http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Afryka ma nowe państwo

reuters, wj
2011-01-30, ostatnia aktualizacja 2011-01-31 01:12

Jednogłośnie za oderwanie Południa Sudanu od reszty kraju i ogłoszenie niepodległości 193. państwa świata opowiedzieli się mieszkańcy sudańskiego południa w styczniowym referendum. W niedzielę opublikowano oficjalne wyniki plebiscytu.

Prawie cztery miliony ludzi z południa Sudanu zdecydują, czy ten największy w Afryce kraj podzieli się na dwa państwa
Fot. THOMAS MUKOYA REUTERS
Prawie cztery miliony ludzi z południa Sudanu zdecydują, czy ten największy w...
W trwającym tydzień głosowaniu wzięło udział 99 proc. uprawnionych, z których prawie wszyscy jednomyślnie wybrali secesję i niepodległość. Na południu Sudanu, terytorium przyszłego państwa, za niepodległością opowiedziało się 99, 57 proc. głosujących. Z ponad 5 mln ledwie 16 tys. opowiedziało się za utrzymaniem Sudanu w dotychczasowych granicach. Za niepodległością opowiedzieli się też Sudańczycy z południa mieszkający od lat w diasporze w Europie, Ameryce, na Bliskim Wschodzie i innych krajach Afryki. Tylko na sudańskiej północy, obywatele południa byli podzieleni i za niepodległością opowiedziało się ich tylko niespełna dwie trzecie.

Styczniowy plebiscyt ma ostatecznie zakończyć trwającą od pół wieku wojnę między rządzącymi w Chartumie Arabami i muzułmanami, a mieszkańcami Południa, czarnoskórymi chrześcijanami i animistami, narzekającymi na prześladowania. Szacuje się, że podczas wojny domowej, od kul, a także z głodu i chorób mogło zginąć ponad 2 mln ludzi.

Wojnę przerwał w 2005 r. rozejm, wynegocjowany i narzucony sudańskim rywalom przez Stany Zjednoczone. Ugoda przewidywała przerwanie walk, autonomię dla południa, sprawiedliwszy podział dochodów z ropy naftowej, wydobywanej na południu ale wysyłanej w świat przez północne porty. Przywódcy powstańców otrzymali też posady w chartumskim rządzie, a ich przywódca został nawet wiceprezydentem kraju.

Amerykanie i autorzy rozejmu liczyli po cichu, że 5 lat pokoju i autonomii przekona mieszkańców Południa do zachowania sudańskiego państwa, największego w Afryce, i nie trzeba będzie przystępować do jego rozbioru, który może nie tylko przysporzyć kłopotów, ale wywołać też reakcję domina w innych sudańskich prowincjach. Nadzieje okazały się płonne i wyniki plebiscytu przypieczętowują rozpad Sudanu. Dojdzie do niego jednak najwcześniej w lipcu, gdy dobiegnie końca okres przejściowy, wyznaczony rozejmem z 2005 r.

Utrudnić, albo uniemożliwić ją może tylko rewolucja w Chartumie, która zmiotłaby panującego od 1989 r. prezydenta Omara al Baszira. Baszir, który przez całą swoją karierę dowodził wojną z Południem, zaniepokojony o swoją władzę pogodził się z rozpadem kraju. Nie tylko nie złorzeczy Południu, ale obiecuje mu pomoc. Może nie zdążyć, bo władzę chcą mu odebrać wrogowie, przywódcy tradycyjnych partii politycznych, którym odebrał rządy dokonując wojskowego zamachu stanu, a także miejscowi muzułmańscy rewolucjoniści, którzy wsparli pucz Baszira, a dziś oskarżają go, że zdradził rewolucję i zastraszony przez Amerykanów, wysługuje się im byle zachować urząd. Muzułmańskich rewolucjonistów wspierają partyzanci z Darfuru, którzy w 2003 r. wywołali powstanie przeciwko Chartumowi, a niedawno omal nie zdobyli szturmem sudańskiej stolicy.

Wzorując się na Tunezyjczykach i Egipcjanach, w niedzielę na ulice Chartumu wyszli sudańscy studenci, a także biedota, narzekająca od miesięcy na drożyznę. W historii Sudanu, kres wszelkim ulicznym zamieszkom i rewolucjom prędzej czy później kładło wojsko, którego dokonywało zamachu stanu. Każda zmiana władzy w Chartumie skomplikuje pokojowy dotąd, powojenny rozwód między Północą i Południem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':