W piątek "Gazeta" ujawniła nagranie z monitoringu przedstawiające zajście sprzed meczu Polska - Wybrzeże Kości Słoniowej, który inaugurował otwarcie poznańskiego stadionu. Widać na nim, jak Markowicz, szef stowarzyszenia Wiara Lecha oraz Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, wygania z trybuny rodzinę z dwójką dzieci. Najpierw lekko uderza mężczyznę "z główki", potem go opluwa. Kolejny pseudokibic zwala oplutego z nóg. Gdy rodzina próbuje uspokoić sytuację, Markowicz jednej z kobiet pluje w twarz.
Rodzina była ubrana w biało-czerwone stroje. Siostra oplutej kobiety powtarza, co usłyszała od Markowicza: "Wyp... stąd, jak chcecie się malować i przebierać, to na innej trybunie".
Polski Związek Piłki Nożnej odciął się od Markowicza i chce wykluczyć go z działającego przy związku zespołu kibiców, który m.in. opiniuje rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa. Ministerstwo Sportu apeluje o zakaz stadionowy dla Markowicza (może go nałożyć
Lech Poznań). Wyciągnięcia konsekwencji oczekują władze Poznania.
Co na to Lech Poznań? Po naszej publikacji wydał oświadczenie potępiające Markowicza. Ale zwleka z decyzją, czy będzie nadal z nim współpracować. - Doszły nowe wątki zdarzenia, które trzeba zbadać. Sprawa nie wygląda jednoznacznie - mówi wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak.
"Gazeta": Co pan ma na myśli?
Kasprzak: Wiara Lecha powie o tym na konferencji prasowej. Kibice zwrócili nam uwagę na pewne fakty. Mogę tylko powiedzieć, że według nich mężczyzna pokazany na tym filmie był pijany.
- To usprawiedliwiałoby popychanie, uderzenie, plucie?
Kasprzak: Potępiliśmy zachowanie Markowicza i się przecież nie wycofujemy. Nawet jeśli był pijany, to nie umniejsza to odpowiedzialności Markowicza.
"Gazeta": Czy Lech w takim razie będzie nadal współpracował z Markowiczem?
Kasprzak: Lech jest poważnym klubem i nie podejmuje decyzji ot tak sobie.
Markowicz ma dzisiaj tłumaczyć się na konferencji prasowej. - Jego zachowanie było niewłaściwe i myślę, że Krzysztof przeprosi tę rodzinę. Ale sytuacja nie była czarno-biała - mówi wiceprezes Wiary Lecha Andrzej Pleszkun.
Czy Markowicz nadal będzie stał na czele poznańskich kibiców? Pleszkun: - Nie planujemy żadnej zmiany.
Tymczasem na forum Wiary Lecha rozpoczęły się... poszukiwania oplutej rodziny. "Nie ma w tym jakiegokolwiek podtekstu, jest jedynie chęć wyjaśnienia sprawy" - taki wpis widniał na forum. Później stowarzyszenie zwróciło się z prośbą o kontakt wprost do poszkodowanych. Tymczasem rodzina z obawy przed kibolami nie zgłosiła się nawet na policję. - Nie chcemy mieć żadnego kontaktu z tymi ludźmi, niech zostawią nas w spokoju - powiedziała nam wczoraj siostra oplutej kobiety.