http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kibol znaczy przestępca

Dominika Maciejasz, Jarosław Sidorowicz, Kraków, pj, roman
2011-01-19, ostatnia aktualizacja 2011-01-19 10:57

Granica pomiędzy pospolitymi przestępcami a piłkarskimi kibolami się zatarła. Handlują narkotykami, terroryzują osiedla. Wreszcie zabijają. Tak jak Tomasza C.

Tomasz C. ps. "Człowiek" , jeden z liderów kiboli Cracovii, został zmasakrowany nożami, maczetami i kijami bejsbolowymi w poniedziałek. Na miejskim monitoringu zainstalowanym w dzielnicy Kurdwanów widać moment zabójstwa. Sprawcy byli doskonale przygotowani do ataku. Obstawili sąsiednie uliczki, by uniemożliwić mu ucieczkę. Niektórzy mieli na sobie kamizelki kuloodporne.

Dżip, który staranował audi Tomasza C., prawdopodobnie należał do Pawła M. ps. "Misiek". To czołowy kibol Wisły. Ten sam, który w 1998 r. podczas meczu z Parmą rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio. Odsiedział za to 6,5 roku. Później kilkakrotnie zatrzymywano go za udział w bójkach stadionowych bandytów, w których w ruch szły tasaki, siekiery i noże.

Pięć osób mogących mieć związek z wydarzeniami na krakowskim Kurdwanowie (wszystkich napastników było kilkunastu) policji udało się już zatrzymać. Tak jak "Misiek" są kibolami Wisły. Na razie żadnemu z nich nie postawiono zarzutów.

O motywach zbrodni policja mówi niechętnie. Według źródeł "Gazety" Tomasz C. mógł zginąć w zemście za oszpecenie nożem siostry kibola Wisły. Miało do tego dojść w Londynie, a Wiślacy podejrzewali, że C. miał związek z tym zajściem. Jeszcze rano służby prasowe policji informowały, że w grę wchodzą również porachunki handlarzy narkotyków - dwóch z pięciu zatrzymanych przewijało się w sprawach narkotykowych.

Cracovia: Na stadionie mamy spokój. Bo czuwa JG?

Przedstawiciele KS Cracovia odcinają się od uczestników poniedziałkowego mordu.

- Na naszym stadionie jest spokój, poniedziałkowych wydarzeń nie chcielibyśmy komentować - powiedział nam rzecznik klubu Przemysław Urbański. Inny działacz Cracovii dodaje: - U nas szalikowcy nie rządzą. Choć drużyna jest na ostatnim miejscu w tabeli, nie ma takiej sytuacji, jaka zdarzyła się w Górniku Zabrze, gdzie kibole niezadowoleni z gry piłkarzy wtargnęli na trening i wygrażali im.

- Nie mamy problemów z pseudokibicami. Na naszym obiekcie jest bardzo bezpiecznie, na trybunach eliminowane są nawet wulgaryzmy. Klub współpracuje jedynie ze Stowarzyszeniem Kibiców Wisły Kraków oraz z fanklubami, z którymi współpraca układa nam się dobrze - zapewnia rzecznik Wisły Adrian Ochalik.

W poniedziałek o jednoznaczne stanowisko potępiające przemoc wśród kibiców zaapelowała do stowarzyszeń kibicowskich Ekstraklasa SA - organizator rozgrywek ligowych.

Ale kluby wobec kiboli na ogół są bezradne. Do niedawna na meczach Cracovii spiker bezkarnie ogłaszał, że wyjazd na kolejny mecz organizuje JG Travel. Wtajemniczeni wiedzą, że taka firma nie istnieje. JG to skrót od Jude Gang, czyli nazwy bojówki Cracovii.

Z kolei wyjazdami Wisły zajmuje się Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków, z którym współpracuje klub. Półtora roku temu stowarzyszenie zorganizowało wyjazd do Kielc, podczas którego część krakowian skandowała: "Rachu-ciachu małpa w piachu". "Małpa" to pseudonim kibica Korony, którego kibole Wisły zamordowali w 2007 roku. Jeszcze kilka miesięcy temu w pociągu, który wiózł krakowian po meczu Widzew - Wisła, znaleziono 25 maczet, bagnet wojskowy i trzy toporki.

Rzecznik Wisły zapewnia, że po jesiennych burdach na meczu Lecha, w których uczestniczyli kibice Wisły, klub zwrócił się do Lecha z prośbą o wydanie zapisu monitoringu. - Gdy go otrzymamy, wyciągniemy konsekwencje wobec winnych - mówi Ochalik.

Gdzie kibol, gdzie zwykły bandzior? Nie sposób odróżnić

Z kibolami nie radzi sobie policja. Wydziały kryminalne nie mają środków ani czasu na solidne rozpracowywanie ich bojówek. Kilka lat temu w komendach wojewódzkich największych miast w Polsce utworzono komórki "Kibic" zwalczające bandytyzm stadionowy. Powstały, bo według policji kibole coraz częściej ustawki pomiędzy sobą traktują tylko jako dodatkową rozrywkę.

Adam Rapacki, wiceszef MSWiA: - Obserwujemy nasilające się zjawisko wykorzystania środowisk kiboli przez zorganizowane grupy przestępcze. Światy zorganizowanej przestępczości oraz pseudokibiców przenikają się, tworząc wzajemne zależności i powiązania. Przetarcie w bojówkach związanych z klubami uważane jest za swego rodzaju chrzest bojowy przed przyjęciem w szeregi zawodowych grup przestępczych zajmujących się m.in. narkotykami, handlem ludźmi czy rozbojami.

Policja stara się też wprowadzać do bojówek "krety". To bardzo ryzykowne i kosztowne misje, które potrafi wykonać znikomy odsetek przeszkolonych do tego funkcjonariuszy. Ale według Rapackiego to najskuteczniejsza broń przeciwko kibolom.

W Krakowie walka o narkotykowe wpływy wśród kiboli przybrała właśnie formy zhierarchizowanej, zbrojnej organizacji przestępczej.

- "Starzy" werbują z trybun młodych, by rozprowadzali towar. Często do bójek nie dochodzi z powodu barw klubowych, ale o podział stref wpływów - opowiada kibic Wisły. - Są w Krakowie osiedla, które kiedyś były np. bastionem Wisły, ale są ogromnym rynkiem zbytu narkotyków, więc zaczyna się po nich kręcić Cracovia. I na odwrót. To właśnie często doprowadza do zadym - dodaje.

Nieoficjalnie mówi się, że z tego powodu bojówki Cracovii próbują przejąć rządy np. na osiedlu Azory, od lat bastionie wiślaków. Zyski z narkotyków i handlu sterydami rozprowadzanymi przez żołnierzy bojówek zasilają konta przywódców szalikowców. Najwyżej postawieni w hierarchii jeżdżą wozami z najwyższej półki, nierzadko wyposażonymi w pancerne szyby.

Osoba ze środowiska: - Młodych traktuje się jak mięso armatnie. To oni idą na akcje, ryzykują zdrowie czy życie. Wiedzą, że muszą się czymś zasłużyć. Jak się sprawdzą, czekają na nich pieniądze, samochody, dziewczyny, szacunek.

Kraków w przeddzień kibolskiej wojny?

Wczoraj na murach pojawiły się pierwsze, pisane czerwona farbą, wezwania do odwetu na Wiśle. "Odprawa wojenna" z udziałem liderów bojówki Cracovii miała, według informacji "Gazety", odbyć się wieczorem. Na wszelki wypadek niektóre samorządy studenckie krakowskich uczelni rozesłały do studentów ostrzeżenia, by unikali wieczornych spacerów, bo "w przypadku odwetu za taką tragedię zdarzały się sytuacje, gdy atakowano przypadkowe osoby". Na Kurdwanowie, osiedlu, gdzie zabito "Człowieka", zapłonęły znicze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 139 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    108 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':