Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
PO w ciągu miesiąca zyskała w sondażu TNS OBOP 6 punktów, ale mimo to jej notowania są wyraźnie niższe niż na początku roku - wtedy miała poparcie aż 54 proc Polaków. Zaszkodził jej chaos na kolei, dyskusja o rosyjskim raporcie o katastrofie smoleńskiej, sprawa OFE, wewnętrzne spory.
W tym samym czasie bardzo powoli, po 1 punkcie proc., rosły notowania
PiS. Od grudnia partia Jarosława Kaczyńskiego urosła w sondażu z 22 do 27 proc.
- Odrobiliśmy część strat, i to mimo krytyki ze strony wielu ekspertów i publicystów. Sądzę, że przebiła się argumentacja rządu np. w sprawie otwartych funduszy emerytalnych. Wyborcy wciąż traktują Platformę jako tę partię, która zapewnia stabilne rządy i poczucie bezpieczeństwa - ocenia wiceszef klubu PO Rafał Grupiński. Nie obawia się dalszych wzrostów partii Jarosława Kaczyńskiego: - Poparcie dla PiS będzie oscylowało wokół 25 proc. Nie sądzę, żeby pomogły im obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej.
O komentarz do sondażu poprosiliśmy też Adama Lipińskiego, wiceprezesa PiS. - Boję się nagłych skoków poparcia, nieważne, czy w górę, czy w dół. Wynikają z pustych emocji, a więc są nietrwałe. Cieszę się, bo PiS już trzeci miesiąc ma wyraźną tendencję wzrostową - powiedział "Gazecie".
Waha się poparcie dla
SLD. Sojusz miesiąc temu miał 19 proc., dwa tygodnie temu - 13 proc., a teraz stracił jeszcze 1 punkt proc. i ma 12 proc.
W sondażu TNS OBOP dla "Gazety" próg wyborczy przekracza jeszcze
PSL (6 proc., o 1 punkt proc. mniej niż dwa tygodnie temu).

Wzrost poparcia dla ugrupowania
Polska Jest Najważniejsza okazał się nietrwały. Dwa tygodnie temu PJN miał 6 proc., obecnie - 2 proc. Nieco lepiej wypadła druga nowa inicjatywa - Ruch Poparcia Janusza Palikota osiągnął 4 proc., czyli wylądował tuż pod progiem wyborczym. To o 2 punkty proc. więcej niż przed dwoma tygodniami. Wzrost ten mieści się jednak w granicach błędu pomiaru.
Warto też pamiętać, że cytowane badanie jest sondażem, a nie prognozą wyborczą. TNS OBOP podaje wyniki, rozdzielając wyborców niezdecydowanych (tym razem było ich 18 proc.) między wszystkie partie proporcjonalnie według poparcia dla nich. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że w rzeczywistości niezdecydowani w większym stopniu zasilają PiS i SLD niż Platformę.