http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ojciec Rydzyk skazany

Karol Dolecki, Toruń
2011-02-12, ostatnia aktualizacja 2011-02-11 20:13

Organizowane na antenie Radia Maryja publiczne zbiórki pieniędzy na Telewizję Trwam, WSKSiM oraz geotermię były nielegalne - orzekł w piątek toruński sąd i skazał szefa stacji o. Tadeusza Rydzyka na 3,5 tys. zł grzywny

Ojciec Tadeusz Rydzyk odpiera zarzuty o bogactwie Kościoła
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Ojciec Tadeusz Rydzyk odpiera zarzuty o bogactwie Kościoła
ZOBACZ TAKŻE
Wydając taki wyrok, sędzia Krzysztof Dąbkiewicz "przebił" wniosek policji, która żądała dla redemptorysty tylko 1 tys. zł grzywny (maksymalnie groziło mu 5 tys. zł).

- Stała się rzecz niebywała. Patrząc na dotychczasową praktykę, można było odnieść wrażenie, że ojciec Rydzyk jest w Polsce nietykalny - nawiązywał po wyjściu z sali rozpraw do wcześniejszych, umorzonych śledztw dotyczących duchownego Rafał Maszkowski, obserwator Radia Maryja z Piaseczna.

To on zainicjował postępowanie, które w piątek zakończyło się wyrokiem dla szefa toruńskiej rozgłośni. Na początku zeszłego roku zawiadomił policję, że przez sześć miesięcy 2009 r. prowadziła ona publiczną zbiórkę pieniędzy bez zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Regularnie nadawała bowiem apele o wpłacenie datków na Telewizję Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej oraz odwierty geotermalne prowadzone w Toruniu przez założoną przez o. Rydzyka fundację Lux Veritatis. Maszkowski nagrał je i przekazał policji, a zeznając w sądzie - jako jedyny świadek w tej sprawie - nie krył krytycznego stosunku do działań stacji redemptorysty. I m.in. na tym budował linię obrony szefa Radia Maryja jego warszawski adwokat Waldemar Kosiński. - Fundację sprawdzały Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, Ministerstwo Kultury, prokuratura, Urząd Kontroli Skarbowej i nie dostrzegły nieprawidłowości - grzmiał. Wytykał Maszkowskiemu, że składając zawiadomienie, kierował się niskimi pobudkami. - Nietolerancja kreuje dewiantów - mówił.

Mecenas przekonywał, że nadawanych przez Radio Maryja apeli nie można traktować jako publiczną zbiórkę, bo m.in. nie podawano w nich numeru konta fundacji. - Były to jedynie komunikaty o formach jej aktywności - tłumaczył.

Ale nic nie wskórał. - Trudno je tak traktować, bo potrafiły ukazywać się dwa-trzy razy dziennie - replikował sędzia Dąbkiewicz. - Były one ewidentnym wezwaniem do składania ofiar na wskazane w nich cele i jednocześnie potwierdzały gotowość przyjmowania pieniędzy. A ponad wszelką wątpliwość fundacja Lux Veritatis zgody ministerstwa na to nie miała. A mieć powinna.

- W swojej obszernej analizie sędzia zapomniał tylko wskazać dowody, na których oparł swoje orzeczenie. Na pewno będzie apelacja - skomentował mecenas Kosiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':