http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Domeny z (o)błędem. Kto na tym zarabia?

Mariusz Piotrowski, Tomasz Grynkiewicz
2011-02-04, ostatnia aktualizacja 2011-02-03 21:19

Fot. Aleksander Prugar / AG

"N-k.pl na sprzedaż! MEGA HIT". Nasza Klasa pozbywała się domeny? Nic z tych rzeczy - sprzedawcą w serwisie Allegro był inwestor, który zajął domenę, chcąc zarobić na błędach internautów. Sprzedał adres za 9,1 tys. zł

Pod adresem n-k.pl nie dzieje się nic, ale miesięcznie zaglądało tam ok. 100 tys. osób. Szukając Naszej Klasy. Jaki w tym interes? Strona n-k.pl jest upstrzona reklamami i linkami. Ktoś kliknie, właściciel strony zarobi od kilku do kilkudziesięciu euro miesięcznie.

- Mam domeny, które potrafią tak przez miesiąc zarobić 100, 200 euro - mówi Daniel Dryzek, inwestor domenowy. - Ale ten biznes już nie przynosi takich pieniędzy jak kiedyś - dodaje. Kilka lat temu kupił od innego handlarza adresy zarabiające nawet tysiąc euro.

Niekoronowany polski "król domeniarzy" Wiktor Zajkiewicz kilka lat temu miał ponoć prawie 4 tys. adresów, m.in. wwwgazeta.pl, wwwonet.pl, wwwfirefox.pl, wwwgoogle.pl. Chwalił się, że jako pierwszy zaczął wykupywać domeny z literówkami. - Przeczytałem, że co piąty internauta z pośpiechu błędnie wpisuje adres w przeglądarkę - mówił dziennikowi "Metro". Wiele z nich wykorzystywał, by internautów pokierować do swojego sklepu z oponami. Dziś z prasą rozmawiać nie chce. - Media wyrządziły mi krzywdę i niepotrzebny mi rozgłos - mówi.

Domen z błędami w polskim internecie jest bez liku. Ich właściciele zarabiają na reklamach i kierowaniu internautów pod konkretne adresy. Jeśli szukając Naszej Klasy, zgubi się kropkę po www, to z wwwnk.pl trafia się do serwisu Chomikuj.pl. Z kolei wwwnasza-klasa.pl wyśle do obklejonego reklamami serwisu randkowego. Jeśli zgubisz jedną literkę, zamiast na aukcję w Allegro trafisz na reklamy pod alegro.pl. A gdy nazwę aukcyjnego serwisu napiszesz przez trzy "l", trafisz na ofertę gry planszowej.

Litery można też poprzestawiać i z Googel.pl trafić na serwis oferujący pożyczki. Jeśli masz źle ustawiony język klawiatury w komputerze (wówczas pod "z" będzie "y" i odwrotnie), to z www.gayeta.pl trafisz na wyszukiwarkę tanich połączeń lotniczych. Czasem w literówki grają rywale - gdy zamiast Ceneo (porównywarka cen) wpiszesz Ceno.pl, trafisz do konkurencyjnej porównywarki Nokaut.pl.

Można też zarejestrować adres, pomijając kropkę po "www". Witryny łudząco podobne do czołowych polskich portali: wwwwp.pl, wwwonet.pl czy wwwgazeta.pl wypełnione są linkami reklamowymi, a podrobiony Facebook.pl przekierowuje na serwis dla pełnoletnich.

Na świecie proceder rejestrowania domen z literówkami ma nazwę - typosquatting (zbitka angielskich słów "literówka" i "dziki lokator"). I doczekał się tak barwnych postaci jak Kevin Ham czy John Zuccarini. Ten pierwszy miał kilkaset tysięcy domen, szacowano, że przynoszą mu 70 mln dol. rocznie. Z władzami Kamerunu wynegocjował, że kto zamiast końcówki .com wpisał .cm (to rozszerzenie, którym opiekuje się Kamerun, odpowiednik polskiego .pl), trafiał na reklamową witrynę Hama.

Z kolei Zuccarini dostał 1,8 mln dol. grzywny i spędził dwa i pół roku w więzieniu. Parol zagięła nań Federalna Komisja Handlu, bo rejestrował adresy będące wariantami błędnej pisowni idolki nastolatek Britney Spears czy postaci z kreskówek Disneya. Część z nich przekierowywał na strony pornograficzne.

W ubiegłym roku naukowcy z Harvardu wyliczyli, że na każdą popularną witrynę z końcówką .com przypada 280 domen z błędnymi wersjami. A literówki popełnia codziennie ponad 60 mln osób. Policzyli też, że na literówkach Google może zarabiać nawet 497 mln dol. rocznie! Bo reklamy wyświetlane na tych stronach to głównie linki sponsorowane Google'a, koncern dzieli się prowizją z właścicielami domen.

Domeniarze przyznają, że typosquatting to balansowanie na granicy prawa. - Sam fakt, że ktoś ma domenę podobną do Naszej Klasy, nie jest dla nas wystarczającą przesłanką do podjęcia kroków prawnych. Ważne jest, co się pod adresem dzieje - mówi Joanna Gajewska, rzecznik Nk.pl.

- Typosquatting może być jednak traktowany jako nieuczciwa konkurencja, naruszenie znaku towarowego lub prawa do firmy - zauważa mecenas Ireneusz Matusiak, prezes sądu polubownego ds. domen internetowych działającego przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. W 2010 r. trafiło doń ok. 80 spraw, z czego sporo dotyczyło literówek w domenach. - Wiele z nich kończy się jednak polubownie, bez udziału sądu - mówi Matusiak. Jeżeli dochodzi do procesu, kary nie są dotkliwe - pozwany traci prawo do korzystania ze spornej domeny, zwykle jest obarczany kosztami procesowymi. Tak było, gdy w 2004 r. adresy podobne do niemieckiego biura podróży Neckermann zarejestrował przedsiębiorca z Warszawy. Nekermann.pl, nekerman.pl oraz neckerman.pl kierowało do... "Biura Podróży Ursynów". Przedsiębiorca stracił domeny, a firmie Neckermann Polska zwrócił 2,5 tys. zł.

  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':