Jak wynika z opublikowanych już wyników kontroli kilkuset pracowników
GUS podpisało ze swym macierzystym zakładem umowy-zlecenia za prace przy spisie rolnym i Narodowym Spisie Powszechnym, który zacznie się 1 kwietnia. Niektórzy kierownicy otrzymali dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Informacja o tym, że państwowi urzędnicy biorą nienależne im pieniądze, zawsze bulwersuje opinię publiczną. Tym razem sprawa nie jest taka prosta.
Główny Urząd Statystyczny cyklicznie przeprowadza spisy ludności, na co otrzymuje z budżetu odpowiednie środki finansowe. Gdyby GUS do przeprowadzenia spisu zatrudnił osoby z zewnątrz, wszystko byłoby w porządku. Ale poza pracownikami urzędu nie ma wielu fachowców, którzy spisem mogliby kierować i go przeprowadzać. Według oświadczenia rzecznika GUS urząd starał się od dwóch lat o dodatkowe etaty na przeprowadzenie spisów, ale ich nie otrzymał. Dlatego zatrudnił na umowę-zlecenie własnych pracowników, być może naruszając w ten sposób jakieś przepisy. Ale z tego tytułu podatnicy nie ponieśli dodatkowych kosztów, gdyż praca została wykonana w ramach środków, wcześniej przydzielonych GUS-owi.
Sprawę ma zbadać
NIK, a być może także prokuratura i wówczas będziemy więcej wiedzieć jak ciężkie są zarzuty wobec szefów Urzędu.
Tymczasem już dziś cytowani przez media anonimowi współpracownicy premiera dają do zrozumienia, że pracę wkrótce straci szef GUS, profesor Józef Oleński, którego kadencja, w normalnym trybie, kończy się dopiero jesienią.
Dla zwykłych obywateli GUS jest nudnym urzędem, który sporządza skomplikowane komunikaty o inflacji, bezrobociu, wzroście gospodarczym, wielkości produkcji. Ale rynki gospodarcze doskonale wiedzą, co komunikaty te oznaczają i szybko na nie reagują. Do GUS należeć będzie także ostatnie słowo w sprawie wielkości długu finansów publicznych. Z oficjalnego komunikatu urzędu dowiemy się, czy krytyczny poziom długu już został przekroczony, czy jeszcze nie. Dlatego bardzo ważne jest, by GUS cieszył się całkowitym zaufaniem i nie powstało wrażenie, że jest podatny na naciski polityków. Zmiana na stanowisku prezesa, przed ogłoszeniem wyników rzetelnego śledztwa w sprawie rzekomych lub prawdziwych nieprawidłowości zaufanie takie podkopie.