Anna Marszałek i Bertold Kittel domagają się przeprosin od szefowej REM Magdaleny Bajer, jej zastępcy Macieja Iłowieckiego oraz sekretarza Rady Heleny Kowalik za "obraźliwe i nieprawdziwe sformułowania" narażające na szwank ich dobre imię i wiarygodność. Chodzi o "oświadczenie" REM z sierpnia 2009 r. "w sprawie dziennikarstwa śledczego", w którym Rada pisała o "kompromitacji" takiego dziennikarstwa, "zniesławieniu" Romualda Szeremietiewa. REM sugerowała też, że dziennikarze zostali "zmanipulowani". Wzięło się to stąd, że b. minister obrony - opisywany wielokrotnie przez Marszałek i Kittla - został przez sąd uniewinniony z zarzutów, które stawiali mu dziennikarze, a potem prokuratura.
Członkowie REM chcą oddalenia pozwu. Twierdzą, że oświadczenie było tylko opinią.
Proces zaczął się od proceduralnych sporów, czy w ogóle członkowie REM mogą być pozwani. Sąd uznał, że tak, bo wybór należy do powoda. Kilka dni temu Fundacja Helsińska zaapelowała do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich o zreformowanie tej instytucji, pisząc m.in. o "błędach popełnianych przez Radę."
Źródło: Gazeta Wyborcza