http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krew pod miastem słońca

Szymon Bujalski, Agnieszka Urazińska, Damian Bąbol, Maciej Stańczyk
2011-01-20, ostatnia aktualizacja 2011-01-20 19:02

8 stycznia pod Poddębicami w Łódzkiem w bitwie kiboli zginął 24-letni Piotr. Szalikowcy Widzewa zostawili umierającego kolegę na drodze, potem w tym samym miejscu poustawiali znicze z naklejką ''Ludzie honoru''
8 stycznia pod Poddębicami w Łódzkiem w bitwie kiboli zginął 24-letni Piotr. Szalikowcy Widzewa zostawili umierającego kolegę na drodze, potem w tym samym miejscu poustawiali znicze z naklejką ''Ludzie honoru''
Fot. Fot . Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Przez rok łódzka policja udaremniła 37 ustawek. Tej - wyjazdowej - nie zdążyła. Piotr na miejsce własnej śmierci popędził taksówką

Graffiti kibiców Widzewa na osiedlu Stary Widzew przy pl. Zwycięstwa
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Graffiti kibiców Widzewa na osiedlu Stary Widzew przy pl. Zwycięstwa
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



To nie była typowa, zaplanowana ustawka, raczej spontaniczna akcja. W piątek w nocy widzewiacy dowiedzieli się od chuliganów z Arki Gdynia, że ełkaesiacy wyjeżdżają na turniej sztuk walki do Piły. Skrzyknęli się i w kilkudziesięciu - własnymi samochodami lub taksówkami - pojechali przeciąć im drogę w miejscowości Poddębice.

Informacja o planowanej zasadzce przeciekła do kiboli Lecha Poznań. Dali cynk ełkaesiakom, z którym mają sztamę. Ci byli już w drodze. Nie zawrócili, tylko wezwali posiłki.

Ósmego stycznia przed godziną piątą na polu pod Poddębicami zaparkowało kilkadziesiąt aut. Około 150 (jak szacuje policja) kiboli zaczęło tłuc się na szosie i ganiać po podwórkach stojących wzdłuż trasy gospodarstw. Bijatyce przyglądali się kierowcy aut, które nie mogły przejechać zablokowaną trasą, i taksówkarze czekający, aż ich klienci skończą się bić.

Ktoś zadzwonił na policję. Radiowóz z Poddębic z dwoma policjantami był na miejscu po kilku minutach. "Jak wysiądziecie z radiowozu, to was zajebiemy" - usłyszeli od kiboli, więc nie wysiedli. - I mądrze zrobili, bo zostaliby połamani. Byli nieźle posrani - śmieje się chuligan ŁKS-u.

Zasada bandytów mówi, że "psy" są gorsze od kiboli przeciwnika. Gdy interweniują, trzeba im - wspólnie - spuścić łomot.

Policjanci z radiowozu wezwali wsparcie. Kolejne radiowozy jechały z oddalonych o ponad 20 kilometrów Aleksandrowa i Zgierza. Minęły się z wracającymi już do domów kibolami. Blokady zorganizowano zbyt późno.

Na środku asfaltowej drogi został nieprzytomny chłopak. Miał zmasakrowaną twarz, reanimacja nie dała efektu.

Z sekcji wynika, że musiał dostać cios w głowę, stracił przytomność i udusił się własną krwią.

24-letni Piotr, szalikowiec Widzewa, na miejsce bijatyki przyjechał taksówką.

Młode nabojki na rekolekcjach

Łódź od lata jest podzielona między kibiców ŁKS i Widzewa. Upraszczając: zachodnia część miasta należy do ŁKS-u, wschodnia - do Widzewa. O tym, kto rządzi w danym rejonie, świadczą napisy na murach. - Każde plemię oznacza swoje terytorium - tłumaczy Wojciech Woźniak, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Autorzy malowideł wychwalają własny klub lub obrażają przeciwnika. A że dla łódzkich kiboli największą obelgą jest nazwanie kogoś "żydem" czy "pejsem", miasto pokrywają symbole wrogich klubów wpisane w gwiazdę Dawida lub z dopiskiem "Jude".

- Przyjechała do mnie znajoma z Brazylii. Widząc wszędzie napisy "Jude" i gwiazdy Dawida, pytała, czy łódzkie kluby były zakładane przez Żydów - opowiada jeden z kibiców Widzewa. - Mówiłem jej, że te hasła nie wychwalają założycieli, tylko obrażają klub i jego fanów. Nie zrozumiała.

Inną formą znakowania terenu są wlepki, "Pamiętaj ŁKS-iaku o swoim żydowskim znaku", "Jedno tylko mam marzenie - wytępić to kurewskie nasienie", "Dobrze to wiemy i wy też wiecie, że my będziemy, a wy zdechniecie" - takimi hasłami obklejone są łódzkie przystanki tramwajowe, autobusy.

Gdy terytorium jest zdobyte i oznakowane, przeciwnik nie ma tu prawa wstępu. Normą są "zasadzki" na kibiców wrogiej drużyny, którzy czasem (np. po meczu) muszą przedostać się przez "wrogi" teren. ełkaesiacy "polują" na studentów wracających ze stadionu Widzewa na osiedle Politechniki. Widzewiacy "zasadzają" się na ełkaesiaków w centrum.

Zasadzki to - oprócz okazji do sponiewierania "wroga" i potwierdzenia dominacji na danym terenie - okazja do zdobycia łupu. Zazwyczaj szalika, który będzie można spalić na najbliższych derbach. Czasem flagi (tę - przed spaleniem wywiesza się odwróconą na swojej trybunie - jej zdobycie to wyjątkowe upokorzenie przeciwnika). Do dziś kibole ŁKS szczycą się tym, że w 2004 r. zdobyli flagę "Robotnicze Towarzystwo Sportowe", która była wywieszana na najważniejszych meczach w historii Widzewa. Ukradli ją kilka dni przed derbami. Duma kibiców Widzewa na meczu została podarta i spalona.

Napisami świadczącymi o tym, kto tu rządzi, pomazane są też podstawówki i gimnazja. To znak, że w tej szkole dana drużyna rekrutuje nowych kiboli. Do tzw. młodych nabojek wchodzą już 14-latkowie, ustawki między uczniami nie należą do rzadkości. Okazją mogą być np. rekolekcje, podczas których - zamiast pójść do kościoła - grupy nastolatków biją się w łódzkich parkach.

Łódź jest za mała dla kiboli

"Widzew jest wszędzie", "Pół Polski nas nienawidzi, drugie pół to my" - to hasła widzewiaków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 75 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':