Klienci banków odkryli kolejny pomysł na bankowy "oscylator". I to pomysł śmiesznie prosty - wystarczy założyć dwa konta osobiste - jedno rozliczane w złotych, drugie w walucie obcej, np. w euro lub dolarach. I wykorzystać to, że najmniejszą jednostką pieniądza, którą bank może zaksięgować na koncie walutowym jest odpowiednik naszego jednego grosza - czyli jeden cent, eurocent, czy pens (w przypadku brytyjskich funtów).
Sprytni klienci hurtowo wysyłali jednogroszowe przelewy na konta walutowe, gdzie każdy grosik był zaokrąglony np. do jednego eurocenta. Zarobek: 3 gr. na każdym przelewie. Oczywiście żeby na tym zyskać, trzeba wysłać ogromną liczbę takich przelewów.
Dlatego sprytni klienci opracowują miniprogramy, które pozwalają zautomatyzować wysyłanie przelewów. - Kilka tygodni temu ktoś wysłał nam hurtem 70 tys. przelewów. System błyskawicznie padł, bo nie był w stanie tego przetworzyć - opowiada rzecznik jednego z banków. I przyznaje, że po tym przypadku informatycy postanowili zablokować możliwość wysyłania i przyjmowania przelewów na najniższe kwoty. Podobnie postąpiły inne banki, więc sposób na oscylator jest już jakby... mniej chodliwy.
Ale na forach internetowych wciąż można znaleźć rady, których nawzajem udzielają sobie sprytni klienci. "Jak najtaniej wysłać 100 tys. przelewów?" - to tytuł jednego z wątków. A w środku rozważania jak obejść blokady pozakładane przez niektóre banki, które nie pozwalają przesyłać przelewów z kwotą 1 gr. ("można nie ileś groszy, ale coś plus te ileś wysłać, żeby w zaokrągleniu przybyło") oraz żale, że niektóre banki zorientowały się i utrąciły proceder. "Jak wysłałem przelewy na rachunki walutowe w mBanku i Aliorze, to dostałem zwroty z informacją, że numery rachunków są błędne. Z Nordei nie dostałem zwrotu, ale saldo na rachunku się nie zmieniło, kasa po prostu wyparowała" - żali się jeden z internautów.
Na giełdzie informacji internauci wymieniają się nazwami banków, które pozwalają na wysyłanie lub przyjmują groszowe przelewy. Pojawiają się rady, by nie wysyłać przelewów jednogroszowych, bo bank się zorientuje, ale np. transferować po 2-3 gr. Zysk na zaokrągleniach jest mniejszy, ale nawet na zamianie 3 groszy na 1 eurocent i tak można zarobić. Jeszcze inni zastanawiają się ile groszowych przelewów warto wysłać, żeby bank się nie zorientował, że jest robiony w konia. "Czy potraficie oszacować ile jest przelewów wychodzących z mBanku na jednej sesji Elixiru? Chodzi o to, czy te moje 20 tys. przelewów byłoby zauważalne" - pyta na jednym z forów Tomek z Warszawy.
Czy proceder jest legalny? - Z całą pewnością to działalność spekulacyjna, bo tego typu transakcje nie mają żadnego rzeczywistego celu, poza czystym spekulowaniem. Nie jest to niezgodne z prawem, ale banki mogą z powodzeniem blokować tego typu działalność - komentuje mec. Jerzy Bańka, główny prawnik Związku Banków Polskich. Jak? Np. wprowadzać kwotowe limity na najniższe przelewy, nie dopuszczając do ich realizacji.
Rzeczywiście - w większości banków jednogroszowych przelewów z konta złotowego na walutowe zrobić się już nie da. Np. w Multibanku - już po zatwierdzeniu transakcji hasłem jednorazowym - pojawia się informacja, że kwota przelewu jest zbyt niska. W żadnym banku nie chcą oficjalnie wypowiadać się na temat tego procederu. - Kilka tygodni temu w banku miała miejsce sytuacja, która przyczyniła się do zdefiniowania niekorzystnego dla banku sposobu zaokrąglania przelewów walutowych na bardzo niskie kwoty. Bank przeanalizował tę sprawę i wprowadził rozwiązania eliminujące taką możliwość - napisała nam Agnieszka Dłubak, rzeczniczka BPH