http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zbyt długa ta młodość

Katarzyna Górak-Sosnowska
2011-02-06, ostatnia aktualizacja 2011-02-06 17:20

W krajach arabskich rozwija się hip-hop, który dotyka kwestii palestyńskiej, ale także problemów społecznych. Marokański raper Hoba Hoba Spirit napisał utwór "Moje schizofreniczne państwo". Do frustracji związanej z brakiem pracy i niemożności założenia rodziny dochodzą frustracje polityczne.

McDonald w Gizie
Fot. Alessandro Digaetano EAST NEWS
McDonald w Gizie
Miłada Jędrysik: Wybuch protestów w Tunezji i Egipcie był kwestią czasu?

Katarzyna Górak-Sosnowska: Zwłaszcza w Egipcie. Jeszcze przed zamieszkami na YouTubie było tyle antyprezydenckich karykatur, filmów, piosenek, ilu nie widziałam w przypadku żadnego innego prezydenta.

Około 70 proc. ludności w świecie arabskim ma poniżej 35 lat. Coś tutaj się musiało wydarzyć! Zwłaszcza że model państwowego pracodawcy się załamał i ci młodzi nie mają już takich szans jak rodzice, którym pracę oferował sektor publiczny. Do tego dochodzi rozczarowanie korupcją - bo jak inaczej zdobyć posadę?

W Egipcie bezrobocie wśród młodych wynosi ponad 30 proc.

- Kraje arabskie przeżyły eksplozję demograficzną. Ten gwałtowny wzrost mają już za sobą, na kobietę przypada teraz troje dzieci. Jednak dzieciaki, które się urodziły w boomie lat 70. i 80., weszły na rynek pracy. Są lepiej wykształcone, bo edukacja w ostatnich 30 latach, przynajmniej na poziomie podstawowym, zdecydowanie się poprawiła. Poza Egiptem, Jemenem, Marokiem prawie wszystkie arabskie dzieci chodzą do szkoły. Zmniejsza się dysproporcja między dziewczętami a chłopcami na kolejnych szczeblach edukacyjnych. Najszybciej w skali światowej poprawiają się warunki życia. Ale nie wszystkim tak samo. Tej bardziej świadomej młodzieży, korzystającej z internetu, wyjeżdżającej za granicę, choćby za pracą, zastany świat się nie podoba.

Dlaczego w Egipcie jest problem z dostępem do edukacji?

- Egipt jest duży i relatywnie słabo zurbanizowany, miasta rozrastały się głównie przez migrację ubogiej ludności ze wsi. Niewydolne państwo nie dało rady objąć wszystkich edukacją. Stąd dysproporcje. Z jednej strony jest najlepszy uniwersytet w świecie arabskim, czyli Amerykański Uniwersytet w Kairze, którego absolwent prawie zawsze znajdzie pracę, z drugiej - masa państwowych szkółek dających jedynie dyplom. Edukacja w Egipcie tylko powiększa rozwarstwienie społeczne.

Jak młodzież w krajach arabskich radziła sobie z brakiem perspektyw, zanim ruszyła na ulice?

- Miała przymusowo przedłużoną młodość. Zamiast założyć rodzinę, znaleźć pracę, żyła w zawieszeniu. Paradoksem jest, że ona chciałaby żyć w zgodzie z muzułmańską tradycją, spłodzić dzieci, ale nie może. Randki w tej kulturze nie są mile widziane. Małżeństwo też nie - dopóki mężczyzny nie stać na mieszkanie i na mahr - dar ślubny. Żadna kobieta nie poślubi mężczyzny bez mahru, bo to jej zabezpieczenie na przyszłość.

Dlatego wiek zawierania związków małżeńskich w krajach arabskich rośnie i w niektórych jest dziś porównywalny do polskiego. W Libii to ponad 30 lat dla mężczyzny, dla kobiety 29. I oni do tego czasu nawet się nie trzymają za ręce.

Ale można te ograniczenia obejść przez tymczasowe małżeństwo.

- W Egipcie takie małżeństwa, zwane urfi, są bardzo popularne. Zapewniają namiastkę normalności, nawet jeśli to budzi sprzeciw środowisk konserwatywnych. Zawiera je - według szacunków oficjalnych - 17 proc. studentek, a kobiety o wiele więcej ryzykują, bo potem mają gorszą pozycję na wtórnym rynku matrymonialnym.

Bo ten 30-latek, jak wreszcie dostanie pracę albo zarobi za granicą i będzie go stać na mahr, wybierze sobie 17-latkę i nierozwódkę?

- Być może chciałby. Ale w większości państw arabskich nie może sobie na to pozwolić. Zmienia się prawodawstwo, dziewczęta się kształcą. W Egipcie jest relatywnie dużo dziewcząt, które przed osiemnastką wychodzą za mąż, ale to dotyczy raczej środowisk wiejskich, gdzie dziewczęta często w ogóle nie idą do szkoły. W miastach ten wiek rośnie.

I to też - nie tylko skolaryzacja - tłumaczy, dlaczego przyrost naturalny maleje.

- Do frustracji związanej z brakiem pracy i niemożnością założenia rodziny dochodzą frustracje polityczne. Dlatego ciekawie rozwijają się undergroundowe gatunki inspirowane zachodnią muzyką protestu, np. arabski hip-hop, który w dużej mierze dotyka kwestii palestyńskiej, ale także problemów społecznych. Jeden z marokańskich raperów, Hoba Hoba Spirit, który łączy hip-hop z tradycyjną muzyką rai, napisał utwór "Moje schizofreniczne państwo". Popularny też jest heavy metal, zwłaszcza w Iranie, choć to akurat państwo niearabskie.

Duchowieństwo i środowiska konserwatywne oczywiście to potępiają?

- Bały się tego także władze. W Egipcie w 1997 r. odbył się głośny proces heavymetalowców. Domniemani "sataniści" dobrze się nadają do roli kozła ofiarnego, kiedy społeczeństwo buzuje. W Egipcie do kapeli heavymetalowej przyłączył się syn opozycjonisty Ajmana Nura, kiedy ojciec poszedł do więzienia, bo ośmielił się zająć drugie miejsce w wyborach prezydenckich.

Ciekawe formy ten "bunt" przybiera w Arabii Saudyjskiej, która jest specyficznym społeczeństwem - młodym, trochę schizofrenicznym, bo zafascynowanym tym, co amerykańskie, a jednocześnie poddanym antyzachodniej indoktrynacjiśrodowisk religijnych. Na YouTubie można obejrzeć filmy z Arabii Saudyjskiej - sąsiedzi akurat wyjechali, więc w willi odbywa się heavymetalowy koncert, czwórka chłopaków, bardzo zadowolonych z siebie, kiwa się do rytmu.

Młodzież często jest tam wychowywana przez azjatyckie nianie i pomoce domowe, a jaki respekt budzi filipińska pokojówka? Taka banda rozpuszczonych dzieciaków huknie głośniej i od razu wszystko dostaje. To samo zresztą dzieje się w szkołach, bo tam nie uczą rodowite Saudyjki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':