Zdaniem Wildersa ludzie notorycznie zakłócający spokój społeczny powinni być zamykani w specjalnych osiedlach. Mówił o tym kilka dni temu w wywiadzie dla holenderskiego dziennika "De Telegraaf": - Recydywistów trzeba eksmitować z normalnych osiedli i wysłać do wiosek dla szumowin. Tam trzeba ich wsadzić do domów z kontenerów. Jeśli kłopoty sprawiają młodociani, należy przenieść całe rodziny. Trzymajmy wszystkie śmieci razem!
Nie wiadomo, czy rząd poprze ten kontrowersyjny pomysł. Co ciekawe, Wilders sam tego nie wymyślił. W 2006 r. władze Amsterdamu postawiły w dzielnicy portowej sześć tanich domków dla kłopotliwych lokatorów. Podobne osiedla od ponad dziesięciu lat powstają w Danii. Władze Gdańska i Poznania szykują się do budowy osiedli tzw. kontenerów socjalnych - dla alkoholików, ludzi niepłacących czynszu czy wywołujących często burdy.
W odróżnieniu od "wiosek szumowin" Wildersa, duńskie osiedla tzw. krzywych domów (skaeve huse), czyli głównie kontenerów mieszkalnych, powstają głównie z myślą o bezdomnych. W ramach strategii walki z bezdomnością do 2014 r. rząd chce zbudować ich kilka tysięcy. Odłożył na to pół miliarda koron (ok. 67 mln euro).
O ile duńska polityka skaeve huse nie ma podtekstów rasowych, w Holandii może być inaczej. Choć Wilders nie sprecyzował, o jakie "szumowiny" chodzi, tzw. kłopotliwe dzielnice w miastach, gdzie najczęściej zdarzają się burdy i przestępstwa, zamieszkiwane są głównie przez imigrantów z Maroka czy byłych kolonii. Do holenderskich skaeve huse trafialiby zapewne imigranci i ich potomkowie.
Wilders wojuje z nimi (głównie z wyznającymi islam) od kilku lat, skutecznie mieszając na scenie politycznej. W przeszłości porównywał Koran do "Mein Kampf" Adolfa Hitlera, apelując, aby zakazać jego publikacji. Proponował też, aby wykreślić z konstytucji zapis o tolerancji wobec takiej religii jak islam. Nakręcony przez niego trzy lata temu film "Fitna" wywołał ogromne oburzenie w krajach muzułmańskich.
Wilders znany jest z ostrego języka i populistycznych chwytów, dzięki którym z drugorzędnego liberała awansował do roli rozgrywającego na scenie politycznej. To na głosach jego ugrupowania - Partii Wolności - trzyma się mniejszościowy centroprawicowy gabinet premiera Marka Rutte.
W zamian za to poparcie Wilders zażądał jesienią w umowie koalicyjnej wprowadzenia zakazu noszenia burek (zasłon zakrywających twarz z niewielką szczeliną na oczy) w miejscach publicznych, jaki ma już
Francja. Chce też, aby policjantki i wszystkie pracowniczki wymiaru sprawiedliwości nie mogły nosić chust zakrywających włosy. Ponadto wymusił od rządu obietnicę, że ten przygotuje przepisy o natychmiastowym deportowaniu imigrantów nieznających niderlandzkiego, którzy nie chodzą na kurs językowy. Szczęśliwcy, którzy otrzymają już holenderski paszport, mieliby być poddawani pięcioletniemu okresowi próbnemu - w razie popełnienia przestępstwa traciliby obywatelstwo. Zaostrzono by też przepisy azylowe, choć byłoby to trudne bez naruszenia norm unijnych.