http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuska minister spraw zagranicznych na razie zostaje

bart
2011-02-09, ostatnia aktualizacja 2011-02-09 00:08

- Prezydent Sarkozy ma zaufanie do minister Michele Alliot-Marie i może ona kontynuować swoją misję - oświadczył dziś rano rzecznik francuskiego rządu François Baroin.

Michele Alliot-Marie
Fot. Jacques Brinon AP
Michele Alliot-Marie
We wtorkowej "Gazecie" napisaliśmy, że w drodze do Warszawy na szczyt Trójkąta Weimarskiego prezydent Nicolas Sarkozy zwolnił szefową francuskiej dyplomacji. MSZ w Paryżu zdementował tę informację, twierdząc, że decyzja nie zapadła.

Według naszych poważnych źródeł dyplomatycznych powodem dymisji była seria jej wpadek związana z protestami w Tunezji i Egipcie. Nie dość, że francuska dyplomacja była nimi całkowicie zaskoczona, to jeszcze Alliot-Marie zaproponowała np. dyktatorowi Tunezji pomoc w dławieniu rewolty.

Najbardziej obciążało ją jednak to, że między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem, gdy w Tunezji trwały już demonstracje, była tam na wakacjach i dwukrotnie latała samolotem biznesmena związanego z reżimem prezydenta Ben Alego. Gdy sprawa wyszła na jaw, Francja zatrzęsła się z oburzenia, a opozycja domagała się od Sarkozy'ego jej dymisji.

Według naszych informacji dlatego Alliot-Marie nie dopuszczono w poniedziałek do rozmów Trójkąta Weimarskiego. Nie brała też udziału na konferencji prasowej. Sam Sarkozy pytany o przyszłość minister odmawiał komentarza. Jak relacjonowały nam dyplomatyczne źródła, po obradach Trójkąta pani minister miała jednak "pójść kajać się przed prezydentem".

- Pani minister złożyła wyjaśnienia, przyznała się do błędu [w sprawie Tunezji], którego już nie powtórzy - opisywał rzecznik francuskiego rządu. A premier Francois Fillon zapewniał dziennikarzy, że Alliot-Marie ma jego pełne poparcie.

Słowa premiera nie powstrzymały jednak prasowych spekulacji na temat przyszłościpani minister. Dziennik "Figaro" przytaczał słowa jednego z ministrów, który twierdzi, że "trudno ją wspierać" i że żaden "członek rządu nie jest nie do zastąpienia".

Problemy może mieć i sam Fillon. Wczoraj przyznał, że podczas Bożego Narodzenia korzystał w Egipcie z gościny prezydenta Hosniego Mubaraka. Gospodarz podstawił mu rządowy samolot oraz statek, którym francuski premier pływał po Nilu. Fillon przyznał się do tego tuż przed ukazaniem się demaskującego artykułu w dzisiejszym wydaniu satyrycznej gazety "Canard Enchainé".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':