U rzecznika praw obywatelskich dyskutowały w czwartek organizacje zajmujące się ochroną dzieci, internetem i obroną praw obywatelskich. Chodzi o przygotowywany przez Komisję Europejską projekt dyrektywy zobowiązującej państwa do blokowania takich stron. Polski rząd poparł ten kierunek walki z seksualnym wykorzystaniem dzieci. 15 lutego
Parlament Europejski ma głosować dyrektywę.
- Blokowanie stron internetowych z pornografią dziecięcą to narzędzie nieskuteczne i groźne dla demokracji. Nieskuteczne, bo strony będą przenoszone na inne serwery i do sieci, których nie da się kontrolować (np. typu
skype, gdzie komputery łączą się bez pośrednictwa serwera). To rozwiązanie otwiera drogę do blokowania innych treści - arbitralnie, bez decyzji sądu. Trzeba walczyć z pornografią dziecięcą, a nie ją blokować - mówiła Katarzyna Szymielewicz z fundacji Panoptykon.
Pomysłu blokowania broniła Agnieszka Wrzesień z fundacji Dzieci Niczyje: - Blokowanie uznajemy za mechanizm przejściowy i jeden z elementów szerszej strategii, a używanie argumentu o wolności słowa jest nie na miejscu. Według polskiej konstytucji można ją ograniczać dla ochrony innych wartości. Taką wartością są bezpieczeństwo i godność dziecka. Poza tym mówimy o blokowaniu treści nielegalnych. Powinniśmy się zastanowić, o czyje prawa chcemy walczyć - przestępców czy ofiar.
Jakub Śpiewak z fundacji Kidprotect: - My też chcemy chronić dzieci, ale inaczej postrzegamy skuteczne sposoby. Policja zadowoli się blokowaniem i będzie się czuła zwolniona z dalszych działań. Chcemy wprowadzać prowizorkę czy wypracowane rozwiązania? Czy chcemy, by współpraca międzynarodowa w zwalczaniu pornografii pedofilskiej była lepsza, czy mieć doraźny sukces: oto zablokowaliśmy! Strony trzeba usuwać, a nie blokować.
Przedstawiciele Internet Society, międzynarodowej organizacji działającej na rzecz rozwoju internetu, przekonywali, że można szybko i skutecznie strony usuwać. Maciej Szmydt z Polskiego Towarzystwa Informatycznego zauważył, że blokowanie stron z treściami pornograficznymi może służyć do walki politycznej: - Na przykład w kampanii wyborczej ktoś umieszcza taką treść na stronie komitetu wyborczego - i ona jest zablokowana. To samo można zrobić na stronach rządowych.
Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, uznała, że trzeba rozpocząć debatę nad tym, na ile blokowanie stron z pornografią dziecięcą zagraża blokowaniem innych treści. Zauważyła, że obowiązek blokowania takich stron spowoduje powoływanie państwowych urzędów do kontrolowania internetu. Wezwała do pracy nad alternatywnymi sposobami zwalczania pornografii dziecięcej w internecie, w tym nad opracowaniem skutecznych sposobów usuwania takich treści definitywnie.