Prymas Kowalczyk: Przynosił Polsce chwałę Abp Józef Kowalczyk, Prymas Polski: - Był to człowiek, którego
Ojciec Święty Jan Paweł II bardzo cenił i wskazywał na niego jako na jednego z tych kapłanów, którego należy brać pod uwagę do posługi w Kościele w Polsce. Zarówno jego przygotowanie intelektualne jak i duchowe oraz jego osobowość były przesłankami, które wskazywały na niego, jako na człowieka, który może wnieść dużo dobrego w rzeczywistość przemian w Polsce po 1989 r. Był wielkim erudytą, człowiekiem szlachetnym, kapłanem przykładnym, przyciągającym do siebie zarówno księży jak i świeckich.
Kościół w Polsce stracił jednego z bardzo ważnych członków, który miał bystrość umysłu i szerokość widzenia. Abp Życiński był bardzo ceniony, może nawet czasem bardziej za granicą niż w Polsce. Był jednym z tych ludzi, których mogliśmy pokazać wszędzie. Przynosił Polsce chwałę i rozszerzał dobre imię naszej ojczyzny na świecie.
Nycz: niepojęte są zamiary Pana Boga Kardynał Kazimierz Nycz: - Trudno cokolwiek w tej chwili komentować. Jest to wielki szok. Jest to wielkie zaskoczenie i wielka strata. To człowiek wielkiego formatu, wielki intelektualista, który wnosił w Kościół w Polsce, w Kościół powszechny bardzo wiele. To jest strata bardzo wielka i trzeba powiedzieć, że niepojęte są zamiary Pana Boga.
Abp Michalik: to był człowiek otwarty na wszelkie dobro w Kościele Abp Józef Michalik, przewodniczący Episkopatu: - Wybitny biskup, wybitny profesor filozofii, człowiek błyskotliwej inteligencji, ale i autentyczny człowiek Kościoła. To bolesna wiadomość, wielka strata dla Konferencji Episkopatu, dla biskupów i dla Kościoła w Polsce. To był człowiek łatwy do współpracy, wbrew temu, co niekiedy uważano, że chodzi swoimi drogami. Miał dużą wrażliwość i niekiedy reagował, by chronić tych, którzy mogliby być źle zrozumiani. Był człowiekiem chętnym do współpracy, jego zdolności były ofiarowywane do dyspozycji, oddawane wszystkim. Był też wrażliwy tak od strony ludzkiej. Jeśli ktoś miał jakieś trudności, np. ze znalezieniem miejsca w szpitalu, wystarczyło poprosić go o pomoc, on zawsze był chętny do pomocy. Wiadomość o jego śmierci przyjmuję z bólem. Ostatnio widziałem go na jubileuszu bp. Ryszarda Karpińskiego. Był otwarty na gości, na media, nie tylko na te publiczne, ale i na te nie zawsze dobrze widziane przez postępowe środowiska, jak Telewizja
TRWAM czy
Radio Maryja. Kontakty ze światem mediów leżały mu na sercu. To był człowiek otwarty na wszelkie dobro w Kościele.
Ks. Boniecki: była to twarz Kościoła Polskiego Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" Adam Boniecki: - Trudno mi mówić z punktu widzenia osobistego, tak krótko od wiadomości o jego śmierci. "Tygodnik Powszechny" stracił wielkiego przyjaciela, który był dla nas oparciem i doradcą, wiernym współpracownikiem, który pokazał, jak można uprawiać publicystykę religijną, nie dewocyjną, tylko naprawdę taką, która odnosi się do tego, co się wokół nas dzieje.
Jego wiara była wiarą wcieloną w rzeczywistość, w której żył, a przy tym był tak obdarowany inteligencją, pamięcią i zdolnością kojarzenia wydarzeń. Rzadko spotyka się ludzi tak utalentowanych jak abp Życiński Sądzę, że to jest strata, wyrwa, którą - nie wyobrażam sobie jak - można będzie wypełnić.
Była to też twarz Kościoła polskiego, był członkiem Episkopatu Polski. Słysząc go wielu ludzi oddychało z ulgą, że można w ten sposób myśleć. Był bardzo odważny, nie był ostrożny, poprawny politycznie, potrafił mówić, jakie ma zdanie na tematy kontrowersyjne.
Mieliśmy się zobaczyć w Rzymie, bo jak wyjeżdżałem, to mówił mi, że będzie tam w tym samym czasie. Byłem szalenie zajęty, jeszcze go nie szukałem, myślałem to zrobić w sobotę, no i się okazało, że dziś odszedł. Nagle. Ktoś mi mówił, że na audiencji dzisiaj już bardzo źle wyglądał. Nastąpił wylew i śmierć, natychmiast.
Hennelowa: olśnienie jego mądrością Józefa Hennelowa, b. publicystka "Tygodnika Powszechnego": - To było po prostu jakieś olśnienie jego mądrością i sposobem myślenia, a poza tym to był człowiek o niesłychanym uroku osobistym. Wydawał mi się jednym z ludzi odpowiedzialnych za Kościół, których się po prostu opatrznościowo ma. Uważam tę stratę za olbrzymią i ciężko mi się pozbierać. Widzę nagle wielką pustkę w miejscu, w którym powinien być człowiek o takiej głębokiej duchowości i takiej mądrości, jaką on miał i takiej odwadze stawiania wszystkich problemów, nazywania ich po imieniu i próbowania odpowiedzi na nie, która jest mądra, spokojna, nieawanturnicza, niesłychanie daleka od polityki, a równocześnie bardzo odważna i mądra.