http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuski minister: Zlikwidowaliśmy 70 proc. romskich obozowisk

Dominika Pszczółkowska
2011-02-18, ostatnia aktualizacja 2011-02-18 19:39

Obóz Romów we Fleury Merogis na południe od Paryża, zdjęcie z września 2010 roku
Obóz Romów we Fleury Merogis na południe od Paryża, zdjęcie z września 2010 roku
Fot. Christophe Ena AP

Minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux poinformował, że od lipca 2010 r. Francja przymusowo odesłała do krajów pochodzenia 3,7 tys. Romów. Antyromska polityka Paryża była ostro krytykowana w Europie.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Romów jest tyle samo, tylko żyją w jeszcze gorszych warunkach - ripostują organizacje pozarządowe.

O efektach antyromskiej kampanii poinformował w wywiadzie dla dziennika "Le Parisien" minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux. Jego zdaniem zniknęło ponad 500 z 741 obozowisk istniejących w lipcu 2010 r., a Romowie, którzy pochodzili przede wszystkim z Rumunii i z Bułgarii, zostali "dobrowolnie lub w sposób przymusowy odesłani do krajów pochodzenia".

Właśnie w lipcu rząd Nicolasa Sarkozy'ego wypowiedział Romom wojnę: obozowiska były likwidowane, a ich mieszkańcy wsadzani do samolotów do Bukaresztu i Sofii. Na osłodę dostawali po 300 euro na przesiedlenie. Taka polityka oburzyła wielu Europejczyków, także m.in. Komisję Europejską. Wyglądało bowiem na to, że Francja hurtem pozbywa się gości jednej nacji, łamiąc przy tym europejskie przepisy gwarantujące swobodę przemieszczania się osób. Przy okazji przedstawiciele władz stygmatyzowali w swych wypowiedziach Romów.

Dziś chwalą się skutecznością swojej polityki. Minister Hortefeux przyznał, że Romom zdarza się wracać i ponownie tworzyć obozowiska, lecz - jak twierdzi - władze interweniują w każdym takim przypadku. - Problemu tych rozmiarów nie da się rozwiązać w sześć miesięcy, ale w niczym nie odpuszczamy - mówił Hortefeux.

Innego zdania są organizacje pozarządowe pomagające Romom. Według nich przybyszy z Rumunii i Bułgarii jest we Francji nadal tylu, ilu było wcześniej - 12-15 tys. - Ludzie jak zwykle wyjeżdżają i wracają, nawet do tych samych miejsc, w których żyli poprzednio - mówi "Le Parisien" działacz organizacji Głos Romów. Dziennik streszcza sytuację następująco: "Liczba Romów w kraju pozostaje mimo wysiłków rządu stabilna, poniżej 15 tys. Ale warunki ich życia się pogorszyły".

Olbrzymi slums z tektury i blachy, w którym mieszka od ośmiuset do tysiąca osób, istnieje m.in. w Sarcelles na północnych przedmieściach Paryża. Władze walczą w sądach o nakazy eksmisji, sprawa ma się rozstrzygnąć w połowie marca.

Ironia polega także na tym, że francuskie prawo wymaga od gmin, by zapewniały migrującym społecznościom odpowiednie miejsca na obozowiska. Te robią to bardzo niechętnie. W kraju żyje ponadto ok. 400 tys. miejscowych Romów, wielu prowadzi osiadły tryb życia. Są też etniczne francuskie społeczności tzw. podróżników, którzy mieszkają w wozach kempingowych i także walczą o stosowne miejsca na obozowiska.

Efektem awantury o francuskich Romów była ogólnoeuropejska dyskusja, co zrobić, by lepiej integrować tę społeczność. Komisja Europejska chce, by każdy kraj UE miał taki plan integracji, bo - jak twierdzi - na razie wspólne środki na ten cel nie są wykorzystywane.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':