Wczorajsze posiedzenie połączonych komisji obrony, sprawiedliwości i infrastruktury odbywało się bezpośrednio po ujawnieniu przez polską komisję zapisów z wieży kontroli lotów na lotnisku w Smoleńsku.
Już przed południem prezes
PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że w świetle ostatnio ujawnionych informacji to rosyjscy kontrolerzy lotów ponoszą pełną odpowiedzialność za katastrofę. A na konferencji prasowej szef klubu PiS Mariusz Błaszczak i
Ludwik Dorn zapowiedzieli wniosek o wotum nieufności dla ministra obrony Bogdana Klicha.
Przewodniczący komisji obrony Stanisław Wziątek (
SLD) zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z poziomu emocji po ujawnieniu raportu MAK, ale wzywał do wstrzemięźliwości w słowach. Jednak jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia komisji posłowie PiS znowu zorganizowali konferencję, na której oskarżali rząd o manipulację.
- Dlaczego rząd, mając w rękach pełne dowody wskazujące jednoznacznie winę rosyjską, w tym centrali moskiewskiej, ukrywał tę prawdę? - pytali posłowie Macierewicz, Błaszczak i Adam Hofman. Dlaczego do tej pory wskazywano, że powodem katastrofy były działania pijanego gen. Andrzeja Błasika, naciski prezydenta Kaczyńskiego czy niedouczenie pilotów, bohaterskich polskich pilotów, bo tak o nich trzeba mówić.
Zdaniem Macierewicza premier oraz ministrowie rządu powinni odpowiedzieć przed prokuratorem, a także Trybunałem Stanu nie tylko za zaniedbania, które jego zdaniem doprowadziły do katastrofy, ale za to, że ukrywali dowody.
Macierewicz oskarżył premiera o to, że między 13 a 15 kwietnia zawarł ustne porozumienie z premierem Putinem, by katastrofa była badana na mocy załącznika 13 konwencji chicagowskiej, a przez to zgodził się złamać prawo polskie. Oskarżał ministrów Tomasza Arabskiego, Radosława Sikorskiego i Jerzego Millera, któremu podlega BOR, który jak stwierdził, "nawet nie pojechał na lotnisko". - Dlaczego kłamaliście, odpowiedzcie, jeśli macie honor - zwrócił się do uczestniczących w posiedzeniu komisji członków rządu.
Obecni byli ministrowie: obrony Bogdan Klich, infrastruktury Cezary Grabarczyk, spraw wewnętrznych Jerzy Miller oraz przedstawiciele prokuratury, sztabu generalnego i szef BBN Stanisław Koziej.
- To są słowa niegodne posła polskiego - odpowiedział minister Klich, cytując zdanie o "zaprzaństwie". - Pan mnie godności nie będzie uczył - odpowiedział Macierewicz, a posłowie PiS wołali: "On obraża posła".
Klich pytał, czy na tej komisji mamy dyskutować o fantazjach Macierewicza, który wymienia konwencje, których nie można było do analizy katastrofy użyć. Potem wypomniał Macierewiczowi, że bał się pojechać na miejsce katastrofy w Smoleńsku.
Jego zdaniem orzeczenie rosyjskiej komisji MAK jest "niepełne", a działania pilotów nad lotniskiem racjonalne, bo próbowali przerwać manewr lądowania i nie dopuścić do katastrofy.
Wcześniej długo o taktyce polskiego rządu mówił minister Miller. Stwierdził, że nie jest w stanie dokładnie powiedzieć, kiedy zakończy się badanie katastrofy. Powiedział, że jeszcze w grudniu, gdy polski rząd przygotowywał odpowiedź na raport MAK, wiele badań nie było zakończonych. Wyjaśnił powód, dla którego teraz zostały opublikowane zapisy z wieży lotniska w Smoleńsku. Powiedział, że zakończenie prac komisji i opublikowanie raportu MAK jest jednocześnie zdjęciem klauzuli tajności z zawartych w nim dokumentów.
Posłowie PiS pytali, dlaczego w takim razie zostały ujawnione zapisy z czarnych skrzynek, bo te ich zdaniem powinny podlegać podobnym prawidłom.
Pytali też, co znaczy zapowiedz ministra, że polski raport będzie jeszcze bardziej bolesny dla Polski. - Przemawiacie jak przedstawiciele MAK i przedstawiacie argumenty rosyjskie, dbajcie o interes strony polskiej - mówił poseł PiS Jarosław Zieliński.
Z kolei akredytowany przy rosyjskiej komisji płk Edmund Klich powtórzył, że nie przekazano mu wszystkich dokumentów, nie umożliwiono przesłuchania świadków na wieży, nie pozwolono ustalić, ile osób jest na wieży, a nawet wziąć udziału w oblotach lotniska. Według akredytowanego te przypadki naruszały konwencję chicagowską. Jako szczególny przypadek wskazał to, że Rosjanie nie ujawnili zapisu
wideo z wieży, bo ponoć taśma się zatarła. Ogółem nie otrzymał 52 dokumentów.
Tłumacząc, dlaczego tak doświadczeni kontrolerzy lotu nie zamknęli lotniska, przywołał zdanie płk. Krasnokutskiego, który po wylądowaniu Jaka-40 stwierdził, że Polacy "mają jakieś superurządzenia umożliwiające im lądowanie w tak trudnych warunkach".
Prokurator generalny Andrzej Seremet oraz naczelna prokuratora wojskowa poinformowali, że w śledztwie sporządzono już 110 tomów dokumentów, przesłuchano przeszło 400 świadków. Zdaniem prokuratora Krzysztofa Parulskiego Polska otrzymała większość dokumentów, o które zwróciła się do Rosji. Polska prokuratura zwróciła się o czarne skrzynki albo ich użyczenie do Polski lub też możliwość przeprowadzenia eksperymentu w Rosji z udziałem polskich ekspertów. Prowadzone są negocjacje na temat sprowadzenia wraku samolotu do Polski.
Posiedzenie połączonych komisji nie zakończyło się przegłosowaniem stanowiska. Wnioskował o to Macierewicz, ale większość posłów była przeciw.