Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej i przewodniczący Krajowej Rady Bibliotecznej: - Faktycznie, z najnowszych badań - za 2009 rok, jeszcze nieopublikowanych - wynika, że po raz pierwszy od początku lat 90. przybyło odwiedzin w bibliotekach publicznych. Wzrost jest niewielki, bo tylko o 24 tys. przy nieco ponad 6,5 mln wypożyczeń we wszystkich 8500 placówkach, ale negatywny trend się odwrócił. Biblioteki znów stają się modne.
W gdańskich bibliotekach największe wzięcie mają trylogia "Millennium" Stiega Larssona, powieści Moniki Szwai i Małgorzaty Kalicińskiej oraz reportaże i biografia Ryszarda Kapuścińskiego. Anna Sobecka, licealistka: - Dziś wzięłam "Noc" Elie Wiesela, potrzebuję jej do matury. Zwykle biorę fantastykę. Do biblioteki chodzę od dzieciństwa. Jestem tu przynajmniej raz na tydzień, ceny książek są dla mnie za wysokie.
Stefan Górski, inżynier na emeryturze: - Z biblioteki korzystam od 40 lat. Lubię wpaść nawet codziennie, gazetę przeczytać, z kolegami pogadać. Ostatnio czytam noblistę Vargasa Llosę - wszystko, jak leci.
- Tu nie da się nudzić - Edwarda Kruczyńska, gdańska bibliotekarka z 30-letnim stażem, wskazuje na kolejkę czytelników. - Ruch bez względu na porę dnia, zdarza się, że gdy rano otwieramy, już czeka kolejka jak do piekarni. Zwłaszcza przed egzaminami. Wtedy doradzam tytuły, ostatnio np. na temat motywu lekarza w literaturze polskiej.
Klientów bibliotek przybywa, choć powoli. Pod koniec 2009 r. do 30 filii Biblioteki Publicznej w Gdańsku należało 51 tys. 486 czytelników, pod koniec minionego roku o 300 więcej. Wypożyczyli o ponad 10 tys. więcej książek niż rok wcześniej. W Warszawie podobnie. - Dziennie odwiedza nas ok. 400 osób, kolejki ustawiają się po gorące tytuły, takie jak "Oskarżona Wiera Gran" - mówi Magdalena Karalus z wypożyczalni na Woli. - Dlaczego? Może ludzie potrzebują odpoczynku od internetu? Może trochę przejadły się techniczne nowinki, nie wszystkich stać na iPada z wirtualnym księgozbiorem, a znów w cenie jest książka, której można dotknąć, powąchać.
Izabela Barańska z poznańskiej Biblioteki Raczyńskich: - W 2010 r. do naszych filii należały 76 tys. 284 osoby, o 2,2 tys. więcej niż rok wcześniej. To dlatego, że stale wzbogacamy zbiory o nowości i multimedia - audiobooki oraz filmy.
Biblioteki nie mają już przypominać przykurzonych, ciemnych pokojów. - Po kolei remontujemy każdą filię - mówi Barańska. - Czytelnicy mają tu znaleźć najnowszy kryminał, skorzystać z komputera, przejrzeć prasę. Czego nam brakuje? Udogodnień, które powszechne są na Zachodzie, gdzie zamówioną przez internet książkę czytelnik dostaje do domu. Ale u nas wypożyczalnie są bezpłatne, na Zachodzie zwykle płaci się abonament.
Dyr. Tomasz Makowski z BN: - W ostatnich dwóch latach bibliotekarze - m.in. dzięki szkoleniom - uwierzyli, że mają do spełnienia rolę cywilizacyjną. Samorządy zaczęły rozumieć, że likwidowanie bibliotek to anachronizm.
Makowski wylicza: - Działa już Program Rozwoju Bibliotek prowadzony przez Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego w ramach Fundacji Billa i Melindy Gatesów, a 1 stycznia ruszył wreszcie programu Ministerstwa Kultury - Biblioteka+ (patrz ramka obok).
W Poznaniu już widać zmiany: - Sześć naszych placówek jest skomputeryzowanych, czytelnicy mają konta oraz dostęp do katalogu Biblioteki Raczyńskich przez internet - mówi Izabela Barańska.
Co pomoże zwiększyć czytelnictwo? - Po pierwsze, biblioteki muszą mieć aktualne księgozbiory, w tym książki, o których się mówi, i prenumeraty czasopism. Po drugie, trwały pakiet szkoleń bibliotekarzy. Trzeci element to akcje - takie jak "Cała Polska czyta dzieciom" - które pokażą, że czytanie jest ważne, bo włącza nas do wspólnoty ludzi myślących i kulturalnych - mówi Makowski.
Pomysły są różne: w Gdańsku uruchomiono właśnie Kartę do Kultury, która m.in. daje możliwość zakupu tańszych biletów na imprezy kulturalne w Trójmieście. W ciągu pierwszego tygodnia wystawiono już dwa tysiące takich kart.
Cel: orliki kultury
Uruchomiony w styczniu rządowy program Kultura+ zakłada, że państwo w latach 2011-15 wyłoży m.in. 375 mln zł na realizację programu Biblioteka+. Rząd daje na to 150 mln, a samorządy dołożą 225 mln zł. Cel to jest stworzeni tzw. orlików kultury - sieci nowoczesnych bibliotek publicznych na wzór skandynawski. Poza remontami i rozbudową, podłączeniem internetu i szkoleniem bibliotekarzy uruchomiony zostanie ogólnopolski system umożliwiający m.in. zarządzanie zbiorami oraz dostęp przez internet dla czytelników. Za 375 mln zł może powstać ok. 600 takich nowoczesnych centrów dostępu do wiedzy i kultury. Nad realizacją programu czuwa Instytut Książki.
sub