Pisałam w nim o tym, w jaki sposób wyłudza się albo kupuje dane osobowe ofiar wypadków od policji, personelu medycznego czy pomocy drogowej. Jak okrada się poszkodowanych, podtykając do podpisania, często na sali szpitalnej, niekorzystne umowy, i zmusza do płacenia horrendalnych prowizji. Wtedy o problemie zrobiło się głośno. Firmy zaczęły masowo spisywać kodeksy etyczne. Powstała Polska Izba Odszkodowań - samorząd skupiający tego typu podmioty gospodarcze. Zresztą niejedna. Kilka.
Wszystko miało się zmienić, ale jest, jak było. Dlaczego?
Bo nadal nie ma dobrych uregulowań prawnych dotyczących rynku odszkodowawczego. Bo nie ma ustawy, które by go regulowała. Zapisy dotyczące doradztwa odszkodowawczego miały znaleźć się w ustawach ubezpieczeniowych albo w zupełnie nowym dokumencie. Rynek miał zostać objęty nadzorem państwa - choćby Komisji Nadzoru Ubezpieczeniowego. Wszystko w przyszłości. Na razie w Ministerstwie Finansów trwają prace. Kiedy się zakończą?
Wygląda tak, jakby nikt tym nie był specjalnie zainteresowany. Oprócz poszkodowanych. Firmy omijają ustawę o ochronie danych osobowych i unikają postępowań prokuratorskich. Kodeksy etyki służą za listki figowe, a resort finansów nie spieszy się. Po co? Firmy odszkodowawcze płacą wysokie podatki. Mają z czego.
Źródło: Gazeta Wyborcza