http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Beata Kempa komisarzem. Czyści PiS w Świętokrzyskiem

Joanna Gergont. Kielce
2011-02-07, ostatnia aktualizacja 2011-02-06 18:54

Komitet polityczny PiS rozwiązał świętokrzyski zarząd partii. Komisarzem została posłanka Beata Kempa. - Nie godzi się tak przedmiotowo traktować ludzi - krytykuje senator Grzegorz Banaś

Beata Kempa
Fot. AG
Beata Kempa
SERWISY
Zarząd rozwiązano w piątek. To decyzja prezesa Jarosława Kaczyńskiego, którą potwierdził komitet polityczny partii. O decyzji poinformował Joachim Brudziński. Senator Grzegorz Banaś, do piątku członek zarządu świętokrzyskiego PiS: - To dla nas zaskoczenie. Brudziński nie podał przyczyn, ale w sposób ogólny odniósł się do niezbyt dobrych wyników w ostatnich wyborach oraz konfliktu w lokalnych strukturach. Powiedziałem, że taka forma łamie obyczaje, i że na nią nie zasłużyliśmy. Odnoszenie się do niezbyt dobrych wyników, to nie jest argument. Bo, nie oszukujmy się, nigdzie w Polsce wynik w wyborach samorządowych nie był imponujący - podkreśla senator.

Jeden z lokalnych działaczy twierdzi jednak, że porażka w Świętokrzyskiem była szczególnie bolesna, bo to region, w którym PiS był bardzo mocny. Region ten, wraz z Podkarpaciem, uchodził za bastion PiS-u.

- Polityka zarządu była fatalna. Wystawienie kandydata na prezydenta Kielc, który osiągnął tak marny wynik [z ok. 12-proc. poparciem Banaś był trzeci wśród siedmiorga kandydatów], utrata wpływów w mieście i sejmiku to bolesne błędy - ocenia nasz rozmówca.

Z naszych informacji wynika, że za rozwiązaniem świętokrzyskich struktur stoi starachowicki poseł PiS Krzysztof Lipiec i tzw. posłowie północy, jak oprócz niego określa się Jarosława Rusieckiego, Marię Zubę, a do niedawna także Bartłomieja Dorywalskiego, którzy zdobyli mandaty w północnej części województwa (Dorywalski wygrał ostatnie wybory samorządowe i wrócił na stanowisko burmistrza Włoszczowy). Lawinę uruchomił list, jaki dwa miesiące temu wysłali do prezesa Kaczyńskiego. Januszowi Barańskiemu, prezesowi PiS w regionie, zarzucili konfliktowanie lokalnych struktur, nieliczenie się z głosem posłów, złe zarządzanie partią.

Lipiec nie chce komentować decyzji. Pytany o konflikt z Barańskim odpowiada: - Nie chcę się mieszać do tego kieleckiego piekiełka.

Ale wiadomo, że spór między nim a Barańskim narastał. Głównym powodem był prezydent Starachowic Wojciech Bernatowicz, także z PiS, z którym Lipiec walczył o wpływy, a później toczył otwartą wojnę. Domagał się wykluczenia go z partii za to, że ten zawiązał w mieście koalicję z lewicą. Pisaliśmy o tym w grudniu. Nieoficjalnie wiemy, że w liście "posłowie północy" zaproponowali, by szefem partii w regionie został Lipiec, a jego zastępcą Rusiecki.

Ale prezes Kaczyński nie docenił ich starań. Zdecydował, że świętokrzyskim PiS-em rządzić teraz będzie posłanka Beata Kempa. I choć w tym roku kończy się kadencja zarządów partii, jej celem raczej nie będzie doprowadzenie do wyborów nowych władz. - Stanie się to pewnie już po wyborach parlamentarnych, bo żadnej partii nie służą takie zmiany, zawsze rodzą się napięcia - ocenia Banaś.

Oznacza to także, że Kempa będzie "jedynką" na liście do Sejmu. - Robi się ciasno, bo do gry wróciła Halina Olendzka (przejęła mandat po Dorywalskim). Wielką ochotę na pierwszą piątkę ma także Maria Zuba, a tu jeszcze Lipiec, Rusiecki i Marek Kwitek z Sandomierza. To podgryzanie obecnych władz przez "posłów z północy" jeszcze może im się nie opłacić - ocenia nasz rozmówca.

Inny kielecki działacz komentuje: - Prezes Kaczyński buduje już nie arkę, ale łódź podwodną, do której wejść i przetrwać mogą nieliczni. To jego świat, ale to nie świat dla partii.

Decyzję otwarcie krytykuje Banaś. - Nie zasłużył sobie na nią prezes Barański, nie zasłużyło sobie dwa tysiące członków partii, najliczniejszej organizacji PiS w Polsce! Nawet nie próbowano zapytać nikogo z władz regionu o to, co się dzieje, wysłuchać drugiej strony. Decyzję podjęto zaocznie. Nie godzi się tak przedmiotowo traktować ludzi, którzy całe serce i wiele lat pracy włożyli w partię - podkreśla senator.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':