http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzieci Schumana

Magdalena Dubrowska
2011-01-20, ostatnia aktualizacja 2011-01-19 20:14

Warszawa, 8 maja 2010 r. Ubiegłoroczna Parada Schumana
Warszawa, 8 maja 2010 r. Ubiegłoroczna Parada Schumana
Fot. Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta

- Spotkania w sali gimnastycznej, uczniowie, ksiądz proboszcz, straż pożarna i kółka rolnicze - wspomina początki Fundacji Schumana Róża Thun. Dziś Fundacja świętuje 20-lecie.

ZOBACZ TAKŻE


Od ponad 10 lat jej nazwa kojarzy się majowymi Paradami Schumana - organizowanymi przez fundację manifestacjami integracji europejskiej, na które przychodzą tłumy.

Fundację założyli Tadeusz Mazowiecki oraz ekonomista i polityk Piotr Nowina-Konopka. Imię Roberta Schumana, premiera Francji, którego rodzina pochodziła z Lotaryngii, miało nawiązywać do polityki francusko-niemieckiej lat 50., modelu pojednania poprzez budowanie wspólnej Europy.

- Schuman był wspaniałym politykiem i świętym człowiekiem. Udowodnił, że polityka może być święta. Jest moim przewodnikiem przez życie. Czekam, aż go beatyfikują - mówi Róża Thun, wieloletnia prezeska fundacji, dziś europosłanka.

Pierwsze spotkanie z gospodyniami

9 maja 1993 r. z Nowina-Konopką zorganizowali pierwsze Polskie Spotkania Europejskie. - Zaprosiliśmy środowiska, które zajmowały się jakoś tą tematyką. Ale zgłosili się też nauczyciele, grupa zajmująca się śpiewem bizantyjskim i koło gospodyń wiejskich - wylicza Róża Thun.

- Chciałam, żeby było interaktywnie. Nie nudna konferencja, jak to mówimy, pieprzdrzemie (jedni pieprzą, reszta drzemie), tylko np. warsztaty - wspomina europosłanka. - Przyszło 100 osób.

Z roku na rok przybywało uczestników. - W końcu zrobiło się nas tak dużo, że wyszliśmy na ulice - mówi Róża Thun. Tak powstała Parada Schumana.

- Kiedy powstawała fundacja, chyba jeszcze byłam w szkole podstawowej - uśmiecha się Anna Radwan, obecna prezeska. Pierwszy raz zetknęła się z "Schumanem" 17 lat temu na Spotkaniach.

- Spodobał mi się brak koturnowego stylu. Zobaczyłam nowe podejście do życia obywatelskiego. Że istnieje coś takiego jak fundacja polityczna, wolontariat - wspomina. Już jako studentka Instytu Stosowanych Nauk Społecznych Anna Radwan złożyła w fundacji CV.

- Transformacja przeszła mi koło nosa, byłam za młoda. A chciałam być blisko ważnych dla Polski zmian - mówi. Zaczęła jako wolontariuszka, m.in. szukała dla fundacji sposnsorów. - Bywało strasznie, dzylion telefonów, z których najczęściej nic nie wynika - stwierdza. - Na szczęście teraz mamy stałego sponsora.

Rok 2003 to była próba ognia i wody. Na czerwiec zaplanowano referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE. Trzeba było przygotować kampanię promocyjną.

- Jeździłam po Polsce. A że "Róża Thun z Fundacji Schumana" nie brzmi zbyt słowiańsko, było to wyzwanie - śmieje się europosłanka. - Spotkania, tysiące spotkań. Odbywały się najczęściej w salach gimnastycznych. Do dziś mam drabinki przed oczami. Uczniowie, nauczyciele, ksiądz proboszcz, straż pożarna i kółka rolnicze.

Zaczęła też działać inicjatywa „ »Tak « w referendum”.

Anna Radwan wciąż przechowuje w szufladzie historyczny znaczek „ »Tak « w referendum”. Razem z plakatem „Liga kłamie, powiedz mamie” (Liga Polskich Rodzin prowadziła wówczas kampanię antyunijną). 8 czerwca, w ostatni dzień głosowania, fundacja zorganizowała w Centrum Sztuki Współczesnej bal postreferendalny. „Schumanowcy” w napięciu śledzili wyniki. W końcu - uff!!! Na „tak” głosowało prawie 78 proc.

- W 2004 r. weszliśmy do Unii, a ja wyszłam za mąż. To zabawne, że liczę życie według europejskich dat - śmieje się obecna prezeska. - Po referendum bałam się, że nikt nie przyjdzie na Paradę. Ale ludzie ciągle przychodzą - cieszy się Anna Radwan.

Chcę tu być

Jarosław Kulik, student prawa i rówieśnik Fundacji Schumana, rok temu trafił przypadkiem do miasteczka europejskiego, które towarzyszy Paradzie.

- Poprzysiągłem sobie, że za rok będę po drugiej stronie. Europa zawsze mnie pociągała, marzy mi się staż w biurze europosła - deklaruje.

Przyszedł do fundacji i powiedział: "Chcę tu być". Pracuje dwa razy w tygodniu. - Ostatnio stworzyłem bazę adresów mailowych siostrzanych organizacji - mówi.

Fundacja ciągle ma co robić. Prowadzi programy dla młodych ludzi, m.in. seminaria na temat stosunków polsko-niemieckich, polsko-francuskich i europejskich. Organizuje gry miejskie o funduszach europejskich dla gimnazjalistów.

- Wymyśliliśmy, że uczniowie chodzą po swoich miejscowościach i wyszukują przykłady realizacji inwestycji z funduszy europejskich - tłumaczy Anna Radwan. - Uczą się kontaktu z urzędnikami. Np. muszą iść do burmistrza i wypunktować korzyści ze zbudowania aquaparku.

Jest też program "Europa w walizce". Młodzi eksperci od tematyki europejskiej z Polski i Niemiec jeżdżą po Ukrainie i wymieniają się doświadczeniami z tamtejszymi NGO-sami.

- Nasz zespół jest super - zachwala Anna Radwan. - Zależy im na tym, co robią. W moim przypadku jest tak samo. Spędziłam tu jedną trzecią swojego życia.

W fundacji pracuje obecnie 15 osób plus stażyści i wolontariusze. Dwie osoby przyjechały w ramach programu "Wolontariat europejski". Ormianka Ofelya Zalyan ma 30 lat. Jest ekonomistką, a dodatkowo studiuje prawo europejskie.

- Chciałam zobaczyć, jak funkcjonuje taka duża organizacja jak Schuman. Nauczyć się czegoś - mówi. Z Louise, wolonatariuszką z Francji, Ofelya jeździ do gimnazjów w całej Polsce. Opowiadają o kulturze i polityce swoich krajów.

- Dziś potrzebna jest debata, jakiej chcemy Europy. Młodzi ludzie powinni brać w niej udział. Fundacja Schumana przygotowuje ich do tej debaty - uważa Róża Thun. - Powstała taka sieć "schumanowców". Jeżdżąc po świecie, spotykam ludzi kiedyś związanych z fundacją. Wciąż działają. Schuman nie miał dzieci, więc śmieje się, że my jesteśmy dziećmi Schumana.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':