Dlaczego marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna skrytykował rząd, mówiąc, że spóźnił się z reakcją na raport MAK? Marszałek powiedział o swoim odczuciu, które było zgodne z odczuciem większości opinii publicznej i członków PO. Zresztą nie chodziło tu o brak reakcji rządu, tylko raczej o jej siłę, bo w dniu publikacji raportu MAK odbyła się konferencja Jerzego Millera, szefa polskiej komisji do zbadania przyczyn katastrofy. Ale właściwa reakcja, czyli konferencja, na której zaprezentowano nagrania z wieży kontroli lotów w Smoleńsku, odbyła się tydzień później.
Słowa marszałka zostały przez wielu odebrane jako atak na premiera dzień po tym, jak odpierał w Sejmie zmasowany atak opozycji, zarzuty o zdradę stanu. - Rozumiem tytuły w prasie: " Schetyna atakuje Tuska", bo to jest smakowite. Ale PO jest partią, w której zawsze mogliśmy mówić to, co myślimy. Tym różnimy się od
PiS. Jesteśmy partią wielonurtową, a marszałek, występując publicznie, nie występuje już wyłącznie jako przedstawiciel partii, lecz jako marszałek całej Izby. Wobec tego musi zabierać głos w sposób mniej jednostronny.
Ale jaki był cel tej wypowiedzi? - W mojej ocenie tylko taki, że w sytuacji, gdy rząd znał tezy raportu MAK już w grudniu, bo przygotował obszerną odpowiedź na projekt raportu, mógł też wcześniej przygotować odpowiedź na wypadek publikacji raportu przez stronę rosyjską bez uwzględnienia polskich uwag.
Jarosław Kaczyński od razu powiedział: "PO pogrąża się w kryzysie, nie umie rządzić, a jedyną partią, której zależy na wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, jest PiS". - W sprawie katastrofy PiS używa języka agresji, wręcz chamstwa. Myślę tu o zachowaniu wobec premiera posła Mariusza Kamińskiego. Wskazanie przez marszałka na to, co zauważyła chyba cała opinia publiczna, nie może być traktowane jako rozgrywka wewnątrzpartyjna, a tym bardziej symptom kryzysu w PO. W Platformie nie ma żadnego rozłamu. W czwartek mieliśmy zarząd krajowy. Premier i marszałek jednym głosem mówili o przygotowaniach do kampanii wyborczej.
Jednak o każdej sprawie, która jest trudna, powinniśmy mówić w PO otwarcie. I zawsze tak postępowaliśmy. Najgorzej byłoby, gdyby co innego mówiło się w kuluarach, a co innego opinii publicznej.
Otoczenie premiera nie najlepiej przyjęło tę krytykę. Rzecznik rządu powiedział, że nikt nie bronił marszałkowi natychmiastowej reakcji na raport MAK. - Marszałek nie znał jego treści. Trudno, żeby za rząd przygotowywał argumenty, które miały być odpowiedzią. Nikt z nas w Sejmie nie znał tego raportu przed publikacją.
Marszałek coraz częściej dystansuje się wobec rządu - krytykował plany podwyżki podatku VAT, brak reform, doradzał premierowi dymisję ministra infrastruktury. - Powtórzę, marszałek ma prawo do odrębnego głosu, bo reprezentuje nie tylko własną partię, ale cały Sejm. Nie ma jednak rządowej ustawy, która nie byłaby wspierana przez klub PO w Sejmie.
Właśnie się pojawiła. Grzegorz Schetyna jest przeciwny ustawie zmieniającej zasady powoływania członków rad nadzorczych spółek. Odesłał ją do ponownych konsultacji społecznych. - Nie twierdzę, że nie ma tu różnicy w ocenie jakości tej ustawy i jej znaczenia dla przejrzystości życia publicznego. Przypuszczam, że dlatego marszałek skierował ją do konsultacji społecznych.