http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Getto dla holenderskich "szumowin"?

Jacek Pawlicki
2011-02-12, ostatnia aktualizacja 2011-02-11 17:30

- Zamknijmy męty społeczne w "wioskach dla szumowin" - proponuje Geert Wilders, szef holenderskiej Partii Wolności, na której głosach wisi mniejszościowy rząd w Hadze. - Śmieci trzeba trzymać razem

Geert Wilders
Fot. PETER DEJONG AP
Geert Wilders
SERWISY
Zdaniem Wildersa ludzie notorycznie zakłócający spokój społeczny powinni być zamykani w specjalnych osiedlach. Mówił o tym kilka dni temu w wywiadzie dla holenderskiego dziennika "De Telegraaf": - Recydywistów trzeba eksmitować z normalnych osiedli i wysłać do wiosek dla szumowin. Tam trzeba ich wsadzić do domów z kontenerów. Jeśli kłopoty sprawiają młodociani, należy przenieść całe rodziny. Trzymajmy wszystkie śmieci razem!

Nie wiadomo, czy rząd poprze ten kontrowersyjny pomysł. Co ciekawe, Wilders sam tego nie wymyślił. W 2006 r. władze Amsterdamu postawiły w dzielnicy portowej sześć tanich domków dla kłopotliwych lokatorów. Podobne osiedla od ponad dziesięciu lat powstają w Danii. Władze Gdańska i Poznania szykują się do budowy osiedli tzw. kontenerów socjalnych - dla alkoholików, ludzi niepłacących czynszu czy wywołujących często burdy.

W odróżnieniu od "wiosek szumowin" Wildersa, duńskie osiedla tzw. krzywych domów (skaeve huse), czyli głównie kontenerów mieszkalnych, powstają głównie z myślą o bezdomnych. W ramach strategii walki z bezdomnością do 2014 r. rząd chce zbudować ich kilka tysięcy. Odłożył na to pół miliarda koron (ok. 67 mln euro).

O ile duńska polityka skaeve huse nie ma podtekstów rasowych, w Holandii może być inaczej. Choć Wilders nie sprecyzował, o jakie "szumowiny" chodzi, tzw. kłopotliwe dzielnice w miastach, gdzie najczęściej zdarzają się burdy i przestępstwa, zamieszkiwane są głównie przez imigrantów z Maroka czy byłych kolonii. Do holenderskich skaeve huse trafialiby zapewne imigranci i ich potomkowie.

Wilders wojuje z nimi (głównie z wyznającymi islam) od kilku lat, skutecznie mieszając na scenie politycznej. W przeszłości porównywał Koran do "Mein Kampf" Adolfa Hitlera, apelując, aby zakazać jego publikacji. Proponował też, aby wykreślić z konstytucji zapis o tolerancji wobec takiej religii jak islam. Nakręcony przez niego trzy lata temu film "Fitna" wywołał ogromne oburzenie w krajach muzułmańskich.

Wilders znany jest z ostrego języka i populistycznych chwytów, dzięki którym z drugorzędnego liberała awansował do roli rozgrywającego na scenie politycznej. To na głosach jego ugrupowania - Partii Wolności - trzyma się mniejszościowy centroprawicowy gabinet premiera Marka Rutte.

W zamian za to poparcie Wilders zażądał jesienią w umowie koalicyjnej wprowadzenia zakazu noszenia burek (zasłon zakrywających twarz z niewielką szczeliną na oczy) w miejscach publicznych, jaki ma już Francja. Chce też, aby policjantki i wszystkie pracowniczki wymiaru sprawiedliwości nie mogły nosić chust zakrywających włosy. Ponadto wymusił od rządu obietnicę, że ten przygotuje przepisy o natychmiastowym deportowaniu imigrantów nieznających niderlandzkiego, którzy nie chodzą na kurs językowy. Szczęśliwcy, którzy otrzymają już holenderski paszport, mieliby być poddawani pięcioletniemu okresowi próbnemu - w razie popełnienia przestępstwa traciliby obywatelstwo. Zaostrzono by też przepisy azylowe, choć byłoby to trudne bez naruszenia norm unijnych.





Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':