjonowało przed wojną. W zeszłorocznych wyborach samorządowych RAŚ zdobył 8,4 proc. głosów i po raz pierwszy wprowadził do śląskiego sejmiku wojewódzkiego trzech radnych. Gorzelik został członkiem zarządu województwa, odpowiada m.in. za kulturę i edukację. W 1995 r. ukończył historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka w Katowicach.
Fot. Bartłomiej Barczyk

GUS zapowiedział, że w tym roku do narodowości śląskiej będzie można przyznawać się bez problemów. Rozmowa z dr. Jerzym Gorzelikiem, przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska

Przed wojną Górny Śląsk był oazą bogactwa, które potem roztrwoniono. Na zdjęciu pocztówka z Katowic z 1910 r.
Fot. East News
Przed wojną Górny Śląsk był oazą bogactwa, które potem roztrwoniono. Na zdjęciu...
Powstańcy śląscy z 1921 r.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Powstańcy śląscy z 1921 r.
Polski plakat propagandowy z okresu plebiscytu
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Polski plakat propagandowy z okresu plebiscytu
22 czerwca 1922 r. Gen. Szeptycki wjeżdża do Katowic, a Polska przejmuje władzę nad częścią Górnego Śląska
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
22 czerwca 1922 r. Gen. Szeptycki wjeżdża do Katowic, a Polska przejmuje władzę...
- Gierek zalał Śląsk tandetą - mówi dr Gorzelik. Na zdj. I sekretarz PZPR Edward Gierek (trzeci z lewej) przed pomnikiem Powstańców Śląskich
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
- Gierek zalał Śląsk tandetą - mówi dr Gorzelik. Na zdj. I sekretarz PZPR...

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Poszedłby pan do powstania listopadowego?

- Nie sądzę. Z tego, co pamiętam, car Mikołaj I był wtedy legalnym królem Polski. Wprawdzie nie najlepszym, ale i tak nie gorszym od kilku poprzedników.

A do styczniowego?

- Było pozbawione wszelkich szans. Pragmatyzm nie pozwoliłby mi brać udziału w awanturze, która może doprowadzić tylko do nieszczęść.

A jak głosowałby pan w plebiscycie na Górnym Śląsku w 1921 roku? Za przyłączeniem regionu do Polski czy za pozostawieniem go w Niemczech?

- Ani za jednym, ani za drugim. Pewnie należałbym do całkiem sporej wówczas grupy, która domagała się utworzenia wolnej Republiki Górnośląskiej. To wydawało się wówczas jedyną możliwością uniknięcia bolesnego podziału Śląska. W 1922 roku polsko-niemiecka granica podzieliła przecież śląskie rodziny.

Wierzy pan, że wolny Śląsk mógłby wtedy powstać?

- Dziś jest jasne, że to była mrzonka. Nie zgodziłyby się na to ani mocarstwa, ani Polska i Niemcy, które sobie Śląsk wydzierały. Ale gdyby powstał, może nie doszłoby do wojny domowej, jaką było III powstanie śląskie - Ślązacy wtedy strzelali do siebie w imię interesów Warszawy i Berlina. Choć i jedni, i drudzy zapewne wierzyli, że robią to dla dobra Górnego Śląska.

Pana dziadek Zdzisław Hierowski chyba przewraca się w grobie. On, historyk polskiej literatury, chciał umacniać związki Śląska z Polską. A pan chce teraz Śląsk od Polski oderwać...

- Tyle razy już słyszałem te lamenty o odrywaniu Śląska od Polski, że dla przekory mam ochotę odpowiedzieć: tak, będziemy do tego dążyć. Ale poważnie: jesteśmy za autonomią Śląska w ramach państwa polskiego.

A mój dziadek żył w innych czasach. Marzył, że Polska wreszcie doceni ten region, a jego tradycję i odmienność uszanuje.

Dziadek się rozczarował?

- Widział chyba, że sytuacja na Śląsku pod polskimi rządami mocno odbiega od jego wyobrażeń. To była tragedia także dla wielu działaczy śląskich, którzy w latach 20. opowiedzieli się za Polską czy za Niemcami. Zapewne takie myśli nachodziły opowiadającego się za polskim Śląskiem Wojciecha Korfantego, kiedy sanacja więziła go - jako jednego z przywódców opozycji - w twierdzy brzeskiej. Albo gdy tuż przed wybuchem wojny gnił w polskim więzieniu. I zapewne też od takich myśli nie był wolny prałat Carl Ulitzka, przywódca niemieckich Ślązaków, gdy biły go bojówki SA, a naziści wyrzucali go ze Śląska.

Dziadek przytaknąłby, gdy cytował pan brytyjskiego premiera Lloyda George'a, który w 1919 roku mówił, że oddać Polsce Śląsk to jak dać małpie zegarek? Pan dodał jeszcze, że małpa, czyli Polska, zegarek zepsuła...

- Sięgnąłem po te ostre słowa, by nazwać haniebną politykę, jaką przez kilkadziesiąt lat prowadzono wobec Górnego Śląska. W relacjach między Polską a Śląskiem potrzebne jest symboliczne nowe otwarcie. Ono jednak nie nastąpi, jeśli nie zaczniemy szczerze mówić o przeszłości.

Dla doradcy prezydenta, prof. Tomasza Nałęcza, dla polityków PiS i SLD te słowa to wystarczający dowód, by uznać pana za zagrożenie dla "integralności terytorialnej Polski".

- To zadziwiające, że zarzuty stawia się temu, kto stawia diagnozę, a nie tym, którzy przez lata Śląsk niszczyli.

Czyli komu?

- Kolejnym ekipom rządzącym Polską. Sanacji, a potem komunistom. Dewastacja Śląska po wojnie miała wielowymiarowy charakter. Najbardziej widać skutki rabunkowej eksploatacji węgla. Niech pan pojedzie do Bytomia. Z powodu szkód górniczych niektóre bytomskie dzielnice to dziś slumsy. Trudno uwierzyć, że to było kwitnące miasto. Po wojnie na Śląsku działy się straszliwe rzeczy. W innych częściach Polski represjonowano za poglądy polityczne, na Śląsku - za pochodzenie. Ślązaków zsyłano w głąb ZSRR czy do nadzorowanych przez UB obozów pracy. Także potem niszczono naszą tkankę społeczną. To nas, podobnie jak Mazurów, po części też mieszkańców Pomorza od lat 70., wymieniano na marki zachodnioniemieckie w ramach akcji łączenia rodzin. W ten sposób Śląskowi upuszczono krwi, wysyłając do RFN często najbardziej wartościowych i aktywnych ludzi.

Źródło: Duży Format
  • 189 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    109 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':