Nie trzeba od razu odpowiadać, że to "penis". To można powiedzieć, gdy dziecko ma ok. 7-8 lat. Maluchom można pozwolić np. na używanie słowa "siusiak", choć z czasem przyjdzie wyjaśniać, że nie tylko do siusiania służy.
Moja trzyletnia wnuczka mówi "cipuszka" i myślę, że to jest w porządku. Niektórzy mówią "myszka", "malutka".
Moim zdaniem przede wszystkim należy edukować dorosłych. Nauczyć patrzenia na dzieci nie oczami dorosłych, unikać przypisywania im własnych motywacji i pragnień. Dziecko nie zna pojęcia erotyka. Dla niego seks jest tylko słowem. Dziecku należy odpowiedzieć na pytanie na jego poziomie wiekowym. Jeśli je zawiedziemy, więcej nie wróci i poszuka wiadomości gdzie indziej. Jeśli pyta, a nie wiemy, jak zareagować, zawsze można powiedzieć: teraz jestem zajęta, ale chętnie porozmawiam z tobą jutro. Przez ten czas można się przygotować. Warunek konieczny: trzeba wrócić do rozmowy. Dzieci nie interesują pikantne szczegóły. Maluchowi wystarczy powiedzieć, że aby urodziło się dziecko, rodzice muszą się mocno przytulać. Na szczegóły będzie czas później.
Gdy dziecko chce np. zobaczyć, co tata ma między nogami - trzeba to wykorzystać do nauki, że ciało to jego osobista przestrzeń, której nie wolno nikomu bez pozwolenia naruszać. I powiedzieć: pokażę ci, ale w książce, bo to jest moja intymna sprawa. To jeden z najważniejszych aspektów edukacji seksualnej. Wielu rodziców nie chce w szkołach tego przedmiotu, bo myślą, że ich dzieci będą uczyć się pozycji z "Kamasutry". A edukacja seksualna uczy miłości, szacunku do drugiego człowieka, odpowiedzialności, rozróżniania złego i dobrego dotyku.
Dziecku należy wpajać, że to ono decyduje o tym, czy ktoś je dotyka. Na przykład pediatrzy powinni przed badaniem pytać dzieci, czy się na nie zgadzają. Uczy ich to szacunku do własnego ciała. Skąd gimnazjalistka ma wiedzieć, czy ktoś ją łapie za biust, bo tak jest przyjęte i wszyscy tak robią, czy to nie w porządku? A tak zwane galerianki? Za tym zjawiskiem stoi między innymi brak szacunku do własnego ciała.
Nastolatki są dziś bardziej zagubione. Odróżnia je to, że mają dostęp do internetu, skąd czerpią wątpliwej jakości wiedzę na forach i z filmów pornograficznych. Wchodzą w życie seksualne ze złymi wzorcami, w których nie ma mowy o miłości, czułości i odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Rozmowę z nimi najłatwiej zacząć, nawiązując do sytuacji z filmu lub otoczenia. Kiedy np. widzi się przytuloną parę, można zacząć pytać: co o tym myślisz? czy masz kogoś? co wiesz na temat życia seksualnego i jego skutkach?
Wszystko zależy od umiejętności rozmowy rodzica. Należałoby zapytać o sprawy zabezpieczenia: czy jesteś gotów, żeby mieć dziecko? W Anglii zrobiono eksperyment wśród uczniów, którzy deklarowali, że bardzo chcą uprawiać seks. Na zajęcia przyniesiono niemowlęta, które trzeba było przewinąć. Tylko dwoje dało radę to zrobić. Część zwymiotowała. Potem oświadczyli, że chyba jednak wstrzymają się z seksem. My zawsze możemy zabrać córkę czy syna do krewnych czy znajomych z małym dzieckiem. To też pouczające.
* Mgr Maria Fronczek - pedagog, edukator seksualny, muzykoterapeuta. Prowadzi m.in. warsztaty edukacyjne dla rodziców przedszkolaków m.in. w Toruniu i Bydgoszczy