Wczoraj ujawniliśmy nagranie z monitoringu przedstawiające zajście przed meczem inaugurującym otwarcie pierwszego polskiego stadionu na
Euro 2012 w Poznaniu (Polska grała z Wybrzeżem Kości Słoniowej). Na nagraniu widać, jak Krzysztof Markowicz, szef stowarzyszenia Wiara Lecha, wygania z trybuny rodzinę z dwójką dzieci.
Markowicz, ps. "Litar", uderza mężczyznę z główki i pluje mu w twarz. Kolejny kibol zwala oplutego z nóg. Z górnej części trybuny schodzą dwie kobiety i dwoje dzieci. To rodzina zaatakowanego. Kobiety próbują uspokoić sytuację, ale Markowicz jednej z nich znów pluje w twarz! Atakowani zostają wypchnięci w górę trybuny.
Skontaktowała się z nami kobieta, mieszkanka okolic Poznania. To ona jest na nagraniu z rodziną.
Oto jej relacja: - Poszliśmy na mecz z siostrą, szwagrem i naszymi dziećmi. Staliśmy na trybunie nr 2 [zajmowanej przez najgłośniejszych kibiców], bo na te miejsca mieliśmy bilety. Chodziliśmy już z synami na mecze Lecha, zawsze w klubowych szalikach, bo chłopcy dopingowali "Kolejorza". Tym razem poszliśmy w strojach Polski, bo grała reprezentacja. Byłyśmy z dziećmi w toalecie, a szwagier czekał na trybunie. Siostrzeniec krzyknął: wujka biją! Zeszłyśmy na dół, na trybunę, a tam trwało już zamieszanie. Szwagier był popychany i opluwany. Ten pan z filmu [Krzysztof Markowicz] krzyczał na nas: wyp... stąd, jak chcecie się malować i przebierać, to na innej trybunie. A potem splunął siostrze w twarz. Zaczęli nas wypychać w górę. Krzyczeli na nas: "Śmieci". Na długo przed końcem meczu uciekliśmy do domu ze strachu, że to nie koniec agresji.
Synowie nie chcą już chodzić na stadion, boją się. Bardzo to przeżyli, bo lubili "Kolejorza".
Kobieta i jej rodzina nie zgłosiły się na policję. - Wszyscy widzieli nagranie. Skoro ktoś atakuje rodzinę z dziećmi, to do czego jeszcze się posunie - pyta kobieta.
PZPN: Zrobimy dyscyplinarkę Markowicz to ważna osoba wśród kibiców. Jest szefem Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, organizacji przyjmowanej i hołubionej przez urzędników Kancelarii Prezydenta, RPO i PZPN. To partner w dyskusjach nad ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych. Na forum Wiary Lecha pisze, że komfort oglądania meczów ma "w d...". Kto za cicho śpiewa, temu grozi "masażem twarzy", mało aktywnych nazywa "piz...".
Nagranie z udziałem Markowicza i relację kobiety poznał wczoraj Zdzisław Kręcina, sekretarz PZPN, który był organizatorem meczu w Poznaniu. - To jakiś niedopuszczalny skandal. Jako że Markowicz zasiada w zespole ds. kibiców przy PZPN, to zrobimy mu postępowanie dyscyplinarne.
Zespół, o którym mówi Kręcina, skupia reprezentantów fanów największych polskich klubów. Opiniuje akty prawne i rozwiązania dotyczące poprawy... bezpieczeństwa na stadionach.
Okazuje się też, że firma Krzysztofa Markowicza na zlecenie PZPN sprzedawała kibicom na opisywanym meczu kiełbaski. Kręcina: - Zrywamy z tym panem wszelkie kontakty biznesowe. Reszta należy do Lecha Poznań, ale my nie możemy im niczego nakazać.
Lech: Czekamy na wyjaśnienia Co na to
Lech Poznań? W oświadczeniu potępił zachowanie Markowicza. Deklaruje też, że chce szybko spotkać się z Wiarą Lecha, której przewodzi Markowicz, by podjąć decyzje co do dalszej z nim współpracy. Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha, zaraz po obejrzeniu nagrania mówił: - To jest skandal. Wczoraj dodał: - Czekamy na wyjaśnienia Markowicza.
Andrzej Pleszkun, wiceszef Wiary Lecha: - Jeśli doszło do oplucia kobiety, to niedopuszczalne. Ale zaraz dodaje: - Chcielibyśmy wiedzieć jednak, czy ze strony tej pani też nie było jakiejś prowokacji.
Co na to Ministerstwo Sportu? - Lech Poznań powinien wyciągnąć konsekwencje w postaci zakazu stadionowego - mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik resortu.
Film z monitoringu podzielił nawet solidarnych dotychczas zagorzałych kibiców Wiary Lecha. Jeden z nich, Maxim, na forum stowarzyszenia tak pisze o Markowiczu: "Niestety, jak pokazuje monitoring, zachował się głupio i tyle, jak można opluć kobietę? Bez sensu, nie kumam tego".
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania, który zawsze apelował, by na poznański stadion przychodziły całe rodziny, namawia Lecha Poznań: - To naganne i nie może mieć miejsca. Wierzę, że klub i kibice wyjaśnią to i wyciągną konsekwencje.