http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prokurator bez kontroli PiS

Ewa Siedlecka
2011-02-04, ostatnia aktualizacja 2011-02-04 16:55

Prokurator Generalny Andrzej Seremet nie przyszedł na posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości w sprawie afery hazardowej, bo na poprzednim - w sprawie śledztwa smoleńskiego - jego i prokuraturę spotkały "zarzuty w niewybrednej formie". Tym razem przekazał więc posłom informacje na piśmie.

Ewa Siedlecka
fot. AG
Ewa Siedlecka
ZOBACZ TAKŻE
Posłowie PiS ogłosili natychmiast, że oto mamy widomy dowód patologii, jaką zrodziło oddzielenie prokuratury od rządu: powstała instytucja poza kontrolą. Rzeczywiście, gdyby prokuratorem generalnym nadal był minister sprawiedliwości, posłowie mogliby zmusić go do przyjścia na komisję lub przysłania przedstawiciela.

A tak mogą tylko zapraszać. A jeśli zapraszają po to, by wieszać na nim psy, to nic dziwnego, że gość z zaproszenia nie korzysta. Żadnego w tym zagrożenia dla państwa i demokracji nie ma. Wystarczy po prostu więcej kultury.

Nie jest natomiast prawdą, że oto powstała instytucja poza kontrolą. Prokurator Generalny jest bowiem uzależniony od premiera i ministra sprawiedliwości. Premier może wnieść do Sejmu o jego odwołanie, jeśli odrzuci jego roczne sprawozdanie. A minister sprawiedliwości wydaje rozporządzenia dotyczące wewnętrznego funkcjonowania prokuratury.

Lepiej byłoby, aby Prokurator Generalny odpowiadał nie przed premierem, a przed Sejmem. Żeby to Sejmowi przedstawiał roczne sprawozdanie, tak jak robią to szefowie NIK, Trybunału Konstytucyjnego, RPO, RPD, KRRiTV czy Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Ale obecne rozwiązanie - odpowiedzialność przed premierem - powstało na skutek nacisków PiS-u który argumentował, że prokuratura powinna być powiązana z rządem, bo rząd odpowiada za bezpieczeństwo obywateli i musi mieć do tego narzędzie w postaci prokuratury.

Skoro więc PiS nie walczył o to, by opozycja mogła używać narzędzia kontroli sejmowej w stosunku do Prokuratora Generalnego - niech teraz nie narzeka.

A póki co, niezależność prokuratora generalnego sprawdza się całkiem dobrze. Ot, choćby zwrócił się on właśnie do prezydenta o odwołanie swojego zastępcy odpowiedzialnego za pion śledczy IPN. Pion, którego sztandarową działalnością jest wydawanie milionów złotych na ustalanie przyczyn śmierci generała Sikorskiego (w tym ekspertyzę dendrologiczną drzazgi znalezionej w jego ciele), czy własne śledztwo w sprawie zamachu na Jana Pawła II polegające na finansowaniu tłumaczenia z włoskiego protokołów przesłuchań papieskiego zamachowca.

Prokurator Generalny będący członkiem rządu rozważając taką inicjatywę musiałby się liczyć, że PiS rozedrze szaty na temat politycznej dintojry. I prawdopodobnie dałby swojemu zastępcy spokój. Prokurator generalny niezależny może się kierować racjonalnością, a nie polityczną kalkulacją - z pożytkiem dla państwa. A PiS-owi pozostaje rozedrzeć szaty, że prokurator pozostaje poza jego kontrolą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 48 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    155 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':