http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stadionowy antysemityzm jednak do zbadania

Marcin Kobiałka, Rzeszów
2011-01-31, ostatnia aktualizacja 2011-01-30 20:04

Śledztwo w sprawie antysemickich transparentów na piłkarskich derbach Rzeszowa będzie wznowione - zdecydował prokurator generalny. Wszystkie prokuratury dostaną wytyczne, na co mają w podobnych sprawach zwracać uwagę

Łodź. Graffitti kibiców drużyny Widzew przy placu Zwycięstwa
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Łodź. Graffitti kibiców drużyny Widzew przy placu Zwycięstwa
ZOBACZ TAKŻE
- Prokurator Andrzej Seremet uznał, że decyzja o umorzeniu śledztwa przez rzeszowską prokuraturę jest niezasadna, a tym samym była przedwczesna. W jego opinii prokuratura w Rzeszowie nie wykazała inicjatywy dowodowej - mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.

Rzeszowscy śledczy zbyt łatwo uwierzyli w wersję czterech szalikowców Resovii Rzeszów podejrzanych o znieważenie narodu żydowskiego, którzy tłumaczyli, iż "nie mieli świadomości", że trzymali antysemickie transparenty.

- Linia obrony kibiców nie została zweryfikowana. Prokuratura nie sprowadziła, czy szalikowcy są członkami klubu kibica. Ci udawali, że niby przypadkowo znaleźli się na trybunie pod transparentami - słyszymy w Prokuraturze Generalnej.

8 maja 2010 r. szalikowcy Resovii szli na piłkarskie derby z transparentem: "Nadciąga aryjska horda". Na stadionie wywiesili ogromny transparent z napisem: "Śmierć garbatym nosom", a na drugim była umieszczona przekreślona karykatura Żyda w jarmułce. Antysemicki incydent potępiła m.in. Amerykańsko-Żydowska Liga Przeciw Zniesławieniom. Rzeszowska prokuratura umorzyła sprawę.

Umorzone śledztwo na polecenie Prokuratury Generalnej oceniała także Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie. Uznała, że decyzja o umorzeniu była prawidłowa. Stąd interwencja prokuratura generalnego.

- Prokurator generalny nie stwierdził, że umorzenie było złą decyzją, tylko przedwczesną - mówi Mariusz Chudzik z rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej.

Miesiąc temu "Gazeta" ujawniła, że Radosław Sikorski, szef MSZ, w liście do prokuratora Seremeta domaga się ścigania autorów antysemickich wpisów w internecie i haseł na stadionach.

- Przyjąłem to z wielkim uznaniem. Ale czy to nie absurdalna sytuacja, że takimi sprawami musi zajmować się MSZ? Oczekiwałbym takiego listu od MSWiA lub bardziej zdecydowanych działań prokuratury - mówi Piotr Kadlcik, prezes Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. - Kiedy oburzamy się na przyklejanie nam etykietki kraju rasistowskiego czy antysemickiego pamiętajmy o sprawach takich jak rzeszowska. Z drugiej strony trudno się dziwić prokuratorom, skoro były minister sprawiedliwości nie widzi w zachowaniach fanów swojego klubu niczego zdrożnego.

Kadlcik nawiązuje do wypowiedzi Aleksandra Bentkowskiego, prezesa Resovii i byłego ministra sprawiedliwości, który stwierdził, że antysemickie transparenty były żartem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':