http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kornai: Oto Węgry Orbána

János Kornai*
2011-01-24, ostatnia aktualizacja 2011-01-21 19:37

Miejmy nadzieję, że kapitalizm okaże się na Węgrzech dość silny, by przetrwać złą politykę gospodarczą władzy. Ale każe sobie słono zapłacić

Eurodeputowani z frakcji Zielonych, w obecności premiera Orbána, protestują przeciw wprowadzeniu na Węgrzech kagańcowego prawa medialnego. Trzymane przez nich plakaty to kopie pierwszych stron węgierskich gazet. Posiedzenie europarlamentu, Strasburg, 19 stycznia
Fot. VINCENT KESSLER REUTERS
Eurodeputowani z frakcji Zielonych, w obecności premiera Orbána, protestują...
Minęło ledwie osiem miesięcy, odkąd zebrał się nowo wybrany parlament Węgier - i odkąd słowa i czyny partii Fidesz i rządu wywołały zamęt w życiu politycznym kraju, działaniu państwa i gospodarki. Żyjemy w nieustannym zadziwieniu - jeszcze nie otrząsnęliśmy się ze zdumienia po jednej politycznej nowinie, kiedy pojawia się nowa. Trudno ustać na nogach w tym wirze wydarzeń, uprzytomnić sobie ich wagę.

Przystańmy więc, nabierzmy tchu i pomyślmy, co się naprawdę stało. Spróbujmy złożyć z setek szczegółów całościowy obraz zmian. Co stało się z tym krajem w tak krótkim czasie?

Trzeba osobnego studium, żeby przedstawić sytuację, w jakiej znalazły się Węgry po dojściu do władzy obecnej ekipy. Pominiemy pytanie, kto i w jakiej mierze ponosi za to odpowiedzialność - który polityk, partia, grupa interesu. Pominiemy też opis zaszłości polityczno-ekonomicznych. Mowa będzie tylko o tym, co partia i rząd, które przejęły władzę wiosną 2010 r., zrobiły dotąd.

Skupię się na ośmiu obszarach, których analiza pozwoli wskazać najważniejsze zmiany. Nie myślę o żadnych odkryciach. Omawiając każdy z tych obszarów pójdę w ślady tych, którzy zajmowali się nimi przede mną, pewnie nawet bardziej szczegółowo. Zamiarem moim jest całościowe podsumowanie obecnej sytuacji.

1. Demokracja

Od lat 1989-90 do wiosny 2010 r. na Węgrzech była demokracja. Już jej nie ma - formą rządów stała się autokracja.

Żeby stwierdzenie to było w pełni zrozumiałe, wyjaśnić muszę, jak rozumiem demokrację. W oficjalnej doktrynie wschodnioeuropejskiego socjalizmu mówiło się o "demokracji ludowej", potępiając jednocześnie formalną, "burżuazyjną" demokrację Zachodu. Otóż sprawujący dziś władzę na Węgrzech twierdzą, że ich rządy są ucieleśnieniem demokracji.

Moja definicja demokracji wychodzi nie od czyichkolwiek roszczeń i aspiracji ("niech rządzi naród"), tylko realnych praktyk. Spójrzmy na kraje uznawane zwykle za rozwinięte demokracje, m.in. kraje Europy Zachodniej i Ameryki Północnej, Australię, Japonię. Co je łączy? Nie chodzi o cechy zapisane w konstytucjach, wynikające z tradycji i historycznych konwencji. Liczy się demokratyczna praktyka.

Najważniejsze cechy demokracji to:

** Ścisły podział władz.

** Przekazanie niektórych ważnych zadań rządu ciałom od niego niezależnym.

** Wyraźne oddzielenie względnie wąskiego grona politycznych nominatów od szerokiej rzeszy urzędników państwowych i pracowników sektora publicznego, których niezależności i posadom nie zagrażają polityczne zmiany.

** Zasada checks and balances, zgodnie z którą żadna z władz ani instytucji państwa nie może zyskiwać na dłużej przewagi, bo zapobiegają temu inne władze i instytucje.

** Uchwalanie ustaw przez parlament poprzedzają szeroka debata i negocjacje, a potem szczegółowe, a więc czasochłonne debaty parlamentarne; w niektórych krajach proces negocjacji reguluje prawo, ale demokratyczna kultura polityczna jest silniejszą od jego litery przesłanką nakazującą poprzedzenie uchwał negocjacjami i szczegółową, odpowiedzialną debatą w parlamencie.

Trudno uwierzyć, jak głębokie rany zdążył zadać demokracji rząd Viktora Orbána i jego partia Fidesz, jak wiele zdołali popsuć głównych jej instytucji, które pojawiły się w minionym 20-leciu.

** O wszystkim decyduje "władza centralna".

** Zarzucono praktykę szerokiej debaty i negocjacji przed wprowadzeniem nowych praw. Parlament stał się maszynką do głosowania, która produkuje ustawy taśmowo, z niewiarygodną szybkością.

** Stojący na czele węgierskiego państwa prezydent republiki nie jest już ponadpartyjną, reprezentującą naród osobistością, tylko gorliwym wyznawcą partii.

** Kluczowe stanowisko prokuratora generalnego zajął wypróbowany zwolennik partii rządzącej.

** Państwową komisję wyborczą zastąpiono przed upływem kadencji nową, złożoną niemal wyłącznie ze zwolenników Fideszu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':