http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Barbara Labuda: Bogdan Klich powinien sam odejść

Rozmawiała Agnieszka Kublik
2011-02-01, ostatnia aktualizacja 2011-02-02 00:19

Szef MON jest słabym ministrem, z którym się w wojsku nikt nie liczy. A słaby minister to jest zły minister

Barbara Labuda
fot. Damian Kramski / AG
Barbara Labuda
Agnieszka Kublik: Pani ambasador, czeka nas debata o dymisji szefa obrony narodowej. Media przynoszą nowe informacje w sprawie katastrofy. Jak- 40, który lądował 10 kwietnia na Smoleńsku, przed TU 154 złamał procedury, bo lądował przekraczając swoje minima. To jest zła wiadomość dla ministra, bo to znaczy, że w wojsku są przekraczane procedury. Szef MON podać się do dymisji?

Barbara Labuda*: - Od dawna uważam, że powinien podać się do dymisji. Nie dlatego, że jest złym człowiekiem, to jest bardzo miły, sympatyczny, inteligentny, dobrze wychowany pan, którego znam od lat, byliśmy razem w tej samej partii politycznej, w Unii Demokratycznej i jest na pewno porządnym człowiekiem. Ale jest ministrem bardzo ważnego resortu, gdzie notorycznie są popełniane jakieś wykroczenia. I on , z tego co widzę, nie daje gwarancji, że sytuacja się zmieni. Wydawało mi się, iż po przedniej katastrofie, CAS-y, dobrze byłoby dać sygnał tej silnie zhierarchizowanej bardzo specyficznej strukturze, jaką jest MON: że albo się zmienicie, albo zaczynamy od pozbycia się głowy, czyli ministra.

Oczywiście to nie jest jego wina, bo to są nagromadzone od dawna złe nawyki, które stały się obyczajem, czymś notorycznym. Więc musi być sygnał polityczny, bo jest odpowiedzialność polityczna. Wydaje mi się, iż powinien odejść.

Może po prostu ta cywilna kontrola nad wojskiem nie zdaje egzaminu? Minister Klich się tłumaczy, że wszystkie zalecenia po katastrofie CAS-y zostały wprowadzone w życie, że kontrolował ich realizację. W papierach wszystko się zgadza, ale w praktyce nie.

- Otóż to. Wywiad w "Gazecie Wyborczej" właściwie utrzymał mnie w przekonaniu, iż on jako minister nie stanowi gwarancji zmian w MON. Bez przerwy wycofywał się za jakieś procedury, za przepisy, zupełnie jakby nie wiedział, że rzecz polega na wyegzekwowaniu tego, co tam jest napisane. To był dla niego parawan. Pomyślałam sobie: - Boże, to jest źle, powinien w inny sposób reagować i sądzę, że jest po prostu słabym ministrem, z którym się tam nikt nie liczy.

Ale może też jest tak, że wojsko, jak chce ministra oszukać, to jest w stanie to zrobić.

- Otóż to. I to zostało w tym wywiadzie obnażone, ta słabość. Słaby minister to jest zły minister.

Czyli lepiej żeby sam się podał do dymisji?

- Tak. Uważam, że tak absolutnie byłoby lepiej dla ministerstwa, rządu i dla całej sprawy.

PO jest w trudnej sytuacji. Jej notowania spadły do 38 proc., w dwa tygodnie aż o 16 punktów procentowych. Platforma na to zasłużyła?

- To jest dramatyczny spadek, przypuszczam, że jest prawdziwy i dowodzi jakie są nastroje wśród głosujących na PO. To świadczy o głębokim rozczarowaniu i o przesuwaniu się głosów na lewo. Platforma jest po serii porażek, potknięć, błędów, no tak się zdarza w polityce i to jest kumulacja tego wszystkiego, co wiemy, o MAK, OFE, pociągach. Ale jednak wydaje mi się, że jest dużo defensywy i pasywności - przynajmniej tak to wygląda - ze strony rządu i premiera. Ja generalnie oceniam całkiem nieźle ten rząd i uważam, że Donald Tusk jest dobrym premierem.

Ale też jest pani rozczarowana.

- Tak, oczywiście nie wszystkim z ministrom dałabym czwórkę z plusem, mówiłyśmy o min. Klichu, jemu nie. Ale to jest całkiem niezły rząd, który stara się prowadzić kraj do przodu i ku rozwojowi. Natomiast zbyt biernie, zbyt defensywnie, zbyt pasywnie.

Na przykładzie rosyjskiego raportu MAK, jakie błędy popełnił rząd?

- Chyba nikt się nie spodziewał, że Rosjanie wezmą całą winę na siebie. To byłoby straszną naiwnością z naszej strony. I trzeba było naród na ten raport przygotować. W tym sensie premier Tusk popełnił błąd w swojej pierwszej, gwałtownej reakcji, gdy powiedział, że on jest nie do przyjęcia. Bo potwierdził opinię PiS i prezesa Kaczyńskiego, przyznał, że mają rację bezustannie krytykując Rosjan. A później tą opinię wyłagodził ...

Ale to jest raport nie do przyjęcia.

- Tak, ale potem powiedział, że jest niekompletny. Już nie powtórzył, że jest nie do przyjęcia.

Nie powinien był mówić, że jest nie do przyjęcia?

- Nie powinien był tego mówić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':