http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miller: Prawda jest smutna również dla nas

sand, PAP
2011-01-19, ostatnia aktualizacja 2011-01-19 10:21

- Chcielibyśmy, żeby błędy nie były po stronie polskiej, ale jest inaczej - mówił w rozmowie z Moniką Olejnik minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller

Jerzy Miller
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jerzy Miller
Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych, w audycji "Gość Radia ZET" powiedział Monice Olejnik, że współodpowiedzialność kontrolerów lotu ze Smoleńska polega na tym, że pozwolili, aby Tu-154 zszedł poniżej wysokości decyzji: - Gdyby nie pozwolono zejść poniżej stu metrów, to moglibyśmy powiedzieć, że tylko w polskich rękach była decyzja, czy schodzimy czy nie. Wczorajsza prezentacja powiedziała jedno: to obie strony nie dotrzymały reguły: sto metrów i ani metr niżej.

- Moim zdaniem zabrakło po stronie rosyjskiej odwagi przyznania się do tego, że i po stronie rosyjskiej występowały błędy. - kontynuował Miller - Raport rosyjski jest jednostronny. Gdy wczoraj uczestniczyłem w komisji sejmowej, też usłyszałem - już nie powiem od jakiego posła - że polską racją stanu jest przerzucenie winy na stronę rosyjską. Uważam, że to jest karygodne myślenie. Polską racją stanu jest dowiedzenie prawdy, a ta prawda jest smutna również dla nas. Chcielibyśmy, żeby te błędy nie były po stronie polskiej, ale jest inaczej.

Zdaniem ministra o woli Moskwy świadczy wydanie zgody na lot Tu-154: - Jeżeli Moskwa by nie chciała, żeby wylądował, nie wydałaby zgody na wykonanie rejsu z lotniskiem docelowym Smoleńsk Północny. Na tym samym lotnisku trzy dni wcześniej lądował premier Putin. Myślę, że hipoteza, jakoby na wieży liczono, że po raz kolejny się uda, jest bardzo prawdopodobna. To była bardzo trudna sytuacja pogodowa, w jakiej przyszło podejmować decyzje stronie polskiej i stronie rosyjskiej.

- Można wprowadzać w błąd celowo i można wprowadzać w błąd dlatego, bo się ma złą aparaturę, albo nie umie się z tej aparatury skorzystać. - mówił Miller - My nie chcemy mówić, że ktokolwiek wprowadzał w błąd pilotów świadomie, bo po pierwsze w to nie wierzymy, a po drugie to nie mamy żadnego dowodu na taki przebieg zdarzeń. A co jest dla mnie kluczowe - wcześniej, przed Tupolewem podchodził rosyjski Ił z rosyjską załogą i traktowany był identycznie i też wieża nie naprowadzała prawidłowo IŁ-a i o mało co nie rozbił się o płytę lotniska, bo zszedł za nisko, ale również nie szedł w osi lotniska.

- Liczba uchybień proceduralnych po stronie rosyjskiej jest bardzo długa i bardzo wpłynęła na przebieg badań. Dlatego uważamy, że te badania nie są zakończone. - podkreślił minister - Na ostatnich dwóch stronach naszych uwag jest konkluzja, że podsumowanie rosyjskie jest niepełne, nietrafne, a niektóre sformułowania nie sa poparte dowodami.

Minister powiedział, że polski rząd sformułował sugestię, aby bez wspólnej dyskusji w ogóle nie wypowiadać się na temat wartości raportu rosyjskiego. Natomiast premier Tusk zaczął przygotowywać protest do ''organizacji międzynarodowych" w sprawie raportu MAK.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':