http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Poszkodowani w hali MTK: Państwo o nas nie pamięta

Marcin Pietraszewski
2011-01-29, ostatnia aktualizacja 2011-01-28 19:02

Wnętrze zawalonego budynku hali MTK.
Wnętrze zawalonego budynku hali MTK.
FOT. ALEKSANDER PRUGAR / AGENCJA GAZETA

Minęło pięć lat od katastrofy w hali wystawowej Międzynarodowych Targów Katowickich. Spółka przestała wypłacać odszkodowania poszkodowanym i rodzinom ofiar

Katowice. Plac, gdzie 28 stycznia zawaliła się hala MTK
Fot. Maciej Jarzebinski / AG
Katowice. Plac, gdzie 28 stycznia zawaliła się hala MTK
28 stycznia 2006 r. w hali wystawowej Międzynarodowych Targów Katowickich odbywała się wystawa gołębi pocztowych. W środku było kilkudziesięciu hodowców z całej Europy i prawie tysiąc gości. Po godz. 17 zawalił się obciążony śniegiem i lodem dach. To była największa katastrofa budowlana w powojennej historii Polski. Zginęło 65 osób, z rumowiska wyciągnięto też 144 rannych.

Poszkodowani oraz rodziny ofiar pozwali MTK. Spółka przegrała prawie wszystkie wytoczone im procesy. Nikomu nie wypłaciła jednak zasądzonego odszkodowania w całości. Za każdym razem zawierała ugody, na mocy których rozkładała zobowiązania na raty przez kilka lat. W listopadzie MTK przestały je płacić. - Prezes MTK wyjaśnił, że firma znajduje się w trudnej sytuacji i nie ma pieniędzy. Twierdził, że spłaty może zostaną wznowione w lutym lub marcu - mówi Marcin Marszołek, prezes katowickiego stowarzyszenia Wokanda, które skupia kilkadziesiąt ofiar katastrofy.

Mecenas Grzegorz Słyszyk, pełnomocnik MTK, wyjaśnia, że sytuacja spółki jest trudna przez udziałowców: skarb państwa i władze Katowic. - Państwo nie chce umorzyć zaległych podatków, a prezydent Katowic nie chciał nam wynająć Spodka na targi górnicze, które przecież są największą imprezą wystawową w regionie - mówi Słyszyk. - Jeśli nie robimy imprez, to nie zarabiamy. I nie mamy pieniędzy na odszkodowania - mówi pełnomocnik MTK.

Poszkodowani mają jednak nadzieję, że odpowiednie odszkodowania dostaną. Bo katowicki sąd okręgowy uznał w 2010 r., że odpowiedzialność za tragedię ponosi także skarb państwa. Jako właściciel terenu i udziałowiec MTK wydał zgodę na budowę hali wystawowej. A biegli wskazali, że była ona wadliwie zaprojektowana i wybudowana, więc mogła się zawalić w każdych warunkach pogodowych. Według sądu skarb państwa jako gospodarz terenu nie sprawował należytego nadzoru nad tym, co tam się działo. Za kilka dni do sądu trafi pozew zbiorowy przeciwko niemu. Poszkodowani będą domagali się odszkodowania już bezpośrednio od skarbu państwa.

- Słyszę, że rząd proponuje rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej po 250 tys. zł. A na nas pięć lat temu rząd się wypiął - mówi Jarosław Pęgal, któremu walący się dach zmiażdżył miednicę. - Nasi członkowie do dziś czekają na niższe odszkodowania - dodaje prezes Wokandy Marcin Marszołek.

Przypomina, że kiedy doszło do katastrofy hali MTK, na miejsce przyjechali ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz i prezydent Lech Kaczyński. Obiecywali, że nikt nie zostanie bez pomocy.

I rzeczywiście rząd PiS sfinansował rozbiórkę zawalonej hali (bo MTK nie było na to stać), pokrył rodzinom ofiar pobyt w hotelu. 19 rodzinom wypłacił po 5 tys. zł zasiłku pogrzebowego, 251 osób dostało po 1 tys. zł zapomogi, a 44 dzieciom, które w katastrofie straciły rodziców, przyznano renty. Dodatkowo - przypomina Marszołek - Klub Parlamentarny PiS na pomoc ofiarom przekazał pół miliona złotych.

Jednak - twierdzi prezes Wokandy - kiedy w 2009 r. ofiary katastrofy MTK listownie poprosiły prezydenta Kaczyńskiego o pomoc w zawarciu ugody ze skarbem państwa, nie dostały odpowiedzi z Kancelarii Prezydenta.

- Tak naprawdę poszkodowani z MTK największą pomoc otrzymali od Caritasu i władz samorządowych - dodaje Marszołek.

Przed katowickim sądem toczy się proces szefów MTK, projektantów i budowlańców hali wystawowej oskarżonych o spowodowanie katastrofy. Zdaniem śledczych jej przyczyną były błędy w projekcie wykonawczym oraz nieodśnieżanie dachu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':