http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego Chopin klnie jak szewc

Bartosz T. Wieliński
2011-02-23, ostatnia aktualizacja 2011-02-24 09:13

Niemieccy gimnazjaliści nie dostaną polsko-niemieckiego komiksu o Chopinie, bo MSZ wysłało go na przemiał. Stylizowany na Michała Wiśniewskiego kompozytor został wysłany do więzienia, gdzie strasznie przeklinał

Kadr z komiksu
Fot. Kultura Gniewu
Kadr z komiksu "Chopin. New Romantic"
ZOBACZ TAKŻE
W Polsce komiksów z reguły nie bierze się na poważnie, ale ten wywołał wielkie poruszenie. Zbiór "Chopin. New Romantic" został przygotowany przez polskich i niemieckich rysowników, a wydany z okazji Roku Chopinowskiego kilka miesięcy temu nakładem MSZ, ambasady w Berlinie i wydawnictwa Kultura Gniewu. Ambasada miała rozdawać go niemieckim nastolatkom, by zainteresować ich postacią kompozytora. MSZ wydał na to 30 tys. euro.

- Żeby zainteresować młodych Niemców Chopinem, trzeba zrobić z niego bohatera popkultury. Młody człowiek najpierw przeczyta komiks, a jeśli postać go zaciekawi, to może ściągnie z internetu jego utwory - mówi Stefanie Peter, niemiecka pisarka i miłośniczka Polski, autorka m.in. "Alfabetu polskiego cudu".

- Jeśli Polakom się wydaje, że Chopina zna w Niemczech każde dziecko, to się mylą. Nasza młodzież nie zna nawet niemieckich kompozytorów. Dobrze, że sięgnięto po niekonwencjonalne środki - dodaje prof. Dieter Bingen, szef Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt.

Do wczoraj rozdano kilkanaście sztuk "Chopina", ale gdy TVN Warszawa nadała pełen oburzenia materiał, sprawa nie schodzi z serwisów internetowych. Na komiksie nie zostawili suchej nitki politycy PO, PSL i PJN. - Ktoś powinien za to zapłacić stanowiskiem - grzmiał europoseł PJN Marek Migalski.

Na komiks składa się sześć opowieści przedstawiających fikcyjne epizody z życia Chopina. W jednym kompozytor mieszka w sąsiedztwie Adama Mickiewicza, gra na napędzanym parą fortepianie, a wieszcz tworzy na parowej maszynie do pisania. W innym okazuje się, że Chopin nie zmarł w wieku 39 lat, lecz stracił wzrok i wylądował na bruku. Zarabia na życie grą na akordeonie. Jest też Chopin lider grupy pop, który przyjeżdża na koncert w więzieniu. Właśnie ta historia wzbudza największe kontrowersje.

Tutaj Chopin to taki bardziej Michał Wiśniewski. Towarzyszy mu brat, były kryminalista próbujący ułożyć sobie życie. Występ dawnego kolegi ma przekonać więźniów, że na wolności zaczną od nowa. Ale ci reagują stekiem przekleństw (po co ten ch.. sam stoi. To ta c..pa co tu siedziała). Chopin-Wiśniewski też klnie, używając np. zwrotu "ch... sto". A jego brat krzyczy "jeb... cweloholokaust".

Twórca komiksu, znany rysownik Krzysztof Ostrowski, tłumaczył, że chciał zakpić z pompy, z jaką obchodzono w Polsce Rok Chopinowski. Nie spodziewał się, że wywoła taki skandal.

- Żadnego skandalu nie ma - przekonuje prof. Jerzy Szyłak, literaturoznawca z Uniwersytetu Gdańskiego. - Komiks ma prowokować, łamać schematy, może być wulgarny i obsceniczny. Jakoś nie pamiętam, by Polacy oburzali się, gdy Andrzej Mleczko pokazywał swój słynny rysunek "Obywatelu, nie pieprz bez sensu". W Niemczech najlepsze komiksy dopiero są wulgarne. Mistrz gatunku Ralf König rysuje kopulujących gejów - mówi.

Ale czy to dobry sposób, by wulgarnymi komiksami promować w Niemczech polskiego kompozytora? - W Niemczech inny komiks nie chwyci - przekonuje Szyłak. - Twórca ma prawo do prowokacji.

- Dzięki temu komiks robi się ciekawszy. Młodzi ludzie chętniej czytają o odbrązowionym Chopinie - dodaje Stefanie Peter.

- To przypadek, który nie powinien się zdarzyć. Forma komiksu jest niedopuszczalna - oświadczył wczoraj na konferencji prasowej wiceminister spraw zagranicznych Jan Borkowski. Komiks zostanie zniszczony, a w przyszłości resort będzie dokładnie kontrolował, co tworzą wynajęci przez niego artyści.

Jak się dowiedzieliśmy w MSZ, dyplomatów nie zirytowały wulgaryzmy, lecz słowo "cweloholokaust", które można odebrać jako urąganie ofiarom Holocaustu. - Zupełnie niepotrzebnie. Nie poczułem się urażony. W kontekście, w jakim pada, można potraktować go jako sprzeciw wobec nietolerancji i używania języka nienawiści - mówi Christian Heugner, wiceszef Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.

Jeden z dyplomatów uważa, że przemielenie komiksu sprawi, iż żaden pracownik ambasady nie odważy się już na jakikolwiek niekonwencjonalny pomysł. A szkoda, bo polska nowoczesna i kontrowersyjna sztuka za Odrą najlepiej się sprzedaje - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 62 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce

Polskie obozy koncentracyjne po II wojnie?

Czy można mówić o ''polskich obozach koncentracyjnych''? Gorący spór o to wywołuje film dokumentalny Pawła Siegera