Maj 2010 r. Krzysztof Markowicz (z lewej) odbiera od prezydenta Poznania okolicznościowy puchar po zdobyciu przez Lecha tytułu mistrza Polski
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Pierwszy kibol RP - cd. Szef Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców i kibol Lecha Poznań, który opluł na meczu rodzinę, ma na koncie wyrok za bójkę i zakaz stadionowy. - Wiedzieliśmy o tym, wybierając go na prezesa. Broniłem go przed sądem - mówi adwokat Andrzej Pleszkun, wiceszef Wiary Lecha.
Źródło: Monitoring stadionu
"Litar" atakuje rodzinę z dziećmi na meczu reprezentacji Polski w Poznaniu...
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Mecz w Poznaniu Polska - WKS
Na stop-klatce z monitoringu stadionu Lecha Poznań widać, jak opluty kibic w...
W piątek opisaliśmy, jak Krzysztof Markowicz (ksywa "Litar"), szef Wiary Lecha i Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, popycha, opluwa i wyrzuca z trybuny poznańskiego stadionu mężczyznę i jego żonę. Działo się to na meczu Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej, na otwarcie stadionu w Poznaniu - pierwszej gotowej polskiej areny na Euro 2012. Atak "Litara" nagrały kamery monitoringu. Film pokazaliśmy na wyborcza.pl.
Siostra oplutej kobiety, która była na trybunie, opowiadała nam: - Ten pan kazał nam wyp... Nie podobało mu się, że jesteśmy ubrani w barwy reprezentacji. Krzyczeli na nas: "śmieci"!
Jak ustaliła "Gazeta", Markowicz miał już konflikt z prawem. Chodzi o wydarzenia z marca 2003 r., gdy tzw. mecz podwyższonego ryzyka rozgrywał Śląsk Wrocław z Arką Gdynia. Na ulicach Wrocławia doszło do kibolskiej bitwy. Na pomoc Arce przyjechały cztery autokary uzbrojonych w noże i tasaki kiboli Lecha Poznań. Po bijatyce od ciosu nożem zmarł jeden mężczyzna, kilkunastu było rannych. Ponad sto osób aresztowano - wśród nich był Krzysztof Markowicz, który spędził wtedy za kratami trzy miesiące. Natychmiast dostał od sądu trzyletni zakaz wstępu na stadiony, a po procesie rok więzienia w zawieszeniu za udział w bójce. Markowicz przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze.
Ogólnopolski Związek Stowarzyszeń Kibiców to organizacja przyjmowana przez urzędników Kancelarii Prezydenta, RPO i PZPN. "Litar" był partnerem w dyskusjach nad ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. A z drugiej strony na forum Wiary Lecha pisał, że komfort oglądania meczów ma "w d...", temu, kto za cicho kibicuje, groził "masażem twarzy" i nazywał "piz...".
Andrzej Pleszkun, adwokat i wiceprezes Wiary Lecha, przyznał wczoraj, że wie o wyroku Markowicza. - Byłem jego obrońcą w tamtym procesie. W Wierze Lecha rozmawialiśmy o tym długo i doszliśmy do wniosku, że nie ma żadnych podstaw, by nie mógł być prezesem. On zerwał ze środowiskami, które doprowadziły do tego, że został wtedy skazany - zapewnił "Gazetę".
Tymczasem - jak się dowiedzieliśmy - rok temu Markowicz dostał zarzut wystawiania fikcyjnego zaświadczenia o pracy Łukaszowi W., ps. "Gucio", kolejnemu kibolowi, który był karany za rozboje, kradzieże czy posiadanie narkotyków. "Gucio" był zatrzymywany 15 razy przez policję, za kratami spędził już 7 lat.
Władze Lecha Poznań spytaliśmy wczoraj o ocenę przeszłości szefa kibiców drużyny. - Nie wiedziałem o tym - mówi wiceprezes klubu Arkadiusz Kasprzak. Ale - podobnie, jak wcześniej w przypadku nagrania - wstrzymuje się z reakcją, by "zbadać sprawę".
Już po publikacji "Gazety" opisującej atak na rodzinę, reakcji od Lecha Poznań domagały się Ministerstwo Sportu, Polski Związek Piłki Nożnej i władze Poznania. W czwartek zbiera się Wydział Dyscypliny PZPN, który był organizatorem spotkania polskiej reprezentacji z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Ma ocenić, czy zachowanie Markowicza kwalifikuje się do kolejnego zakazu stadionowego.
Gdy mecenasowi Arturowi Jędrychowi, szefowi tego wydziału PZPN, opowiadamy o przeszłości Markowicza, mówi, że sprawa staje się coraz poważniejsza: - Bo to oznacza, że świadomie oddaje się trybuny osobom, które nie powinny być partnerem do współpracy.
Tymczasem Wiara Lecha zabrała wczoraj głos w sprawie opisanego przez "Gazetę" nagrania z kamer. Przyznała, że Markowicz pluł, ale tylko na mężczyznę, dlatego nie zamierza go usuwać ze stanowiska. Andrzej Pleszkun zasugerował również, że opluty mężczyzna był pijany, a kobieta miała w bucie butelkę wódki. Twierdzi nawet, że Markowicz wypraszał rodzinę w trosce o jej dzieci, bo stały na trybunie dla kiboli. - Nazwałbym to interwencją, choć przyznam, że miała złą formę - mówił adwokat Wiary Lecha.
Markowicz nie przyszedł na konferencję. Przeprosił rodzinę w nagraniu wideo, które opublikowała Wiara Lecha.
Wczoraj na forum Wiary Lecha pojawił się wpis innego kibola: "Nigdy więcej tej poprzebieranej hołoty [to o oplutej rodzinie] na naszym stadionie. Wiedziałem, że z tego będą kiedyś tylko problemy". Pleszkun: - To bezsensowna wypowiedź. Apelowałem, by takie komentarze się nie pojawiały. Nikt się z nimi nie zgadza.